Od wielu tygodni mam wrażenie, że Bloody dosłownie zalewa rynek kolejnymi modelami swoich klawiatur, co niespecjalnie mi się podoba, bo recenzowaną dziś B800 w wersji Battlefield (istnieje również wersja NetBee z pomarańczowym podświetleniem) mogę z miejsca porównać do trzech innych klawiatur, jakie wpadły mi w ręce. Nie wpływa to jednak na ostateczną jakość produktu, ale ukazuje politykę firmy, która zdecydowanie idzie w ilość, a nie unikalność.

Pudełko i dołączone wyposażenie

B800 dociera do nas w typowym dla producenta kartonie, akcentującym gdzie tylko się da obecność optycznych przełączników, o których rozwodzi się na odwrocie. Te są bowiem najmocniejszą stroną tej klawiatury, bo ta wielu „ficzerów” zwyczajnie nie ma. W pudełku czeka na nas całkiem przyzwoicie zabezpieczony sprzęt z instrukcją obsługi oraz zestawem ośmiu wymiennych nakładek w kolorze pomarańczowym i kluczykiem do ich banalnego ściągania.

Najważniejsze cechy B800 Battlefield

  • Pełnowymiarowa klawiatura
  • Materiał: wszechobecne tworzywo sztuczne
  • Przełączniki LK Optic Blue
  • 180-centymetrowy przewód USB w nylonowym oplocie
  • Podświetlenie wyłącznie w kolorze zielonym
  • Wsparcie aplikacji KeyDominator 2
  • Przyciski multimedialne
  • Pełny N-Key rollover i anti ghosting
  • Obsługa makr
  • Odporność na zalanie
  • Tryb GAMING
  • Gwarancja: 2 lata

Materiały, design i wykonanie

Już po wcześniejszych modelach było widać, że Bloody projektuje swoje najtańsze klawiatury po macoszemu i masowo, tnąc koszty, gdzie tylko się da. Przykładem tego (ponownie) jest testowany właśnie model, którego obudowa trąci podrzędnym bazarem na kilometr. Może nie pod kątem materiałów (choć rewelacji tutaj nie oczekujcie), ale wykonania i samego projektu. Na obudowę składają się więc dwa elementy – podstawa z plastiku i dwuczęściowa pokrywa z widocznymi gołym okiem warstwami. Ta pierwsza odpowiada za całe wzornictwo i jest prawdopodobnie zwyczajnym plastikiem, podczas gdy ta druga, akrylowa (okropnie się rysująca) wieńczy całość kilkoma wizualnymi dodatkami. Połączenie obu tych elementów jest po prostu mierne, bo bazuje na kilku śrubkach ukrytych pod klawiszami, które i tak nie zapewniają wystarczającej stabilności – pokrywę z akrylu możemy bez większego problemu podważyć. Pomijam już obecność uchwytów na podkładkę pod nadgarstki, której w zestawie rzecz jasna nie uświadczymy.

Pod kątem designu B800 mogę ocenić raczej pozytywnie, choć nie jestem wielkim fanem gamingowego podejścia do tych kwestii. Grafitowa pokrywa z białymi liniami i heksagonami w kolorze czarnym prezentuje się nawet przyzwoicie, nadając całości takiego „technologicznego”, taniego sznytu. Czego jednak powinniśmy oczekiwać po gamingowych modelach? Przecież nie tradycyjnego połączenia barw i minimalistycznego wyglądu, czyż nie?

Podstawa klawiatury skrywa więcej tajemnic, niż może się nam wydawać, bo prócz dwóch wertykalnie ułożonych nóżek z gumowymi nakładkami i czterech antypoślizgowych wkładkom (sprawdzających się swoją drogą naprawdę dobrze) zauważymy na niej wiele luk. Czy to oszczędność na materiale? Skądże! Według producenta odpowiednio zabezpieczona elektronika i właśnie te wnęki sprawiają, że B800 jest odporna na zalanie. Do tego nie jestem jednak specjalnie przekonany, bo zastosowane pod klawiszami diody mają odsłonięte luty, na których nie wyczułem jakiegoś zabezpieczenia. Z kolei co do przewodu w nylonowym oplocie nie mam żadnego zastrzeżenia, choć martwi mnie odrobinę luz, jaki mój egzemplarz posiada na gumowym „kapturku” wprowadzającym przewód do środka klawiatury. Nie uległ jednak uszkodzeniu podczas testu, więc może tak ma być?

