Jako że technologia SSD przeżyła w ciągu ostatnich miesięcy największy spadek ceny w historii, byłem pewny, że producenci niechętnie zaczną rozszerzać swoją ofertę tych nośników. TeamGroup jednak słusznie postanowił wydać nową serię MP34, aby móc sprzedawać możliwie najlepsze modele, na jakie może sobie pozwolić. Wprawdzie teraz jego sukces nie jest pewny, zważywszy na nieustannie spadające ceny topowych modeli, ale może to nie niską ceną ten model ma nas zachęcić do zakupu? To oczywiście sprawdzimy w tym teście z wykorzystaniem modelu MP34 512 GB. 

Co kryje MP34?

Najpierw tradycyjnie spójrzmy na to, co widać gołym okiem, czyli na obecne na laminacie niewielkiego nośnika M.2 układy krzemowe. MP34 korzysta ze wspomnianego złącza M.2 w wariancie 2280, więc jego rozmiar sięga 22 x 80 milimetrów. Korzysta przy tym z obecnie najwydajniejszego interfejsu PCIe 3.0 x4 (utylizuje 4 linie PCIe na raz, więc upewnijcie się, że macie tyle do dyspozycji, aby go nie ograniczać) w połączeniu z protokołem NVMe 1.3. Za stronę wydajności odpowiada tradycyjny zestaw kontrolera, pamięci operacyjnej (DRAM) oraz czterech kości pamięci, składających się łącznie na 512 GB pojemności, z czego my otrzymujemy po przeliczeniu binarnym do dyspozycji około 476 GB. W 512 GB wersji zapełnienie laminatu jest poprawne – dwie kości pamięci trafiły zarówno na zewnętrzną stronę, jak i wewnętrzną stronę.

W przypadku kontrolera postawiono na świetnie sprawdzający się 8-kanałowy Phison PS5012-E12-27. Ten zarządza dwoma układami pamięci TLC Toshiby z 64-warstwami każda, które wykonano z wykorzystaniem 15 nm procesu 3D NAND. Całość dopełnia pamięć DRAM Nanya DDR3-1866, która swoimi 256 MB pojemności przyśpiesza wyszukiwanie potrzebnych danych na nośniku. MP34 w wersji 512 GB jest ponadto objęty 3-letnią gwarancją ograniczoną o zapis rzędu 800 TBW, a jego temperatura operacyjna została wyznaczona na zakres od 0 do 70 stopni Celsjusza.

Warto też wspomnieć, że TeamGroup zdecydował się na tradycyjne wykorzystanie części pamięci w trybie SLC, a nie TLC. To działa wyłącznie w momencie posiadania około 80 GB wolnego miejsca na 512 GB dysku, zamieniając tryb zapisu z 3-bitowego na 1-bitowy w każdej komórce. To „oszukane” SLC zapewnia MP34 świetne prędkości w przypadku niewielkich plików swoimi 25 GB, dzięki którym 512 GB model jest tak naprawdę zdolny do osiągnięcia prawie 2 GB/s zapisu sekwencyjnego. Kiedy ten bufor zostanie zapchany, ta prędkość spada do ~635 MB/s

Jak zapewne zauważyliście, TeamGroup nie zdecydował się na zastosowanie radiatora i po prostu „zabezpieczył” swój nośnik naklejką, która jest niczym karta reklamowa dla nośnika w pudełku. Przezroczysty plastik oraz ten charakterystyczny uchwyt na górze sprawia wrażenie, że producent myślał o tym modelu, jak o czymś, czego kupna nie rozważamy, a po prostu dorzucamy do swojego koszyka w markecie na zakupach zupełnie innych rzeczy. W samym pudełku znajdziemy tylko dysk, a szkoda, bo śrubka M.2 byłaby miłym dodatkiem.

Metodologia i platforma testowa

Wszystkie testy zostały przeprowadzone na 64-bitowym systemie operacyjnym Windows 10 Home i systemie plików NTFS z jednostką alokacji wynoszącą 4096 bajtów. Wyniki stanowią średnią z trzech przeprowadzonych w identycznych warunkach odczytów. Nie dajcie się zwieść występującym niekiedy przepaściom ukazanym na wykresach i przed wyciąganiem wniosków, rzućcie okiem na narzuconą skalę.

