Bezprzewodowe słuchawki douszne stają się coraz tańsze i chwała producentom za to. Tym razem w moje ręce wpadł model i39 spod ręki firmy Havit mającej prawie 20-letni staż na rynku.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Już w pierwszych chwilach obcowania z Havit i39 dostrzegamy, że producent za wszelką cenę chce wkraść się w nasze łaski. Produkt dociera do nas w czerwonym pudełku, w którym to znajdziemy wytrzymałe etui oraz kolejny kartonik skrywający same słuchawki. Prócz nich możemy liczyć na przewód microUSB do ładowania, zestaw 2 wymiennych nakładek i gumek o różnych wielkościach, instrukcję obsługi w języku angielskim i chińskim, certyfikat i kartę „po-sprzedażową„. Niestety w załączonej papierologii nie znalazłem żadnych informacji o gwarancji, ale na stronie producenta znalazłem wzmiankę, że trwa cały rok.

Specyfikacja

  • Ergonomiczny kształt
  • Waga: 15 gramów
  • Wymiary: 15 x 27 x 55 mm
  • Wykonane z aluminium i tworzyw sztucznych
  • Magnesy na wkładkach
  • 6 mm metalowe głośniki
  • Nieplączący się przewód
  • Trzy przyciski funkcyjne
  • Dioda informacyjna
  • Norma wytrzymałości IPX5
  • Klips do spięcia nadmiaru przewodu
  • Wbudowany mikrofon
  • 120 mAh bateria o żywotności do 10 godzin i czasie ładowania do 2 godzin
  • Łączność Bluetooth V4.2
  • Wsparcie dla czatu i komend głosowych
  • (Błogosławiona) redukcja hałasu otoczenia

Design, materiały i wykonanie

Słuchawki douszne Havit i39 możemy określić mianem może nie tyle eleganckich, co klasycznych. Idealnie sprawdza się tutaj połączenie tradycyjnych kształtów z kolorem srebrnym i czarnym, co potęgują zastosowane materiały. Zewnętrzna strona wkładek została wykonana z matowego aluminium i pod osłoną silikonowej nakładki przechodzi w zwyczajne tworzywo sztuczne, aby na końcu zakończyć się wyprofilowanym pod kątem 30 stopni silikonową gumą, która znajdzie swoje miejsce w naszym kanale słuchowym. Na wyróżnienie zasługuje również zastosowany (odrobinę  jednak za słaby) magnes na obu muszelkach.

To z nich wychodzi gumowy, cienki, ale dobrze zabezpieczony przewód, który w przypadku prawej słuchawki kończy się po około 4 centymetrach plastikowym kontrolerem. Ten jest na szczęście lekki, a przy jego potrząsaniu nie docierają do nas odgłosy obijających się elementów, więc jest już dobrze. Na tym podłużnym pilociku znalazły się trzy przyciski (funkcyjny oraz zwiększania i zmniejszania głośności), mikrofon, dioda informacyjna  i port microUSB do ładowania zabezpieczony zaślepką. Sam przewód mierzy około 50 centymetrów, więc jego długość z pewnością będzie wystarczająca. W razie potrzeby będziemy mogli go skrócić za pomocą prostego klipsa.

 

W przypadku zasobów energii możemy liczyć na 120 mAh baterię. Warto również wspomnieć o certyfikacie IPX5, który gwarantuje modelowi i39 bezpieczeństwo podczas intensywnego deszczu, obfitych zachlapań oraz wnikaniem pyłu do obudowy.

Ergonomia użytkowania

Z pewnością kluczową cechą i39 jest sama waga wynosząca zaledwie 15 gramów. W połączeniu z 30-stopniowym nachyleniem słuchawki i dobrze dopasowanym nakładkom gwarantuje to błogą lekkość, która po kilku minutach sprawia, że kompletnie zapominamy o słuchawkach. Ich obsługę w idealnym stopniu dopełnia wspomniany wyżej pilocik, a aktywna redukcja hałasu z otoczenia (oczywiście w połączeniu z pasywną, czyli gumkami) pozwala nam ściszenie muzyki o kilka stopni w głośnych miejscach. Fajny dodatek, dzięki któremu nie jesteśmy zmuszeni narażać naszego słuchu na uszczerbek związany ze słuchaniem zbyt głośnych utworów.