Oprogramowanie

W przypadku oprogramowania mamy do dyspozycji drugą wersję aplikacji KeyDominator, która obsługuje praktycznie każdą nową klawiaturę Bloody. Samo oprogramowanie powinno już przejść mały lifting graficzny i stać się nieco dostępniejsze, ale po kilku minutach ogarniania interfejsu będziemy w stanie ustawić to, co najważniejsze. Mowa o funkcjach poszczególnych klawiszy, zapisywania makr w przekoloryzowanej zakładce Oscar Macro II i tworzenia tych najbardziej zaawansowanych w zakładce Super Combo. Podczas rozgrywki towarzyszy nam z kolei mała nakładka, którą możemy przemieszczać, gdzie tylko chcemy.

System podświetlenia

Na swoje testy otrzymałem wariant Battlefield z wyłącznie jednokolorowym, zielonym podświetleniem, za które odpowiada pojedyncza dioda znajdująca się pod każdym przyciskiem. Niestety nie jestem wielkim specjalistą od diod, ale te w Bloody B800 świecą… i w sumie tyle. Świecą jednak na tyle mocno, że spojrzenie na nie pod kątem w środku nocy może zapewnić nam niemały szok, co ma swoje plusy, bo obecna na keycapach (wykonanych w pseudo rozwiązaniu dual injection) niecodzienna czcionka jest oświetlona w większości przypadków równomiernie. Jedynymi niedoświetlonymi miejscami są krawędzie, ale to wada samej czcionki.

Producent umożliwił nam jedynie dwa tryby podświetlenia – statyczne i oddychania oraz siedem poziomów jasności diod. Nic nie stoi również na przeszkodzie, aby całkowicie je wyłączyć.

Test przełączników

Nadszedł więc moment na zdecydowanie najmocniejszą zaletę B800, jaką są same optyczne przełączniki. Mowa o autorskim rozwiązaniu Bloody, czyli przełącznikach Light Strike II opartych o mechanizm znany z mechanicznych wariacji, ale z tą różnicą, że sygnał do komputera wysyła wiązka podczerwieni, której drogę do sensora „odblokowujemy” podczas nacisku. Stąd też rekordowy czas reakcji 0,2 ms… którego oczywiście trudno potwierdzić, choć mechaniczne przełączniki cechują się podobno nawet 18 ms opóźnieniem – nie do przyjęcia!

LK Optic Blue wyróżniają się jednak pokaźną wytrzymałością aktywacji (do 100 milionów) i samym działaniem, które czerpie oczywiście garściami z mechanicznych modeli Blue, ale robiąc to… inaczej. Obecność charakterystycznego „zero-jedynkowego” przeskoku w ⅔ drogi jest więc wyczuwalna, ale swoją 3mm drogą pracy rozwiązanie Bloody zwyczajnie sprawia wrażenie nieco bardziej responsywnego. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że te LK Optic Blue, to taka „ugamingowana” wariacja pełnoprawnego przełącznika Blue np. Kailh, czy Cherry MX.

Podsumowanie

B800 w dniu pisania tego testu kosztuje 200 złotych. To już sporo. Zwłaszcza na tle mechanicznych modeli, które już za 150 złotych oferują to, co Bloody tym produktem. Często przewyższając go nawet materiałami i wykonaniem. Jednak z porównywaniem mechanicznych klawiatur do optycznych jest jeden mały problem – to przełączniki stanowią między nimi największą różnicę. Kierując się więc zdrowym rozsądkiem, nie mogę po prostu polecić B800, ale znaczek „Tak” już jej wystawię, bo „tak” powinni jej powiedzieć wszyscy ci, którzy po prostu chcą wypróbować optyczne przełączniki.

Wszystkie powyższe zdjęcia zostały wykonane za pomocą telefonu Wiko View 2 Pro.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!