Można powiedzieć, że rynek smartwatchy nadal jest jeszcze mocno niezagospodarowany. Dużymi graczami są tu Apple ze swoim Apple Watch, Samsung z Gear S3, ale poza tym istnieje jeszcze potężna przestrzeń, którą mogą wykorzystać inni producenci sprzętu mobilnego. Czy LG wraz ze swoim G Watch Urbane 2nd jest w stanie wypełnić tę lukę?

Zegarek z zewnątrz

Już spoglądając na smartwatch, można zauważyć, iż jest jakaś szansa na podbicie rynku przez Koreańczyków. Sprzęt prezentuje się naprawdę ładnie i na pierwszy rzut oka przywodzi tradycyjne konstrukcje zegarków, do których zdążyliśmy się przez lata przyzwyczaić. Tarcza jest metalowa, pasek zaś wykonany został w całości z gumy. Nie jest on też w żaden sposób wymienny, także przez czas użytkowania będziecie musieli się do niego przyzwyczaić. LG G Watch będzie pasował do większości kreacji, a zwłaszcza tych bardziej eleganckich. Łatwo go pomylić z tradycyjnym zegarkiem, a przynajmniej tak długo jak nie zacznie rzucać się w oczy swoim podświetleniem.

Trzeba jednak zaznaczyć, że LG G Watch 2nd jest zegarkiem stworzonym z myślą o mężczyznach. Jest stosunkowo duży i gruby, ale bardzo wygodnie nosi się go na ręce, o ile dobrze dostosujemy pod siebie pasek. Sama konstrukcja smartwatcha jest też naprawdę solidna, a w dodatku posiada certyfikat IP 67, czyli jest odporna na zachlapania czy krótkie zanurzenia na niewielką głębokość.

Jak widać na zdjęciach, po prawej stronie tarczy zauważyć można trzy przyciski. Są to klawisze na stałe przypisane do swoich funkcji i zmiana ich zastosowania z poziomu systemu nie jest możliwa. Kolejno od góry odpowiedzialne są one za przejście do zakładki kontaktów, powrót do ekranu głównego i przekierowanie do aplikacji LG Health. Brak możliwości mapowania jest stosunkowo bolesna, bo można byłoby wykorzystać te guziki w inny, przystosowany pod siebie sposób. Nie korzystałem praktycznie wcale z LG Health, stąd dolny klawisz był dla mnie praktycznie bezużyteczny. Same przyciski klikają się za to w satysfakcjonujący, wyczuwalny sposób, a ich aktywacji towarzyszy delikatne kliknięcie.

Zastosowany w LG G Watch 2nd wyświetlacz, wykonany został w technologii P-OLED. Jego przekątna wynosi 1,38 cala i posiada on rozdzielczość 480 x 480 pikseli? Może się to wydawać niewiele, ale jeśli liczby te dają nam wartość 348 pikseli na cal, a takiej wartości mogą pozazdrościć nawet niektóre smartfony dostępne na rynku. Ekran budzi bardzo pozytywne wrażenie. Ma ładne kolory, jest ostry i przede wszystkim jasny, przez co nie ma w zasadzie mowy o czymś takim jak jego niewidoczność w słońcu. LG w tej kwestii naprawdę się postarało.

Zegarek od wewnątrz

Czasy, w których smartwatche z Androidem działały mało płynnie i miały problemy ze stabilnością, bezpowrotnie już minęły. Między innymi właśnie LG G Watch 2nd jest na to bardzo dobrym dowodem. Jego serce stanowi procesor Snapdragon 400, wspierany przez jednostkę graficzną Adreno 305. Kombinację tę uzupełnia 768 MB pamięci RAM oraz 4 GB pamięci wewnętrznej. Zestaw ten zapewnia bardzo płynną pracę zegarka, na którym nie udało mi się wymusić jakiegoś dłuższego, bolesnego spowolnienia. Spróbowałem nawet tak abstrakcyjnego doświadczenia, jak granie na smartwatchu i również tutaj nowy produkt LG nie poległ. Osoby sceptycznie podchodzące do Androida, nie mają się czego obawiać.

Android Wear, ale jeszcze nie 2.0

Zainstalowany w zegarku system to Android Wear 1.5, aczkolwiek producent planuje przygotowanie stosownej aktualizacji do wersji z numerkiem 2.0, wprowadzającej sporo ciekawych zmian. Być może z dniem, w którym piszę te słowa update został już wypuszczony, nie mniej jednak na przełomie lutego-marca znaku po Android Wear 2 nie było.

System nie posiada żadnej nakładki i jakby nie patrzeć jest to po prostu goły produkt Google’a, stworzony z myślą o zegarkach, ale przystosowany pod LG G Watch 2nd. Zatem funkcjonalność niewiele różni się od innych zegarków z Android Wear, które od jakiegoś czasu są na rynku. Zatem standardowo po odblokowaniu smartwatcha, wyświetla nam się tarcza zegarka, jaką możemy bez problemu zmienić w ustawieniach (oprócz tych standardowo zainstalowanych, można jeszcze pobrać kilka z Google Play). Później możemy przejść do zakładek z listą aplikacji, albo do sekcji przeznaczonej dla Google Now.

Poruszanie się po menu jest bardzo intuicyjne i można to robić standardowo przez dotyk, albo przy pomocy prostych ruchów nadgarstkiem, co pokochają osoby, które mają wiecznie zajęte ręce przy gotowaniu. Znalazło się też oczywiście miejsce dla Asystenta Google, który szybko reaguje na zawołanie „Ok, Google!”. To właśnie z niego korzystałem podczas mojej zabawy z zegarkiem najwięcej. Wywoływałem nim najczęściej nazwy kontaktów, z jakimi akurat chciałem się połączyć.

