Szczerze bardzo długo zwlekałem z napisaniem tego testu. Po części było to spowodowane chronicznym brakiem czasu, który ostatnio mi doskwiera, ale to nie tylko to…. Problemem samym w sobie był ten telefon. Po prostu już nie wiem co mam myśleć o HTC U12+

HTC kilka lat temu było klasą samą w sobie. Niejednokrotnie nazywanym najlepszym producentem urządzeniami z androidem. Przypomnijcie sobie, chociażby nakładkę HTC Sense… No, ale jeśli o same telefony chodzi, to w pamięci zakorzeniły mi się nagłówki o HTC One (odpowiednio m7 i m8), a później było już tylko gorzej. Tak naprawdę to nawet wymienione przeze mnie modele były tylko chwilowym przebudzeniem marki, która popadła w letarg nieco wcześniej. Teraz tajwańczycy wciąż próbują gonić konkurencję za wszelką cenę, chociaż nie zawsze im to wychodzi. Nie chciałbym tutaj być jakimś złym prorokiem, ale po blisko miesiącu z HTC U12+ uważam, że nie tędy droga.

A w pudełeczku znajdziemy:

Do smartfona dołączony jest całkiem bogaty zestaw akcesoriów jak na dzisiejsze czasy. Ładowarka wspierająca system qc 3 wraz z kablem usb typu C, twardy case wykonany z tworzywa sztucznego z charakterystycznymi wcięciami( o czym za chwile), oraz chcąc nie chcąc słuchawki z wejściem usb typu C. No niestety brakuje tam przejściówki z usb C do mini jacka, co moim zdaniem byłoby o wiele lepszym rozwiązaniem, aniżeli dołączenie dość słabych jakościowo, chociaż zaskakująco dobrze grających słuchawek do zestawu. Oczywiście można było tego łatwo uniknąć, umieszczając w telefonie złącze mini jack. Standardowym wytłumaczeniem w takiej sytuacji jest chęć uzyskania certyfikatu wodoodporności, ale to nie jedyne dziwne posunięcie w celu uzyskania certyfikatu IP68.

Wygląda to tak:

Pierwszy rzut oka na front ujawnia chyba największą nowinkę w tym modelu – podwójny aparat do selfie. Co lepsze nieukryty w żadnym wcięciu, a dumnie prezentujący się na górnej belce! Zaraz obok dwóch obiektywów o rozdzielczości 8 MP znajdziemy głośnik służący nie tylko do rozmów, ale również  używany jest podczas odtwarzania muzyki czy wideo w celu uzyskania dźwięku stereo. Na belce są jeszcze inne czujniki (ułatwiające, chociażby rozpoznawanie twarzy) oraz kolorowa dioda powiadomień.

Ekran to naprawdę bardzo ciekawy panel Super LCD o przekątnej ekranu 5,99″ i rozdzielczości 1440 x 2880  pikseli co daje nam zagęszczenie na poziomie około 537 pikseli na cal. Oczywiście jest to ekran w stosunku 18:9, a to w połączeniu z naprawdę smukłą belką u dołu i góry oraz prawie niewidocznymi ramkami po boku daje nam bardzo przyjemny i ergonomiczny telefon. Obrót smartfona o 180* ukazuje nam kolejny podwójny aparat, w którym to jeden z obiektywów wyposażony jest w optyczna stabilizację obrazu ( 12MP f/1.8), a drugi teleobiektyw jedynie elektroniczną(16 MP f/2.6) wspiera je dwutonowa lampa błyskowa oraz laserowy autofokus. Dodatkowo pod zestawem aparatu znajdziemy czytnik linii papilarnych, a właśnie bo już prawie zapomniałem! Mamy tu też dwa mikrofony! Całe plecki to jeden wielki magnes na odciski palców. Oczywiście bardzo śliski magnes. Co zaowocowało bardzo szybkim zaprzyjaźnieniem się z dołączonym etui.

