Co robić, kiedy podczas korzystania z komputera nasz nadgarstek przeżywa na myszce istne męczarnie? Wydawałoby się, że odpowiednia podkładka z pewnością temu zaradzi, ale dla naprawdę wrażliwych Actec przygotował myszki, które w teorii pozwalają na zastosowanie naturalnego chwytu dłoni z uwzględnieniem wszelkich krzywizn. Czy oferowana przez modele VM1 i VM2 wygoda stawia je na podium najlepszych rozwiązań w kwestii ergonomiczności?

Specyfikacja techniczna

  • VM1
    • Wymiary: 115 x 58 x 87 mm
    • Waga: 128 gramów
    • DPI: 1000/1600
    • 5 przycisków
    • Wytrzymałość do miliona kliknięć
  • VM2
    • Wymiary: 115 x 58 x 87 mm
    • Waga: 95 gramów
    • DPI: 800/1000/1600
    • 5 przycisków
    • Wytrzymałość do miliona kliknięć

Wstęp, jakość wykonania i zastosowane materiały

Myszki są pod względem wyglądu identyczne i jedyne różnice pomiędzy nimi stanowi interfejs oraz precyzja działania. Otóż VM1 korzysta z tradycyjnego, gumowego przewodu USB, a VM2 z bezprzewodowego modułu Bluetooth. W obu przypadkach zdecydowano się na czteroczęściową obudowę w kształcie rękojeści tych przedmiotów, które za dzieciaka (a może nadal?) wciskaliśmy w dłoń ludzików LEGO. Ostatecznie najnowsze propozycje Alteca można porównać do zwyczajnej myszy, ale odwróconej na naprawdę przerośnięty bok.

W przypadku materiałów nie jest aż tak źle, ale mogło być lepiej. Otóż lwią część konstrukcji, czyli tą, z którą ma kontakt nasza ręka, wykonano ze zwyczajnego, matowego tworzywa sztucznego, które zachowuje się niczym magnes na odciski palców. W przypadku ślizgaczy postawiono na cztery małe wstawki na każdym z rogów myszy, a scroll zabezpieczono dodatkowym paskiem gumy. Na wyróżnienie zasługuje również mleczna wnęka w obu modelach, skrywająca podświetlenie, które w przypadku VM1 pełni funkcję ozdobną, a w VM2 – informacyjną.

Przyciski i przełączniki

Od początku nie wymagałem wiele od tych modeli i słusznie. Boczne i główne przyciski zostały oparte na słabej jakości przełącznikach wytrzymujących do miliona aktywacji. Są głośne i mało responsywne, a ich droga pracy zadziwiająco krótka. Jednak do kliknięcia wymagają zbyt dużej siły, co powoduje problem poruszony w nagłówku dotyczącym ergonomiczności. Ostatecznie najgorszym elementem okazał się scroll, którego łożysko jest naprawdę mierne, a jego osadzenie we wnęce wręcz katastrofalne.

Actec wyposażył również swój produkt w dodatkowy przycisk na szczycie obudowy. Ten odpowiada wyłącznie za zmianę DPI — w przypadku VM1 jest to poziom 1000 i 1600, a VM2 800,1200 i 1600 jednostek. Dodatkowo ta ostatnia posiada prosty włącznik na podstawie obudowy, miejsce na dwie baterie AAA i schowek na moduł Bluetooth ze złączem USB.

Ergonomia to pojęcie względne…

Trudno mi zweryfikować wygodę, jaką oferują, ponieważ nigdy nie odczuwałem bólu podczas korzystania z typowych, gamingowych myszy. Mogę jednak potwierdzić, że długotrwałe korzystanie z zarówno VM1, jak i VM2 jest po prostu przyjemne i nie wywołuje żadnego dyskomfortu. Oba modele pozwalają na ułożenie palców wyłącznie w układzie 1+4 podczas korzystania z chwytu typu ”palm” i ”claw”. Z kolei płynność ruchu myszki można uznać za przeciętną — cztery tak małe ślizgacze po prostu nie mogły się dobrze sprawdzić.

Test sensorów

Podczas mojego testu wyszło na to, że propozycje od Acteca nie nadają się w żadnym stopniu do precyzyjnych gier. Problemem jest nie tylko słabej jakości sensor, a sama budowa, która sprawia, że przy mocniejszej aktywacji lewego i prawego przycisku przesuwamy mysz o kilka milimetrów. Oznacza to tyle, że w gorączkowych momentach rozgrywki jesteśmy praktycznie bezużyteczni, ponieważ musimy brać pod uwagę to minimalne przesunięcie w lewo. Do tego dochodzi kwestia sensorów, które… po prostu sami zobaczcie.

Test sensora VM1
Test sensora VM2

Na początek zajmiemy się może wspólnymi cechami jakości pracy obu myszy. Mam na myśli często występującą akcelerację negatywną i pozytywną, wysoki parametr LOD (ponad 4,5 mm), problem z odwzorowaniem ruchu na czymś innym, niż dobrej jakości podkładki, brak odczuwalnej predykcji, odświeżanie na poziomie 125 Hz oraz niskie prędkości maksymalne. To definitywnie przekreśla oba modele w przypadku grania, ale to bezprzewodowy VM2 wychodzi tutaj na haniebne prowadzenie, ponieważ jego precyzja to istny dramat. Mysz ma w ogromnym stopniu odczuwalny smoothing, czyli brak responsywności kursora na nasze ruchy. Ponadto interpolacja i jittering pojawia się już na najniższym poziomie czułości wynoszącym zaledwie 800 DPI.

Podsumowanie

Producent wprawdzie wycenił oba modele na kolejno 13 i 16 euro, ale w Polsce kupicie je dopiero za około 100 zł. Patrząc na oferowaną przez nie precyzje nie są najlepszym wyborem, a zwłaszcza w porównaniu do propozycji od konkurencji. Ich modele dorwiecie już za 50 złotych i do momentu, kiedy Actec nie zadba o odpowiednią dostępności w Polsce, VM1 i VM2 w ogóle nie będą opłacalne. Swoją drogą, czy poniższe myszki czegoś Wam nie przypominają?

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej