WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Test klawiatury Cooler Master Masterkeys Pro M White

Od czasu do czasu producenci w ogóle nie starają się przy swoich produktach, kopiując swoje wcześniejsze pomysły lub co gorsza, te od konkurencji. Z reguły więc pomysłowość na rynku peryferiów komputerowych należy doceniać, więc z miejsca polubiłem Masterkeys Pro M White. Nie popadajmy jednak w zachwyt i sprawdźmy, co tak naprawdę oferuje propozycja od Cooler Mastera.

Pudełko i dołączone wyposażenie

W przypadku kartonu mamy tradycję w dobrym wykonaniu – jeśli ktoś nie będzie używał pudełka do wbijania gwoździ, to z pewnością poradzi sobie z ochroną samej klawiatury. Na półce będzie prezentować się równie dobrze, ale gamingowych akcentów tutaj zabrakło i postawiono na niezbyt krzykliwe połączenia. W pudełku czeka na nas odłączony przewód USB o długości 1,5-metra w materiałowych oplocie, dzisiejszy bohater Masterkeys Pro M White, instrukcja obsługi i kluczyk do ściągania klawiszy, przy projektowaniu którego ktoś chciał za wszelką cenę wyróżnić się na tle konkurencji… plastikiem i dwoma drucikami. Sprawdza się równie źle, jak brzmi, ale wyciąganie poszczególnych keycapów ręcznie nie należy do najtrudniejszych operacji.

Najważniejsze cechy Masterkeys Pro M White

  • Materiał: tworzywo sztuczne i metal
  • Klawiatura TKL z blokiem numerycznym
  • Przełączniki Cherry MX Red, Brown, Blue
  • Wymiary: 38.01 x 14.38 x 4.24 cm
  • Waga: 1025 gramów
  • Odczepiany 150-centymetrowy przewód USB w materiałowym oplocie
  • Kanaliki do odprowadzenia przewodu
  • Podświetlenie wyłącznie w kolorze białym
  • Brak aplikacji
  • Przyciski multimedialne, funkcyjne i makr
  • Pełny N-Key rollover
  • 32-bitowy procesor ARM Cortex M0
  • 512 KB pamięci
  • Wsparcie dla programowania oświetlenia (SDK)
  • Gwarancja: 2 lata

Materiały, design i wykonanie

Gdzie ten metal? To pierwsze pytanie, jakie zadałem sobie po bliższych oględzinach Masterkeys Pro M White. Na stronie producenta jest zaznaczone, że na klawiaturę składa się tworzywo sztuczne oraz coś metalowego. Jednak zewnętrzna obudowa została wykonana wyłącznie z plastiku. Nie ma w tym nic złego (o ile nie rzucacie klawiaturą po ścianach), ale obecność, choć metalowej pokrywy górnej zawsze się ceni. Tą jednak umieszczono w środku – zabezpieczenie przed złamaniem? Samo dopasowanie poszczególnych elementów jest dobre. Na Masterkeys Pro M White składają się tak naprawdę dwie części, z czego jedna otacza górę oraz wszystkie boki i łączy się z podstawą. Sama bryła nie należy do prostych, ponieważ na całej swojej powierzchni posiada „smaczki” w postaci wyżłobień i nagle zakończonych krawędzi. Design więc nie został tutaj zupełnie pominięty. Podoba mi się zwłaszcza prawy górny róg, gdzie diody informacyjne o Num, Caps oraz Scroll Locku zostały wstawione w podłużne wcięcia.

Niestety styl prostej i klasycznej klawiatury (co potęgowane jest jednolitym podświetleniem w kolorze białym) psuje zbyt rozbudowana czcionka na klawiszach. Prócz tych tradycyjnych „znaczków”, producent powrzucał  na wiele keycapów oznaczenia funkcji multimedialnych, oświetleniowych, makr i profilowych. Z jednej strony zwiększa to ogromnie użyteczność samej klawiatury, ale sprawia, że ta nie należy do tych standardowych. Kto wie? Może dla niektórych to plus. Niestety dla mnie zły efekt potęgowało nierównomiernie rozchodzące się światło po klawiszach. Błahostka, ale jak psuje tę czystość i elegancję? W sumie i tak MasterKeys Pro M White jest dosyć niestandardowy, bo w formacie TKL oferuje cały zestaw bloku numerycznego. Połączonego jednak z multimediami oraz klawiszami pokroju Delete, Home, czy End. Ich wybór ogranicza się jednak do (de)aktywacji Num Locka. Na szczęście same klawisze i czcionka zostały wykonane bardzo dobrze.

