Dziś chciałbym przedstawić Wam dwie klawiatury od polskiego producenta, na którego na pewno się już natknęliście. Mowa o rodzimej firmie Tracer, która ostatnio dorzuciła do swojej oferty nową serię – GameZone, która może pochwalić się przynajmniej swoim własnym stylem. Jak jednak będzie z działaniem? Zapraszam na test modelu Mecano Pro i Hellway X, choć z oczywistych względów znacznie więcej czasu poświęcę temu pierwszemu modelowi.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Oba modele docierają do nas w pudełku okraszonym podobną stylistyką, czyli odcieniami żółci oraz znaczkami nawiązującymi do radioaktywności. No cóż, ciekawy… choć rzecz jasna tandetny pomysł. W środku prócz klawiatury znajdziemy instrukcję obsługi, która w tym wypadku po prostu się przyda. Brak aplikacji wymusił bowiem na producencie zastosowanie prostych kombinacji klawiszy do zarządzania podświetleniem i makrami w przypadku Hellway X.

Materiały, design i wykonanie

Na pierwszy rzut oka główny bohater tego testu, czyli model Mecano Pro nie odstaje specjalnie wyglądem od propozycji konkurencji. Zapewne w budżecie znalazła się nawet kwota, w ramach której Tracer mógł zaszaleć z przynajmniej jednym elementem obudowy i tak też zrobił. Postawił więc na stalowy panel górny o kształcie prostopadłościanu ze zdecydowanie zbyt ostrymi krawędziami. Wolałbym wprawdzie coś mniej agresywnego, a bardziej obłego, ale w zamian tego otrzymałem przynajmniej niewielką przezroczystą lukę emanującą wątłym blaskiem z wnętrza klawiatury.

Ta posiada nawet zintegrowaną i całkiem dużą podkładkę pod nadgarstki (z plastiku), która rzeczywiście się przydaje. Same klawisze są bowiem całkiem wysokie, a bez tej podkładki nadgarstek byłby zwyczajnie zbyt wygięty. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby odkręcić wspomnianą podkładkę… choć pod kątem wizualnym nie będzie to najlepszy pomysł. W pełnej krasie Gamezone Mecano Pro sprawia bowiem wrażenie klasycznej i zwyczajnie dobrze prezentującej się klawiatury. Przynajmniej przy wyłączonym podświetleniu… o czym za chwilę.

Klawiaturę uzupełnia oczywiście plastikowa podstawa z lichymi nóżkami oraz dwa (czterema włączając te z podkładki) antypoślizgowe gumki, które w połączeniu z solidną wagą produktu robią swoje. W przypadku 1,5-metrowego przewodu USB zdecydowano się na wręcz ohydny gumowy oplot, który mieni się w świetle, jak tandetny plastik.

Funkcje

Z instrukcji obsługi możemy odczytać kombinacje dotyczące podświetlenia, ale na możliwość nagrywania makr nie macie co liczyć. Do tego dochodzi wbudowany anti-ghosting i możliwość zablokowania klawisza Windows. Lepsze to niż nic… co nie?

System podświetlenia

W takich momentach jak ten przypominam sobie, dlaczego producenci reklamują swoje klawiatury mechaniczne z górnej półki fenomenalnym podświetleniem RGB. Jest to już zwyczajnie element, który tak naprawdę przesądza ostateczną ocenę produktu pod kątem wizualnym. Zwłaszcza w nocy, kiedy to staje się zwyczajnie użyteczny dla nieobeznanych z rozmieszczeniem poszczególnych klawiszy użytkowników. Sam nie wiem, czy Tracer specjalnie zastosował tak mizerne diody, aby nie rozświetlały całego biurka, czy po prostu na nich przyoszczędził. Wiem jednak jedno – podświetlenie Mecano Pro nie w zupełności efektowne, choć spełnia swoje zadanie przy słabym oświetlaniu czytelnej czcionki wyciętej na dobrej jakości keycapach.

