WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Test klawiatury optycznej Bloody B820R

Klawiatura Bloody B820R RGB kusi klientów swoim niestandardowym połączeniem gamingu z pewnym minimalizmem, ale czy połączenie takiego podejścia z przełącznikami optycznymi zapewni jej zwycięstwo na naszym testowym stole?

Pudełko i dołączone wyposażenie

W tradycyjnym dla Bloody kartonie znajdziemy dobrze zabezpieczoną klawiaturę, skróconą instrukcję obsługi, kluczyk do klawiszy i osiem wymiennych keycapów dla klawiszy QWERASDF. Te są pomarańczowe i wyżłobione w kanciaste dolinki, a na dodatek posiadają nie tylko tradycyjną czcionkę, ale również… rosyjską. Taka wtopa zaledwie przy rozpakowywaniu pudełka nie zapowiada pozytywnej rewolucji.

Najważniejsze cechy B820R

  • Klawiatura pełnowymiarowa
  • Materiał: tworzywo sztuczne i aluminium
  • Przełączniki optyczne LK Optic Blue
  • Wymiary: 44 x 13.1 x 2.8 cm
  • Odczepiany 180-centymetrowy przewód USB w nylonowym oplocie
  • Podświetlenie RGB
  • Wsparcie aplikacji KeyDominator2
  • Przyciski multimedialne i funkcyjne
  • Pełny N-Key rollover
  • Tryb Game

Materiały, design i wykonanie

W porównaniu do poprzednich modeli, jakie miałem okazję testować przed naszym dzisiejszym bohaterem, jest naprawdę dobrze. Mam tutaj na myśli głównie aluminiową pokrywę górną stylizowaną na ten szlifowany, ciemny wariant, który zastąpił zazwyczaj stosowane połączenie plexy z plastikiem. Niestety producent nadal ma w nosie unikalność każdej swojej klawiatury, bo stawia na identyczną podstawę z plastiku, jaką widziałem już kilka razy w różnych modelach. Tradycyjnie więc mamy do czynienia z bezsensownymi miejscami na śrubki, w których powinna znaleźć się podstawka pod nadgarstki, ale tej oczywiście w pudełku nie znajdziemy. Co tu dużo mówić – tnięcie kosztów „lvl Bloody”, które jednak nie wpływa na codzienne użytkowanie B820R.

Podoba mi się jednak sposób połączenia plastikowej podstawy z aluminiową nakładką, które przechodzi w delikatny posrebrzany szlif, a nie urywa się nagle, ukazując swoje postrzępione krawędzie. Takie coś sprawia, że propozycję Bloody możemy wziąć za naprawdę minimalistyczną klawiaturę, odchodzącą od gamingowego wykończenia. To jednak zapewniają same klawisze, których czcionka i podświetlenie rozwiewa wszelkie wątpliwości co do tego, czy B820R naprawdę jest klawiaturą dla graczy.

Na spodzie tradycyjnie, czyli cztery podkładki antypoślizgowe radzące sobie świetnie i dwie wertykalne ustawione nóżki z gumowym wyłożeniem. Przewód jest z kolei dobry w swoim tradycyjnym wydaniu – nylonowy oplot ze sporymi gumowymi „wejściami” do wtyczki i klawy sprawdza się zawsze świetnie. Warto również wspomnieć o pewnej wodoodporności klawiatury, jaką Bloody gwarantuje licznymi wnękami do odprowadzania cieczy oraz nano-powłoką otaczającą poszczególne elementy elektryczne.

Oprogramowanie

W przypadku oprogramowania mamy do dyspozycji drugą wersję aplikacji KeyDominator, która obsługuje praktycznie każdą nową klawiaturę Bloody. Samo oprogramowanie powinno już przejść mały lifting graficzny i stać się nieco dostępniejsze, ale po kilku minutach ogarniania interfejsu będziemy w stanie ustawić to, co najważniejsze. Mowa o ustawieniu funkcji poszczególnych klawiszy, przypisaniu koloru do aktualnego profilu, ustawień samego podświetlenia w zaawansowanym kreatorze (w grę wchodzą nawet efekty!), zapisywania makr w przekoloryzowanej zakładce Oscar Macro II i tworzenia tych najbardziej zaawansowanych w zakładce Super Combo. Podczas rozgrywki towarzyszy nam mała nakładka, którą możemy przemieszczać, gdzie tylko chcemy.

System podświetlenia

Po materiałach promocyjnych Bloody byłem pewny, że B820R oferuje podświetlenie strefowe, ale nie – to pełnoprawne RGB z diodą pod każdym klawiszu. Niestety ich jakość jest przeciętna, co objawia się niespecjalnie dobrym odzwierciedleniem pełnego zakresu RGB, choć z oświetleniem (moim zdaniem brzydkiej) czcionki radzą sobie świetnie. Na szczęście oferowane tryby pracy wynagradzają pewne ubytki, oferując te tradycyjne efekty, ale również kreator, w którym możemy z łatwością stworzyć swoje własne arcydzieło. Nie tylko korzystając z koloru, ale również programowalnych efektów.

Test przełączników LK Optic Blue

Do ich opisania wykorzystam część mojego wcześniejszego testu, w którym miałem okazję sprawdzać, na co stać model B800. Tak więc mowa o autorskim rozwiązaniu Bloody, czyli przełącznikach Light Strike II opartych o mechanizm znany z mechanicznych wariacji, ale z tą różnicą, że sygnał do komputera wysyła wiązka podczerwieni, której drogę do sensora „odblokowujemy” podczas nacisku. Stąd też rekordowy czas reakcji 0,2 ms… którego oczywiście trudno potwierdzić.

LK Optic Blue wyróżniają się jednak pokaźną wytrzymałością aktywacji (do 100 milionów) i samym działaniem, które czerpie oczywiście garściami z mechanicznych modeli Blue, ale robiąc to… inaczej. Obecność charakterystycznego „zero-jedynkowego” przeskoku w ⅔ drogi jest więc wyczuwalna, ale swoją 3mm drogą pracy rozwiązanie Bloody zwyczajnie sprawia wrażenie nieco bardziej responsywnego. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że te LK Optic Blue, to taka „ugamingowana” wariacja pełnoprawnego przełącznika Blue od np. Kailh, czy Cherry MX.

Podsumowanie

Obecne rynek klawiatur do 300 złotych jest tak wypełniony, że większość renomowanych modeli oferuje praktycznie identyczne działaniem, co sprowadza się do tego, że poszukującym klawiatury w tym segmencie zawsze radzę branie tego, co akurat im się podoba. Bloody jest jednak w pewnym stopniu wyjątkowe, bo zamiast mechanicznych przełączników oferuje optyczne, które w teorii są szybsze i wytrzymalsze, choć różnią się swoją pracą. Po B820R możecie oczekiwać minimalistycznego i poniekąd eleganckiego podejścia do designu, które pomieszano z gamingowym sznytem za pomocą niestandardowej czcionki i podświetlenia. Obecnie jest do kupienia już za 220 złotych i choć wolałbym zobaczyć ją za ~180 zł, to i tak jestem skłonny ją obecnie polecić.

Wszystkie powyższe zdjęcia zostały wykonane za pomocą telefonu Wiko View 2 Pro.