Na rynku klawiatur mechanicznych trudno się teraz „wybić” czymś spektakularnym, czy innowacyjnym, nieprzesadzając jednocześnie z ceną. Na pierwszy rzut oka model Hama uRAGE Mechanical wydaje się czymś nietuzinkowym… ale jak ta nietuzinkowość wpłynęła na jej ogólną jakość?

Pudełko i dołączone wyposażenie

Na początek tradycyjne spojrzenie na karton, w jakim to dociera do nas sprzęt. Ten szczerze mówiąc, nie robi specjalnie dobrego wrażenia i nie kojarzy mi się ani z gamingiem, ani eleganckim minimalizmem a… jakąś taką podrzędnością. Pudło spełnia jednak swoje zadanie, czyli informuje klienta o najważniejszych cechach produktu i chroni go w transporcie. W nim czeka na nas klawiatura, instrukcja obsługi z kartą informacyjną, gumowa podkładka oraz dwie śrubki do jej montażu.

Specyfikacja techniczna

  • Pełnowymiarowa klawiatura mechaniczna
  • Przełączniki mechaniczne noname
  • Wymiary: 472 × 250 × 36,5 mm
  • Gumowa podpórka pod nadgarstek
  • 180-centymetrowy przewód USBw materiałowym oplocie
  • Podświetlenie RGB
  • Dedykowana aplikacja
  • Przyciski multimedialne i funkcyjne
  • N-Key rollover dla 6-8 klawiszy (zależnie od konfiguracji)
  • Możliwość zablokowania klawisza Windows

Materiały, design i wykonanie

Szczerze mówiąc trudno opisać mi, czy Hama tworzył model uRAGE Mechanical z myślą o graczach, czy miłośnikach bezsensownego przepychu. Dobra, może nie powinienem aż tak oceniać wizualnego aspektu klawiatury, ale po prostu rzućcie okiem na jej bryłę. Liczne (na szczęście zaokrąglone) krawędzie, nieuzasadnione dziurki… nie jest to coś, co w dzisiejszych czasach jest często spotykane w drogich klawiaturach. Czyżby próba trafienia w lukę na rynku? Mam taką nadzieję, jednak moim zdaniem całość prezentuje się niezbyt dobrze. Na szczęście postarano się pod kątem materiałów wierzchnich i zamiast plastiku, użyto tutaj metalu stylizowanego na ciemne, szczotkowane aluminium. Aspektem wizualnym zajęły się wspomniane wcześniej dziurki, panel informujący nas o aktywacji capslocka, numlocka, scroll locka oraz TRYBU GAMINGOWEGO oraz nazwa serii oraz modelu napisana białą, ładnie prezentującą się czcionką.

Tradycyjny plastikowy spód jest standardowy i znalazły się na nim dwie spore podkładki antypoślizgowe oraz typowe nóżki z mała warstwą gumy. Zapewniają jednak odpowiednią przyczepność i stabilność. Na spodzie znalazła się również wnęka na przewód USB w oplocie, który nie budzi żadnych zastrzeżeń. Te wywołuje jednak podkładka na nadgarstek, a dokładnie sposób jej montażu, który może nie przysporzył mi problemów, ale nie należał do najprostszych. Nie rozumiem tym samym jej umiejscowienia – przykręcamy ją dwoma śrubkami w górną „wnękę” po lewej stronie, co powinno zostać poszerzone o możliwość obniżenia jej albo przesunięcia. Tych dziurek jest przecież od cholery! Sama podkładka sprawdziła się jednak dobrze, a jej powierzchnia odpowiednio podpierała wyłącznie lewy nadgarstek w tradycyjnym ustawieniu dłoni na klawiszach WSAD.

Oprogramowanie

Na szczęście Hama wzbogacił model uRAGE Mechanical odpowiednią aplikacją, która umożliwia użytkownikowi to, co najważniejsze. Mowa o nadpisywaniu funkcji klawisza, nagrywania kombinacji makr, zarządzania podświetleniem… i w sumie tyle. Nie ma szału, ale wszystko zostało podane w prosty i przejrzysty sposób.

System podświetlenia

Macie takie sytuacje, w których chcielibyście coś opisać, ale nie wiecie, jak się za to wziąć? Ja mam tak właśnie teraz, ponieważ uRAGE Mechanical sprawia w moich oczach wrażenie czegoś zwyczajnie przestarzałego? Niedopracowanego do dzisiejszych standardów? Zostańmy jednak przy określeniu „nietypowego”. Sam nie wiem czemu, ale już po podłączeniu klawiatury do komputera całość kompletnie mi się nie spodziewała. Nawet pomimo tego, że została dobrze zrealizowana. Mówię tutaj głównie o dobrze dociętej czcionce, którą osobne dla każdego przełącznika diody RGB oświetlają w dobry sposób i tradycyjnych, ale nadal efektownych trybach.

Mam jednak wrażenie, że poczucie pewnego kiczu… przeciętności jest spowodowane tymi paskudnymi białymi wzorkami dla multimediów (F1 do F12), które za bardzo przypominają te w klawiaturach sprzed kilkunastu lat. Podobne zdanie mam w przypadku keycapów, czyli klawiszy, które zostały wykonane z materiału, który nieustannie się błyszczy i to w ten nienaturalny sposób taniego plastiku.

Funkcje

Nie ma ich tutaj wiele, ale warto wspomnieć o częściowym N-Key rolloverze oraz klawiszach multimedialnych i funkcyjnych. Nie mogło zabraknąć również trybu gamingowego, który po prostu blokuje klawisz windowsa.

Test przełączników

Jest to kolejna rzecz, której nie lubię oceniać, bo jest to zbyt subiektywne doznanie. Zwłaszcza w przypadku nieznanych przełączników, które znalazły się na pokładzie uRAGE Mechanical. Więc… są niebieskie i swoją pracą próbują je naśladować, ale ich charakterystyka jest jakby nijaka. Nie ma tutaj tego uczucia nawet z (powszechnie uznawanych za najgorsze w hierarchii renomowanych) rozwiązań Omron. Sama praca przełącznika jest nieliniowa – wyczuwamy lekki przeskok pod palcem w ⅜ drogi klawisza do podstawy klawiatury, ale siła, jaką jesteśmy zmuszeni użyć, jest niewystarczająca, klik jakby z membrano-mechanicznej klawy, a responsywność kompletnie niezadawalająca.

Podsumowanie

Oj czuję, że dla Hamy oczekiwania sprzedażowe względem tego nowego modelu klawiatury mogą być zbyt zawyżone. Klawiatura kosztuje bowiem około 300 zł, co jak na przeciętne przełączniki oraz dyskusyjny (choć subiektywny) design, jest znacznie zawyżoną ceną. Powinna ona kosztować około 200 zł i jeśli znajdziecie ją w tej cenie to można się nią zainteresować, w przeciwnym wypadku, w cenie 300 zł, jest ona kompletnie nie warta swojej ceny.

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!