  • Oprogramowanie do testów syntetycznych:
    • Anvil’s Storage Utilities 1.1.0
    • AS SSD 2.0.6485
    • Crystal Disk Mark 6
  • Inne:
    • WinRAR 16.09.09
    • Sony Vegas 13.0
  • Pliki/programy do testów rzeczywistych
    • 1747 plików JPG o wadze 3,36 GB
    • 507 plików MP3 o wadze 3,0 GB
    • Cywilizacja V
    • Program instalacyjny Crisis 3
    • Pliki gry Wiedźmin 3 o wadze 54,7 GB
    • Pliki gry CS:GO o wadze 17,7 GB
    • Plik ISO o wadze 26,5 GB
    • Katalog Steama z 59492 plikami o wadze 109 GB

Testy Syntetyczne #1

Przed Wami szereg testów w trzech najpopularniejszych syntetykach, które zapewne znacie na pamięć. Każdy z nich sprowadza się do tego samego – zapisania i odczytania swoich próbek, aby wyrzucić nam proste cyferki do porównania wydajności nośników. Do czego by tu porównać MP34 w wersji 512 GB? Zapewne wyłącznie do Samsunga 970 EVO Plus, choć to klasa sama w sobie i to o dwukrotnie wyższej pojemności. Jak jednak się okazuje (mały spoiler), MP34 ma w tym pojedynku wiele do powiedzenia. 

Z możliwie najprostszych do przeprowadzenia testów wynika jedno – MP34 jest w naszej skromnej bazie danych w ścisłej czołówce. Chociaż nie często przewyższał 970 EVO Plus, a nawet Plextora M9Pe(G), to dorównywał im praktycznie na każdym kroku. Powtarzam, dorównywał modelom znajdującym się w czołówce na rynku.

Anvil’s Storage Utilities 1.1

Anvil’s Storage Utilities 1.1 to równie zaawansowany, co użyteczny program do testowania dysków SSD i HDD. Pozwala na uzyskanie wartości zarówno sekwencyjnego, jak i losowego odczytu i zapisu wyrażonego w MB/s oraz operacjach IOPS. W tym wypadku większy wynik oznacza wyższą wydajność.

Crystal Disk Mark 6.0

Crystal Disk Mark 6.0 jest zdecydowanie jednym z najprostszych w obsłudze benchmarków. W przejrzysty i przystępny sposób zwraca użytkownikowi informacje na temat wydajności danego dysku w operacjach sekwencyjnych i losowych. Tradycyjnie – im większy słupek, tym lepiej.

AS SSD 2.0

Kolejny program zachwycający swoją prostotą i klarownością. Ponownie jednak podaje wyłącznie osiągi w sekwencyjnych i losowych operacjach zapisu oraz odczytu w MB/s. W tym wypadku większy wynik oznacza wyższą wydajność. Oczywiście oprócz testu dostępu, w którym to ułamki sekundy świadczą o czasie, w jakim to kontroler zlokalizuje poszukiwaną na dysku informacje.

Operacje na plikach

Tutaj sprawa ma się już inaczej, bo w teście z udziałem typowych działań na plikach liczy się to, jak szybko dysk poradzi sobie z wykonaniem postawionych mu zadań. Innymi słowy, im mniejszy słupek, tym lepiej. Niestety ten test nie wykazał wyższości MP34, który wygrał z konkurencją w kopiowaniu dużego pliku ISO, ale nie sprostał w żadnym innym zadaniu, wygrywając jednak momentami z budżetowcami pokroju LiteOn MU X oraz Kingstone A1000.

Wydajność w grach i programach

W przypadku codziennego użytkowania MP34 prezentuje nadal świetny poziom, ale obrywa od droższej konkurencji. Niektóre różnice są wprawdzie niezauważalne bez stopera w dłoni, ale są i to jest najważniejsze. Nieco zaskakuje jednak wydajność w rozpakowywaniu archiwum, która – o dziwo – zaprezentowała się najlepiej w całym zbiorku.