Wbudowane funkcje i żywotność baterii

Havit swoim modelem i39 zaskakuje nawet w tym aspekcie. Oczywiście mamy do dyspozycji tradycyjne zmienianie głośności, utworów w playliście oraz odbieranie nadchodzących połączeń, ale producent zapewnił nam (o ile posiadamy smartfon z systemem iOS) natywne wsparcie dla asystentki Siri. Nauczenie się wszystkich kombinacji bazujących jedynie na trzech przyciskach zajmie nam jednak trochę czasu.

I39 ponadto oferuje sparowanie za pośrednictwem technologii Bluetooth dwóch urządzeń jednocześnie, a zainstalowana na pilocie dioda odpowiada za informowanie nas o stanie ładowania. To będziemy musieli przeprowadzać co 6/7 godzin nieustannego słuchania muzyki, co pokrywa się z oświadczeniem producenta. Z kolei napełnienie baterii do pełna zajmuje około 100 minut.

Jakość odtwarzanego dźwięku

Jest to niczym pięta Achillesa w przypadku modelu Havit i39. Nie ze względu na to, że jest tragiczna, a po kilku minutach moje uszy zaczęły krwawić, ale z powodu swojej przeciętności, która w tak porządnie wykonanych słuchawkach po prostu zaskakuje. Jeśli zadowoli Was krótki opis, to przypomnijcie sobie, jak brzmiały słuchawki dołączane do telefonów ze średniej półki. Pamiętacie? To teraz przepuśćcie te wspomnienia przez pryzmat nienagannej czystości brzmienia i braku jakichkolwiek szumów, przesterów czy innego rodzaju mikro-zakłóceń. Wtedy otrzymacie pełny obraz jakości dźwięku, jaką oferuje nam i39.

Jeśli jednak oczekujecie nieco precyzyjniejszego opisu, to proszę bardzo. Pomimo zapewnień producenta co do basowego brzmienia ten model może pochwalić się raczej neutralnością. Wprawdzie nie jestem jakimś audiofilem, ale różnice w podkoloryzowaniu tonów niskich, średnich i wysokich były dla mnie nie do wychwycenia. Z łatwością rozpoznałem jednak następstwo niewielkiej sceny muzycznej oraz przeciętną dynamikę, co ma pewnie powiązanie z jedynie 6 mm przetwornikami.

Ogólnie rzecz ujmując – jest dobrze, ale na pewno nie w porównaniu do pozostałych elementów słuchawek.

Test mikrofonu

Na szczęście jakość mikrofonu stoi na naprawdę dobrym poziomie, ale jego czułość i dookólność sprawia, że rozmowa na ruchliwej ulicy, czy w głośnym miejscu z pewnością będzie utrudniona. Nagranie w zupełnej ciszy podrzucam i tak poniżej:

Podsumowanie

Havit i39 nie dotarły jeszcze na polski rynek, ale w ofertach zagranicznych sklepów widnieją za 16$. Przekłada się to na ~60 złotych, co nawet z kosztem transportu wynoszącym 40 złotych stawia te słuchawki na podium najopłacalniejszych pozycji w kwocie nawet do 150 zł. Przedstawione przeze mnie plusy na tle przeciętnego (mocne 5/10) brzmienia wydają się zbyt mocne, aby ten minus (który wynika raczej ze zwyczajnego dysonansu z jakością wykonania) zaważył na ostatecznej ocenie. Jeśli nie jesteście jednak specjalnie wyczuleni na dźwięk, a na co dzień używacie niezbyt wygórowanego sprzętu, to Havit i39 sprawdzą się u Was idealnie.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!