Genesis nie spowalnia ani na chwilę i oto mamy kolejny, tani headset od tego producenta. Tym razem jest to model Radon 710 (swoją drogą strasznie lubię to nazewnictwo) z wirtualnym 7.1. Sprawdźmy, jak spisują się w praktyce.

Wygląd i wykonanie

Pudełko jest dość skromne, w nim znajduje się pudło właściwe oraz słuchawki, ułożone w wytłoczce. Dostajemy też naklejki, kilka ulotek i tyle. Same słuchawki są naprawdę małe i lekkie. Muszle i pady mają dość nietypowy kształt. Miejsca na uszy jest dość mało, na szczęście regulacja pionowa jest na tyle duża, że nie ma problemów z naciskiem na uszy, nawet jeżeli te nachodzą nam na pady. Gorzej niestety jest wtedy z wyciszeniem. Regulacji w poziomie niestety nie ma. Pady pokryto ekoskórą i wypełniono dość twardą gąbką. Co do samych muszli mam mieszane uczucia. Z jednej strony pokrywa jest badziewna i wykonana z błyszczącego plastiku, a z drugiej jest przymocowana śrubami oraz mają bardzo ładnie wstawione logo Genesis. Na lewej muszli znalazło się też sterowanie głośnością oraz suwak do wyciszania mikrofonu.  Mikrofon  przytwierdzono niestety na stałe do tej samej muszli (dość dziwne, szczególnie że w poprzedniku był odłączany). Jest za to bardzo elastyczny i ma na końcu diodę, która informuje o aktywności. Czasami potrafiło to rozpraszać, gdyż zapalona dioda sygnalizuje włączony mikrofon (wolałbym odwrotnie). Mocowania muszli do pałąka zrobiono z bardzo przyjemnego plastiku i również zamocowano śrubkami. Pałąk ma klasyczną regulację, jest wzmocniony aluminium i przy tym zachowuje dużą elastyczność. Na górze wytłoczono logo Genesis. Niestety, gąbka pod pałąkiem jest dość cienka, przez co czujemy pręt, który znajduje się pod nią. Słuchawki są bardzo lekkie, przez co na szczęście nie czujemy z tego powodu dużego dyskomfortu. Kabel jest bez oplotu, jednak jest dość gruby i elastyczny. Dołączono do niego gumową klamrę do spięcia nadmiaru przewodu.

Oprogramowanie

Do słuchawek dołączono oprogramowanie, które pozwala na regulację efektu przestrzennego, equalizera oraz kilku efektów dźwiękowych. Większość tych funkcji znajdziemy pod ustawieniami Windows, nie licząc equalizera oraz efektu wirtualnego 7.1, za który w Genesisach odpowiada system Xear Living 7.1 VSS (aby uzyskać wirtualne 7.1 i tak musimy w opcjach Windows uruchomić tą funkcję).

Dźwięk i ergonomia użytkowania

Jak testujemy?
Słuchawki podłączane pod USB posiadają własną kartę dźwiękową i u każdego będą grać dokładnie tak samo.
Gry: CS:GO, PUBG, Overwatch.

Jak na 40mm przetworniki, słuchawki grają zaskakująco dobrze. Jakość zarówno w muzyce jak i filmach jest naprawdę zadowalająca. Dźwięk jest czysty, pasma są bardzo szczegółowe, żadne z nich się nie wybija, basy są przyjemne, jednak mogły być nieco głębsze. Naprawdę nie mogę zbyt wiele złego o nich w tym aspekcie napisać – po prostu grają dobrze w swojej półce cenowej. Warunkiem jest tylko, aby nie włączać wirtualizacji 7.1, która nieco spłaszcza audio i efekt nieco słabnie. W grach sytuacja wygląda podobnie – audio spisuje się naprawdę dobrze, w PUBG zabrakło mi nieco szerszej sceny. Pozycjonowanie działa poprawnie – zarówno przy włączonej oraz wyłączonej wirtualizacji 7.1. Różnica między efektami jest słyszalna, ale szczerze nie jestem w stanie powiedzieć, na ile faktycznie pozycjonowanie się poprawia. Dźwięk się jedynie zmienia, różnica jest słyszalna, jednak określenie pozycji źródła dźwięku działa dobrze zarówno w stereo jak i z wirtualizacją. Na pochwałę zasługuje mikrofon – jego jakość jest rewelacyjna. Doskonale redukuje dźwięki tła od rozmowy, audio jest szczegółowe, po prostu miód. Osoby, z którymi grywam stwierdziły, że nigdy nie słyszeli mnie lepiej. Pozostała zatem ostatnia kwestia – ergonomia. I tutaj Genesisy poległy po całości. Słuchawki niestety nie są zbyt wygodne. Regulacja pracuje luźno, przez co czasem słuchawki mi zjeżdżały z uszu, pady są twarde, gąbka pod pałąkiem jest zbyt cienka i przy dłuższych sesjach czuć je na głowie.

Werdykt

Genesis Radon 710 to naprawdę dobrze grający headset. Ma kilka ciekawych rozwiązań, jak np. regulację głośności na muszli, przyjemnie wyglądające, minimalistyczne podświetlenie, ładne śrubki mocujące oraz rewelacyjny jakościowo mikrofon. Wirtualne 7.1 jest, da się usłyszeć jego efekt, jednak faktyczna użyteczność tej funkcji jest dość dyskusyjna. Do tego wszystkiego kontrastuje mizerna ergonomia użytkowania. Słuchawki czuć po pewnym czasie na głowie, uszy czasami się pocą. Nie jest to jednak produkt zły. W tym segmencie cenowym radzą sobie naprawdę dobrze. Jeżeli szukacie słuchawek w rozsądnej cenie (obecnie kosztują poniżej 180zł) do gier FPS z rewelacyjnym mikrofonem i lubicie słuchać muzyki, to na pewno nie zawiedziecie się na Radonach 710.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!