Sam system bazuje na 7 strefach z 7 kolorami, które w trybie dla użytkownika możemy swobodnie łączyć. Producent przewidział również sześć wbudowanych efektów, które są nie tylko spotykane na każdym kroku, ale również niezbyt płynne. Ogółem – „ten RGB to nie jest dobry RGB”.

Test przełączników

Według producenta zastosowany w Mecano Pro mechanizm przełączników Piston Shaft sprawia, że „Klawisze posiadają mechanizm zbliżony do tych stosowanych przy klawiaturach mechanicznych, dzięki czemu masz większą kontrolę nad pracą przycisków, a klawiatura charakteryzuje się większą wytrzymałością”. Na szczęście użyty plastik jest na tyle przezroczysty, że nie wykręcając przełącznika, możemy rzucić okiem na to, jak działa. A jest to działanie z reguły proste, bo polega po prostu na sprężynie oraz prostym druciku w połowie przełącznika.

To właśnie ten sprawia, że przełączniki w Mecano Pro próbują naśladować warianty Blue od Kailh, Outemu, czy Cherry MX… i szczerze mówiąc, nie wychodzi im to tak źle. Posiadają wyczuwalny punkt aktywacji w połowie drogi pracy, a ich charakterystyka jest bardzo agresywna. Oznacza to mniej więcej tyle, że są cholernie responsywne, ale przy tym twarde i pozbawione tej miękkości z prawdziwych mechanicznych rozwiązań. Nieobeznanemu w temacie z łatwością mógłbym wmówić, że to „podkręcona” wersja takich Outemu Blue. Oceniam je więc pozytywnie, choć na to, że klawisze pokroju spacji, enter i shifta działają odmiennie od pozostałych, nie mogę przymrużyć oka.

Krótko o Hellway X

Mam nadzieję, że wybaczycie mi potraktowanie drugiego modelu po macoszemu, ale zwyczajnie nie mogę przemóc się do pełnego testu zwyczajnej klawiatury membranowej nastawionej na zapisywanie makr. Hellway X jest typową propozycją na niewymagających graczy, a nawet pracowników biurowych za prawie 90 złotych, która oferuje po prostu tradycyjne, choć nadal przyzwoite klawisze bazujące na membranie z lekkim gamingowym sznytem. Do tego możemy liczyć na dedykowane klawisze multimedialne, pięć dodatkowych przycisków, do których przypisujemy nagrywane w czasie rzeczywistym makra. Całość uzupełnia naprawdę banalne podświetlenie bazujące na czterech niezależnych strefach i nazwie producenta. Do wyboru mamy tryb statyczny oraz oddychający… i to w sumie tyle. Nie mogę jednak zapomnieć o całkiem ważnym szczególe – całość wykonano z niezbyt dobrego plastiku, co widać i czuć… np. przy wyczuwalnym wyginaniu się całości. Ogółem jest to model albo dla niewymagających, albo idealny do dorzucania do tandetnych zestawów komputerowych lub promocji.

Podsumowanie

O ile sprawę z Hellway X mamy jasną (ot przyzwoita membranówka z podświetleniem RGB i dodatkowym zestawem klawiszy do makr), to Mecano Pro jest całkiem twardym orzechem do zgryzienia. Kosztuje 110 złotych, co stawia ją na podium jednych z najtańszych imitacji modeli mechanicznych i szczerze mówiąc, to właśnie tym mnie kupiła. Trudno doszukać się w niej jakiejś karygodnej wady, a obecność metalowej pokrywy i całkiem solidnej podkładki pod nadgarstki zwyczajnie się ceni. Do tego nie jest wcale aż tak „gamingowa” (w złym tego słowa znaczeniu) i szczerze mówiąc, nie miałbym nic przeciwko korzystania z takiego modelu na dłuższą metę. Musiałbym się wprawdzie przyzwyczaić do słabego podświetlenia i skrócić go o sekcje klawiszy numerycznych, ale jakoś by to było. Innymi słowy, polecam i sam w to nie wierzę.

Wszystkie powyższe zdjęcia zostały wykonane za pomocą telefonu Wiko View 2 Pro.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!