Na spodzie czeka na nas więcej niespodzianek, niż moglibyśmy przypuszczać. Oczywiście nie zabrakło tutaj czterech podkładek antypoślizgowych, które sprawdzają się po prostu dobrze oraz dwóch nóżek z ogumowaną podstawą (po ich rozłożeniu nieco lepiej). Niestandardowymi elementami jest system kanalików, które umożliwiają użytkownikowi sprytne odprowadzenie przewodu z trzech stron oraz sam port microUSB. Przewód o długości 150 centymetrów w materiałowym oplocie jest tutaj bowiem odczepiany. Ach, prawie bym zapomniał – MasterKeys Pro M White może pochwalić się rozmiarami 38.01 x 14.38 x 4.24 cm oraz wagą nieco ponad 1 kilograma (1025 gramów) bez przewodu.

Funkcje

Jako że klawiatura nie posiada oprogramowania, to wszelkie czynności opierające się o jej zarządzanie realizujemy za pomocą połączenia niektórych klawiszy z klawiszem funkcyjnym. Rozwiązanie dobre, bo nie jesteśmy zmuszeni do pobierania aplikacji, ale jednocześnie totalnie spartaczone w tym wypadku. MasterKeys Pro M White posiada bowiem zbyt wiele funkcji, które początkowo robią użytkownikowi wodę z mózgu. Instrukcja jest więc tutaj obowiązkowa. Oczywiście funkcje multimedialne są raczej proste do zrozumienia, ale 1X-8X oraz tryb nagrywania makr i zarządzania podświetleniem jest na tyle nieintuicyjny, że kilka minut czytania jest obowiązkowe. Nie zabrakło tym samym czterech konfigurowalnych profilii. Jak dla mnie oprogramowanie w tym przypadku powinno być obowiązkowe, chyba że Cooler Master chcę uczyć użytkowników cierpliwości.

System podświetlenia

Pod  tym kątem czeka na nas coś niestandardowego, bo wsparcia dla zestawu SDK nie otrzymujemy w ramach każdej klawiatury. Software development kit w tym wydaniu pozwoli Wam zaprogramować swoje własne efekty podświetlenia za pomocą języka programistycznego C++. Zestaw pobieramy ze strony producenta i… kupił mnie on w całości. Większość graczy oczywiście nawet o nim nie pomyśli, ale może choć jednego klienta taki dodatek zachęci do zgłębienia tajnik programowania?

Podświetlenie z kolei jest naprawdę dobrej jakości. Diody wyłącznie w kolorze bieli są nawet zbyt mocne… za czym nie idzie ich zdolność do podświetlania niektórych elementów czcionki. Na szczęście, jeśli już ten efekt występuje, to nie wyróżnia się zbytnio, ponieważ otaczają go podobnie oświetlone znaczki. W gust trafiły mi również odstępy pomiędzy klawiszami, które uzupełniono mlecznym, odbijającym światło plastikiem. Początkowo byłem pewny, że w MasterKeys Pro M White zastosowano dodatkowe panele LED.

Po stronie efektów mamy tutaj tradycyjne tryby, czyli stały, oddychania, czy reagujący na naciśnięcie. W przypadku tych dynamicznych możemy wpływać na kierunek ich rozchodzenia się oraz samą prędkość. Fajnie, ale znakomita większość i tak postawi na regularne, stałe podświetlenie klawiszy.

Test przełączników

W moje ręce wpadł MasterKeys Pro M White wyposażony w czerwoną wariację Cherry MX, więc o jakość działania możemy być spokojni. To nadal najbardziej docenianie przełączniki, które sprawdzą się idealnie w grach, ale znacznie gorzej przy pisaniu. Tam jednak zalecamy tradycyjne niebieskie lub brązowe, które stanowią idealny pomost pomiędzy Cherry MX Blue oraz Cherry MX Red. Dla przypomnienia – te ostatnie charakteryzują się w pełni liniową pracą, aktywacją gdzieś w połowie drogi pracy, niską siłą potrzebną do wciśnięcia oraz wysoką responsywnością i brakiem jakichkolwiek zacięć przy powrocie do początkowego stanu.

Podsumowanie

W momencie pisania tego testu za Masterkeys Pro M White trzeba zapłacić… 360 złotych. Niemałe zaskoczenie, co nie? Zdecydowanie nie mogę jej polecić zwyczajnym użytkownikom, którzy szukają czegoś najprostszego z przełącznikami Cherry MX Red, bo w tym przypadku na rynku znajdziemy podobny sprzęt do 300 złotych. Jeśli jednak zależy Wam na dobrym, białym podświetleniu i chcecie pobawić się w programistę, to nie widzę żadnych przeciwskazań. Boli mnie jednak brak oprogramowania, choć pomysł na klawiaturę w formacie TKL, która posiada blok numeryczny, jest (nie powiem) ciekawy i dosyć innowacyjny. Nie wydaje mi się jednak, że to w połączeniu z odczepianym przewodem USB, kanaliki do jego odprowadzenia i całkiem elegancka konstrukcja jest warta takiej kwoty. Leci więc znaczek „Tak”, choć ostrzegam, że Masterkeys Pro M White nie jest najlepszą pod kątem jakości i ceny pozycją na rynku.