Sprawdzian wielozadaniowości

Ten z kolei test ukazuje wydajność dysku w najczęściej przeprowadzanych przez nas operacjach. Zwłaszcza kiedy na nośniku odpalamy system operacyjny i programy w tle. Tak więc osobne kopiowanie plików Wiedźmina i instalacja Crisisa 3 zabiera w sumie 1035,49‬ sekund, ale wykonywanie tego jednocześnie skraca ten czas o około 135 sekund. Z kolei jednoczesna archiwizacja plików gry z kopiowaniem 20,1 GB paczki JPG zaoszczędza nam 28,49 sekund w porównaniu do robienia tego osobno. Wpływ wykonywania dwóch skomplikowanych operacji w jednym momencie jest więc do przyjęcia.

Test zapełnieniowy i thermal-throttlingu

Jak możemy się spodziewać, problem z niewielką ilością pamięci operacyjnej w połączeniu z brakiem 25 GB pamięci w trybie SLC po zapełnieniu MP34 512 GB uwidacznia się zwłaszcza po przekroczeniu tych magicznych 80/85% pojemności dysku. Wtedy tradycyjnie odczyt pozostaje z kilkuprocentowymi spadkami, ale zapis leci na łeb i na szyje, choć głównie w przypadku sekwencyjnych operacji. W praktyce przełożyło się to na wydłużenie potrzebnego czasu o 30% w przypadku kopiowaniu 25 GB pliku ISO.

Jeśli chodzi o thermal-throttling, czyli wpływ skrajnej temperatury na działanie dysku, to niestety nie byłem w stanie sprawdzić jej za pomocą oprogramowania. Dlatego też „ślepy” test w DiskMarku musi nam wystarczyć do ocenienia tej kwestii i jeśli wierzyć wykresowi, to trwający kilkanaście minut stresstest nie był w stanie rozgrzać tamtejszych układów na tyle, żeby do gry wkroczył algorytm, obniżający wydajność w celu ochrony dysku. Innymi słowy, w codziennym użytkowaniu nie musicie się martwić o zjawisko thermal-throttlingu, chyba że macie naprawdę słabo przewiewną obudowę albo nastawiacie się na umieszczenie MP34 w laptopie.

Czytaj też: Test dysku Samsung 970 EVO Plus 1 TB

Podsumowanie

Wystarczyło, że rzuciłem okiem na stronę TeamGroup, aby upewnić się, że jeśli MP34 w ogóle do mnie trafi, to jego najważniejszym sprawdzianem będzie porównanie ceny do możliwości. Okazało się jednak, że nie jest aż tak wolny w porównaniu do topowych konsumenckich modeli, choć oczywiście ma sporo braków w praktycznych operacjach. Mam wrażenie, że problem leży głównie w nieco zbyt małym pokładzie pamięci, która z trybu TLC przeskakuje na znacznie szybsze SLC, kiedy dysk ma więcej miejsca do dyspozycji. Przydałoby się też podwojenie pamięci DRAM, bo 256 MB na tle 512 GB pojemności wygląda dosyć słabo. Na minus należy też zaliczyć problemy z odczytem temperatury w najpopularniejszym do tego programie, więc zapewne czujnik temperatury nie jest tym najwyższych lotów.

W dniu pisania tego testu seria nośników M.2 MP34 nie jest niestety dostępna w Polsce, więc musiałem rzucić okiem na ofertę na Amazonie (co ciekawe, nawet seria MP32 nie jest u nas dostępna!). Jeśli chodzi o wersję 512 GB, to mówimy o cenie rzędu 69,59‬$, co w przybliżeniu przekłada się na 270 złotych, więc po dodaniu podatków nie zdziwiłbym się, gdyby sięgnęła 350/370 złotych. To jednak nadal o około 200 złotych taniej w porównaniu do Samsunga 970 EVO Plus, któremu stawił u nas czoła… radząc sobie naprawdę dobrze. Jednak TeamGroup celuje raczej w segment cenowy, w którym MP34 może zagrozić modelom m.in. ADATY oraz Plextora, więc o ile teraz sądzę, że testowany nośnik zasłużył na poniższe odznaki, to tak naprawdę cena w naszej dystrybucji rozstrzygnie to ostatecznie. Choć krótka, bo 3-letnia gwarancja może nie zachwyca, ale jej ograniczenie współczynnikiem TBW rzędu 800 TB robi robotę. Innymi słowy, idealny nośnik dla kogoś, kto martwi się właśnie ilością zapisanych danych.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej