WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test bezprzewodowych słuchawek BackBeat GO 600

Bezprzewodowe słuchawki z łącznością Bluetooth w dalszym ciągu są droższe i często ustępują pod wieloma kątami przewodowym modelom. A co na to powie model BackBeat GO 600 spod ręki kalifornijskiej firmy Plantronics?

Pudełko i dołączone wyposażenie

BackBeat GO 600 otrzymujemy w eleganckiej obwolucie utrzymanej w kolorystyce wybranej wersji (biała, szara, granatowa, czarna). W niej skrywa się główne pudełko zabezpieczające cały produkt. W nim znajdziemy same słuchawki oraz tradycyjne wyposażenie w postaci worka do transportu, sporej ilości papierków, instrukcji oraz dwóch kabelków. Jeden z nich służy do ładowania za pomocą portu microUSB a drugi do trybu przewodowego za pomocą złącza jack 3.5 mm.

Specyfikacja

  • Słuchawki wokółuszne, bezprzewodowe
  • Konstrukcja składana
  • Waga: 175 gramów
  • 40 mm przetworniki o czułości 92 dB
  • Pasmo przenoszenia: 50 Hz – 20 kHz
  • Impedancja: 32 Ohm
  • Wbudowany mikrofon
  • Łączność: Bluetooth 4.1
  • Zasięg: do 10 metrów
  • Bateria o pojemności 300 mAh
  • Czas ładowania ~ 1.5 godziny
  • Czas pracy ~ 18 godzin
  • Przyciski funkcyjne
  • Tryb przewodowy

Design, materiały i wykonanie

Plantronics przy projektowaniu BackBeat Go 600 postawił na tradycyjny i minimalistyczny design. Zestaw jest bardzo lekki, smukły i pozbawiony ostrych elementów, czy zagięć, co powinno przydać się zwłaszcza przy transporcie. Zupełnie jak możliwość obrócenia muszli o około 90 stopni. Z zewnątrz całość składa się głównie z matowego tworzywa sztucznego i jedynym wyjątkiem jest metalowy mechanizm regulacji o dosyć sporym zakresie. Z kolei zewnętrzna część jednej muszli została dodatkowo pokryta gumową wstawką osłaniającą trzy przyciski funkcyjne. Po stronie designu i „ozdóbek” możemy wyróżnić pojawiające się inicjały producenta (pałąk, muszla, niedemontowalna materiałowa metka). Zupełnie niepotrzebnym dodatkiem są informacje napisane drobną, białą czcionką na temat norm, certyfikatów i szczegółów pokroju nazwy seryjnej na wewnętrznej stronie pałąku.

O naszą wygodę dba pianka memory na pałąku oraz muszlach obita tradycyjną skórą ekologiczną. Na obu muszlach znalazło się całe centrum dowodzenia BackBeat GO 600 w postaci 7 przycisków i dwóch portów. Otrzymaliśmy tutaj pełen standard – stopowanie i przewijanie utworów, stopniową zmianę głośności, przycisk włączenia zestawu oraz jeden funkcyjny przycisk pozwalający aktywować asystenta głosowego, zadzwonić pod ostatnio wybrany numer i wybrać pomiędzy dwoma domyślnymi trybami equalizera.

Ogólnie więc samo wykonanie jest naprawdę dobre i nie mam się do czego przyczepić… nawet do jakości samych przewodów. No prócz braku zaślepek dla portu microUSB oraz jack, co w cenie 400 złotych powinno już być przewidziane. Zupełnie jak częściowa odporność na wodę, która w tak zwartej konstrukcji nie powinna być specjalnie trudna do uzyskania. Zwłaszcza że BackBeat GO 600 są pozbawione charakterystycznego dla bezprzewodowych słuchawek „luźnego” przewodu pomiędzy muszlami a pałąkiem.

Ergonomia użytkowania

Lekkość konstrukcji doceniamy już przy pierwszym kontakcie, a dobre utrzymywanie się zestawu na głowie przy jakichkolwiek gwałtownych ruchach. Odpowiednia ilość pianki memory spełnia oczywiście swoje zadanie, ale połączenie jej ze skórą ekologiczną już od początku zwiastowało lekkie pocenie się uszu po około godzinnej sesji. Nie jest więc źle, ale również nie można nazwać ergonomii oferowanej przez BackBeat GO 600, za coś specjalnie rewolucyjnego.

Oprogramowanie i wytrzymałość baterii

Tutaj niestety nie mogę odpowiednio się rozpisać, bo Plantronics nie postarał się w kwestii aplikacji na telefon. Mowa o Plantronics Hub zawierającym jedynie informacje o zestawie oraz Find MyHeadset, która działa słabo i uaktywnia się raz przy pierwszym, a drugi przy 10 razie podłączenia zestawu. Jeśli jednak uda Wam się ją wykorzystać, to możecie liczyć na wyświetlenie poziomu baterii i możliwość zlokalizowania słuchawek po ich zgubieniu. Całkiem przydatne, ale producent powinien popracować nad samym działaniem aplikacji.

Z kolei nieuwzględniona w specyfikacji ładowalna bateria ma wytrzymywać do 18 godzin słuchania muzyki. To jestem w stanie potwierdzić, bo mój egzemplarz BackBeat GO 600 działał nieustannie na średniej głośności właśnie przez około 19 godzin. A jego ładowanie? Miało wynosić 90 minut, a w praktyce czas do osiągnięcia statusu „battery high” (o czym informuje nas asystentka przy każdym włączeniu słuchawek) wynosi około 1 godziny. Nieźle.

Brzmienie i jakość mikrofonu

Plantronics reklamuje BackBeat GO 600 jako zestaw, który może pochwalić się dobrym basem, co potwierdza specyfikacja, listując 40 mm głośniki „zaprojektowane w kształcie basowej tuby„. Znajduje to potwierdzenie w rzeczywistości, bo ten właśnie zestaw gra głównie tonami niskimi charakteryzującymi się przyjemną i wyróżniającą się głębokością i dynamiką. Rzutuje to na dolne części tonów średnich, co ostatecznie możemy określić brzmieniem ciepłym, które to spotyka się z „ciemnością” przejawiającą się częściowymi brakami w tonach wysokich. Charakterystyka brzmienia idealna do cięższych kawałków, która dodatkowo jest wspomagana okazałą sceną muzyczną i dobrą separacją źródeł dźwięków.

Nie byłem niestety w stanie przetestować mikrofonu, bo ten zwyczajnie nie był wykrywany przez trzy różne smartfony. Jest to pewnie problem związany z opisaną powyżej aplikacją i wskazuje, że software tych słuchawek wymaga jeszcze kilku poprawek.

Podsumowanie

Jeśli mam być szczery, to BackBeat GO 600 jest pierwszym bezprzewodowym zestawem słuchawkowym w moich rękach, z którym mógłbym zaprzyjaźnić się na dłużej. I Wam ten sprzęt powinien również przypaść do gustu, o ile cenicie sobie dobre wykonanie, elegancki design, wytrzymałą baterię, brzmienie przeznaczone dla nieco cięższych kawałków i ergonomię, która nawet przy wysokiej temperaturze podczas naszych polskich upałów sprawdzała się całkiem nieźle.

Polecamy