Boki są równie ciekawe, szczególnie ten prawy, który to pozbawiony został całkowicie przycisków fizycznych. Zamiast tego trzy lekko wystające z obudowy panele dotykowe.  Gdzie przycisk zasilania różni się fakturą, jednak różnica jest bardzo delikatna, przez co często się myliłem. Same guziki też różnią się trochę od chociażby ekranów dotykowych. Te mają czasem swoje kaprysy i nie chcą reagować np. wymagane jest trzymanie urządzenia w taki sposób, że edge sense wyczuwa nasz dotyk i dopiero wtedy umożliwi użycie przycisku. Jednak w kieszeni o dziwo działa to bez zarzutu. Cóż można to nazwać bardzo prosto: innowacja, o którą nikt nie prosił. Lewy bok to miejsce na sim traya, który dodatkowo został wyposażony w drugi hybrydowy slot – na kartę microsd lub sim.  Na topie nic ciekawego nie znajdziemy, natomiast na dole port USB typu C no i głośnik.

Czas na cyferki:

HTC U12+ to flagowiec pełną gębą. Wyposażony oczywiście w SoC od Snapdragona w wersji 845 z grafiką Adreno 630 i 6 GB pamięci ram. Co zresztą widać w wynikach testów, jak i w codziennym użytkowaniu. Ciężko o zacinki, a te, nawet jeśli się już pojawiają, są bardzo krótkotrwałe i nie wpływają negatywnie na obcowanie z urządzeniem.  Bateria nie zachwyca, ale tragedii też nie ma. Przy zwykłym codziennym użytkowaniu wytrzymywała jakieś 4,5h włączonego ekranu, natomiast przy jakże prądożernych Pokemonach (do których ostatnio wróciłem) odmawiała posłuszeństwa po około 3 godzinach.

Cały system to naprawdę lekko zmodyfikowana wersja androida Oreo i chociaż nie odbiega ona zbytnio od oryginału, to jednak wydaje mi się lekko toporna, może ze względu na ostatnio testowany telefon z nakładką EMUI, jednak wraz z biegiem czasu korzystanie z telefonu stawało się coraz przyjemniejsze. Może za wyjątkiem Edge Sensa, który mimo wielu prób konfiguracji często nie działał wtedy, kiedy powinien, a wręcz przeciwnie.

Co jak co ale zdjęcia robią wrażenie:

Bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że najlepszą stroną nowego flagowca HTC jest jego główny aparat (dwa mówiąc dokładniej). Ten naprawdę zasługuje na miano jednego z najlepszych na rynku i chociaż sama aplikacja nie jest idealna, to daje rade. Brak tutaj popularnego ostatnio wsparcia sztucznej inteligencji, a mamy chociażby system HDR Boost, który to automatycznie poprawia dla nas zdjęcia włączając lub wyłączając tryb HDR, ale to wciąż nie to samo.

A teraz czas na kilka przykładowych fotografii:

Rzeczywiście jest co podziwiać. Bardzo dobrze radzi tu sobie optyczny zoom, dzięki któremu przybliżone zdjęcia wciąż zachowują dużą szczegółowość i ostrość. W trudniejszych warunkach oświetleniowych aparat również daje sobie całkiem nieźle rade, ale szumy są już bardziej zauważalne.  Jestem przekonany, że w rękach dobrego fotografa można by było z tym telefonem zrobić naprawdę wiele! Kolory wyglądają nieźle, szczegółów również nie brakuje, a ostrość ustawia w ułamek sekundy. Jak dla mnie bomba.

Czyli jak to z tym U12+  w końcu jest?

Po blisko miesiącu użytkowania telefonu naprawdę się do niego przyzwyczaiłem. Pochłanianie na nim multimediów to czysta przyjemność, a rezygnacja z notcha przyniosła htc same korzyści. Naprawdę ergonomia podczas oglądania Netflixa, czy Youtuba horyzontalnie jest idealna. Jednakże mimo dobrego wyświetlacza i równie świetnego aparatu telefon był po prostu nudny. Tajwańczykom ciężko jest i będzie znaleźć jakichś kupujących, bo nie mają w sumie nic, co wyróżniało by ich z tłumu (oprócz dziwacznych “innowacji”). Brak przycisków naprawdę nie jest czymś co przyciągnie klientów, szczególnie, że są one praktycznie nienaprawialne! Jest to smartfon głównie dla entuzjastów marki i nie oszukujmy się, popularnością w życiu nie dorówna Samsungowi czy Apple. Chociaż życzę HTC jak najszybszego powrotu do dobrej kondycji. To U12+ nie byłby moim wyborem.

Wyświetlacz
Aparat
Brak notcha
Ergonomia
Design
Bateria nie zachwyca
Nakładka systemowa wymaga jeszcze trochę pracy
Brakuje mu "tego czegoś"

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!