LG G Watch 2nd Urbane posiada wbudowany mały głośniczek oraz mikrofon, dzięki czemu swobodnie możemy przy jego pomocy rozmawiać. Wygląda to dla osób trzecich zapewne dość komicznie, ale w niektórych sytuacjach funkcja ta była nieoceniona, np. w trakcie prowadzenia samochodu, albo podczas zakupów w większym markecie.

Autonomiczny smartwatch?

Obecność głośniczka oraz mikrofonu, oprócz wygody, jest uzasadniona też w inny sposób. LG chwali się bowiem, iż ich smartwatch może być całkowicie samodzielny i nie potrzebuje obecności smartfona w pobliżu (rzekomo jako pierwszy na rynku). Wynika to głównie z tego, iż możemy w nim zamontować kartę Nano SIM, z której G Watch bez problemu może ściągać sygnał telefoniczny wraz z danymi komórkowymi (LTE). Dodatkowo urządzenie posiada A-GPS, przez co zachowując odpowiedni upór, można zrobić z tego całkowicie autonomiczne urządzenie. Docenią to z pewnością fani biegania, którym smartfon czasem tylko niepotrzebnie wadzi.

Zegarek całkiem nieźle radzi sobie jako oddzielny sprzęt, ale nadal nie jest w stanie w całości zastąpić współczesnych telefonów. Jest możliwość przeglądania internetu i otrzymujemy dostęp do niewielkiej bazy aplikacji. Cały ten pakiet chodzi działa naprawdę świetnie i w trakcie testów nie spotkałem się z przypadkiem problemów związanych ze ściągnięciem mobilnego internetu. Nie mniej jednak autonomiczny smartwatch to rzecz skierowana do bardzo wąskiego grona zainteresowanych odbiorców.

Na pokładzie jest też pulsometr wraz z krokomierzem, które choć sprawują się bardzo dobrze, to idealne nie są, bo oczywiście zdarzają się im niewielkie błędy pomiarowe.

LG G Watch w parze tylko z innym LG?

Zegarek przyszło mi testować na dwóch urządzeniach. Na początku podłączony był do LG G5 i w parze z tym smartfonem działał wprost bezbłędnie, bo komunikacja między nimi była wręcz wzorowa. Jednakże później postanowiłem sparować smartwatch z Samsungiem Galaxy S7 i wówczas zaczęły pojawiać się delikatne problemy. Zegarek miał przede wszystkim problem ze ściągnięciem moich kontaktów z telefonu, dlatego w zasadzie straciłem możliwość prowadzenia rozmów telefonicznych przez zegarek. Czasem wymiana danych nie przebiegała też w zadowalający sposób. Na S7 nie korzystałem z LG Health, stąd brak mapowania bocznych klawiszy był dla mnie kompletnie bezużyteczny. Przydałaby się w opcjach możliwość przypisania dolnego przycisku pod np. Google Fit.

To co powiem zabrzmi bardzo trywialnie – jeśli planujecie zakup LG G Watch 2nd Urbane, to tylko w parze z jakimś lepszym telefonem tego samego producenta. Miło byłoby jednak widzieć, gdyby Koreańczycy postarali się nie zamykać się wyłącznie w swoim ekosystemie. W końcu zegarek może zostać podarowany jakiejś osobie w prezencie, która akurat znajduje się np. w posiadaniu wspomnianego Galaxy S7.

Akumulator

Bateria zamontowana w LG G Watch 2nd Urbane ma pojemność 570 mAh i jestem bardzo zadowolony z jej działania. Oczywiście jak ma to miejsce przy okazji smartwatchy, nie ma raczej mowy o czymś takim jak działanie tydzień lub więcej na jednym ładowaniu. Przy standardowym użytkowaniu, czyli wiecznie włączonej tarczy zegarka, okazyjnym przeglądaniu powiadomień i od czasu do czasu wykonywaniem połączeń, akumulator potrafił przetrwać około 1,5 do 2 dni. Przy bardziej wymagającym dla procesora działaniu, czas ten skracał się do lekko ponad całego dnia. Wynik ten jest zatem naprawdę niezły.

Czy warto?

LG G Watch 2nd Urbane sprzedawany jest obecnie w cenie około 1500 złotych. Plasuje to go zatem w wyższej półce smartwatchy, gdzie wygodnie rozgościły się konstrukcje w postaci Gear S3 czy Apple Watch. W porównaniu z nimi, zegarek wypada jednak bardzo przeciętnie. Owszem, jego największą zaletą jest możliwość samodzielnego działania bez smartfona i LG jest w zasadzie pierwszą firmą, która może pochwalić się implementacją tego rozwiązania. Problem tkwi jednak w tym, że smartwatche nie są jeszcze na to gotowe, a tym bardziej dedykowane im systemy. To rozszerzenie funkcji inteligentnego telefonu, a nie jego kompletne zastąpienie.

Testowany przeze mnie produkt od LG staje zatem w bardzo niekomfortowym miejscu. Jest przede wszystkim drogi, nie ma tak szerokich funkcji, żeby działać bez pomocy smartfona i sam z siebie nie oferuje tyle, żeby stawać stanąć dumnie w szranki z Gear S3 czy Apple Watch. Nie zrozumcie mnie jednak źle. LG G Watch 2nd Urbane to kawał porządnego sprzętu, ale mam wrażenie, że został wypuszczony nieco zbyt szybko i czas tego typu rozwiązań nadejdzie dopiero wkrótce, pewnie wraz z pojawieniem się Android Wear 2.0 na większej ilości sprzętu. Jego zakup polecam bardzo wąskiemu gronu osób, które widzą autonomiczność zegarka jako przydatną dla siebie funkcję.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!