Wbrew pozorom firma Motospeed nie zajmuje się motoryzacją, bo swoimi produktami celuje w nikogo innego, jak nas, graczy. Czy jest to jednak żerowanie na naszych portfelach, czy może oferowanie dobrych produktów za rozsądną cenę? Sprawdźmy to na przykładzie testu klawiatury mechanicznej Motospeed CK104.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Sprzęt dociera do nas w niewielkim, choć niestandardowo grubym kartonie, zwiastującym naprawdę wysoką klawiaturę. Jest to jednak jedynie złudzenie, bo najwięcej miejsca zabierają dwa piankowe wypełnienia, dbające o stan naszego zamówienia w czasie trudów podróży. W środku znajdziemy wielojęzykową instrukcję obsługi, papierek gwarancyjny i kluczyk do ściągania klawiszy.

Najważniejsze cechy CK104

  • Klawiatura pełnowymiarowa
  • Materiał: tworzywo sztuczne i aluminium
  • Przełączniki: Outemu Blue
  • Wymiary: 43,7 x 12,8 x 3,6 cm
  • Waga: 850 gramów
  • 150-centymetrowy gumowy przewód USB
  • Podświetlenie RGB
  • Brak aplikacji
  • Przyciski multimedialne i funkcyjne
  • Pełny N-Key rollover

Materiały, design i wykonanie

Pierwsze wrażenia z CK104 zaraz po wyjęciu z pudełka są naprawdę pozytywne. Klawiatura z miejsca sprawia wrażenie porządnie wykonanej, czego nie zawsze można spodziewać się po sprzęcie, którego cena wskazuje na solidne cięcia w budżecie na egzemplarz. Zdecydowanie najważniejszym aspektem wizualnym tego modelu jest górny panel z ciemnego aluminium stylizowanego na to „szlifowane”. Jednak z każdym kolejnym spojrzeniem na dzieło projektantów zaczynamy dostrzegać pewne szczegóły, które psują finalny efekt. Tutaj problem leży głównie w pozostałej części obudowy ze zwyczajnego plastiku, która zamiast chować się pod panelem z aluminium, otacza go, eksponując światu swoje nieestetyczne krawędzie.

Muszę jednak pochwalić pójście w stronę „gamingowego minimalizmu”, zestawiając najwyższe dla graczy cechy z niewielkimi rozmiarami prostej, prostopadłościennej konstrukcji z zaokrąglonymi rogami. Znacznie lepiej prezentowałoby się to bez bloku numerycznego, ale podchodzi to już pod subiektywną opinię. Zupełnie jak designerskie dodatki w postaci kilku posrebrzanych śrubek i nazwy producenta w prawym górnym rogu.

Na spodzie czekają na nas dwie antypoślizgowe podkładki gumowe z przodu i dwie z tyłu, umiejscowione na szerokich, choć sprawiających wrażenie tandetnych nóżkach. Po ich rozłożeniu CK104 trudno ruszyć na blacie choć o centymetr. Z kolei największą wadę produktu zostawiam na później, choć nie wiem, czym inspirował się producent, decydując się na zwyczajny gumowy przewód USB. Ten może i jest solidny, ale zwyczajnie nie pasuje do całości.

Funkcje

Jako że CK104 nie posiada oprogramowania, to producent musiał umieścić całe centrum dowodzenia w pamięci klawiatury za pośrednictwem skrótów klawiszowych. Od F1-F12 znajdziemy więc tradycyjne klawisze multimedialne, połączenie klawisza funkcyjnego z tym Windowsa uaktywni nam TRYB GRY, blokujący wspomniany przycisk i… to w sumie tyle. Natywnie produkt Motospeed nie obsługuje makr, ale tradycyjnie dla mechanicznych klawiatur oferuje pełny N-Key Rollover.

System podświetlenia

Ten z kolei bazuje na stosunkowo prostych diodach RGB osadzonych pod każdym keycapem, które oświatlają je równomiernie i całkiem dobrze, choć ich niska jakość przejawia się w niezbyt żywych barwach. Producent oddał w nasze ręce możliwość całkowitego wyłączenia podświetlenia, jego czterostopniowej regulacji pod kątem jasności i częstotliwości efektów i wielu z góry zaprogramowanych trybach, serwujących nam z miejsca solidny oczopląs. Nie zabrakło również specjalnych profili pod specyficzne gry (LOL, COD, FPS, RACE) oraz możliwości zaprogramowania swojego, ale z ograniczonymi możliwościami.

Test przełączników

O przełącznikach mechanicznych Outemu Blue zapewne czytaliście już nie raz, więc daruję sobie dokładny opis. Specjaliści zdolni do odróżnienia pod opuszkiem palca ziarenko soli od piasku wskazują jego ułomność w porównaniu do rozwiązań Cherry, a nawet Kailh, ale moim zdaniem jest całkiem nieźle. Ot dobrze sprawujący się nieliniowy switch z odrobinę obniżoną responsywnością względem konkurencji. Dla niespecjalnie wyczulonych – idealny.

A więc gdzie jest pies pogrzebany?

Nigdy nie sądziłem, że w jakimkolwiek teście klawiatury moją ostateczną opinię na jej temat zepsują… klawisze, keycapy, nakładki na przełączniki (jak wolicie). Długo zastanawiałem się nad tym, co tak naprawę nie gra mi w CK104 i zauważyłem to zupełnym przypadkiem. Najpierw zróbmy może mały eksperyment – jeśli posiadacie mechaniczną klawiaturę, to spróbujcie „przekręcić” odrobinę klawisz. Udało się? Mam nadzieję, że nie, bo po kilku minutach pisania zapewnicie sobie taki oto nieestetyczny widok:

Test klawiatury mechanicznej Motospeed CK104

Co tu dużo mówić, keycapy są piętą Achillesa tego modelu, co przejawia się również w niedopasowanej czcionce (pod kątem stylu) oraz ich samym kształcie i umiejscowieniu. Nie jest to jednak wada, która definitywnie przekreśla propozycje Motospeed.

Podsumowanie

Wystarczy nadmienić tylko to, że CK104 jest jedną z najtańszych (~170 zł) klawiatur mechanicznych z przełącznikami Outemu i podświetleniem RGB, które, choć nie powala, jest miłym dodatkiem. Moją pozytywną ocenę zaskarbił sobie jednak samym panelem górnym z ozdobnie wykończonego aluminium oraz minimalizmem, którego ostateczny efekt psują jednak same klawisze swoim miernym wykonaniem. Szkoda, choć zwyczajnie nie mogę nie polecić tego modelu. Zwłaszcza że z kodem SJZCS dorwiecie ja taniej w sklepie TomTop.

Wszystkie powyższe zdjęcia zostały wykonane za pomocą telefonu Wiko View 2 Pro.

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!