Tracer dorzucił ostatnio do swojej oferty mikrofon Studio Pro, które reklamuje jako „profesjonalny zestaw z mikrofonem pojemnościowym”. Sprawdźmy więc, ile „pro” jest w tym modelu Studio Pro.


Pudełko i dołączone wyposażenie

Sam początek świadczy o pewnej jakości, na którą wpływa już samo opakowanie. Rzeczowy opis, brak gamingowych akcentów, solidne zabezpieczenia – czego chcieć więcej? W sumie… np. bardziej szczegółowej instrukcji montażu, której poskąpiono. W samym zestawie znajdziemy mikrofon pojemnościowy na wtyk XLR, dwuczęściowy statyw z 6,25 milimetrowym gwintem (kompatybilnym z Blue Yeti, czy Blue Snowball), popfiltr oraz piankową nakładkę, uchwyt koszykowy o średnicy 2,8 centymetrów, zacisk stołowy i 250-centymetrowy przewód XLR z przejściówką z jednego jack 3,5mm na dwa (mikrofonowy i słuchawkowy).

Najważniejsze cechy

  • Czułość: 58 dB +/-3dB
  • Długość przewodu: 2,5 metra
  • Pasmo przenoszenia: od 30 do 16000 Hz
  • Redukcja szumów: Tak
  • Złącze: jack 3,5 mm

Design, materiały i wykonanie

Zdecydowanie nie jest to zwyczajny mikrofon, co widać już po samej konstrukcji. Tradycyjny statyw zastępuje tutaj rozbudowane ramię z możliwością regulacji, które możemy zamontować na solidnym blacie biurka. Sam montaż jest banalnie prosty i ogranicza się do spasowania wszystkich elementów oraz ustabilizowania ich śrubami. Jest to o tyle ważne, że w instrukcji obsługi nie znajdziemy żadnych wskazówek jak Studio Pro od Tracera mamy poskładać do kupy. Z reguły jest to intuicyjne, ale nadal nie mam pewności, czy wszystko poskładałem tak, jak należy. Na szczęście do tej pory mikrofon nie spadł, więc chyba nie poszło mi tak źle.

Wszystkich elementów jest całkiem sporo, bo aż 7. Jednym z nich jest oczywiście mikrofon, na który trzeba założyć typową gąbkę, a następnie wepchnąć go w rozbudowany koszyczek. Ten został stworzony głównie z plastiku, ale w ryzach utrzymują go również gumki przeciwdziałające wstrząsom. Między innymi to właśnie ten element świadczy o profesjonalizmie, który zresztą akcentuje sama nazwa. Sam koszyczek przykręcamy do metalowego, dwuczęściowego wysięgnika ze sprężynami, którego następnie musimy przykręcić do zamocowanej do blatu podstawki. Ta z wierzchniej strony jest zabezpieczona pianką, a jej racjonalny rozmiar powinien przeciwdziałać ewentualnym uszkodzeniom. Tradycyjnie jednak zależy to od jakości Waszego biurka.

Ostatnim krokiem jest przymocowanie popfiltra na giętkim wysięgniku horyzontalnie do statywu i… możemy cieszyć się już nowym mikrofonem. Należy jednak pamiętać o jego dobrym ustawieniu w koszyku tak, aby mówić prosto do niego, a nie z boku. Może się to Wam wydać głupie, ale to nie Wy spędziliście kilkadziesiąt minut na poszukiwaniu solucji marnej jakości nagrań.

Test mikrofonu Tracer Studio Pro
Tracer

Całość dopełniają takie szczegóły, jak metalowa wtyczka do mikrofonu z zabezpieczeniem, solidny, sztywny przewód zakończony złączem jack 3,5mm, czy brak zacieków farby na metalowych elementach. Od tego wszystkiego odstaje jednak prosty adapter, który umożliwia nam podłączenie do mikrofonu słuchawek do odsłuchu zbieranego dźwięku na żywo.

Ocena wyglądu i samej konstrukcji mikrofonu Studio Pro jest banalnie prosta, ponieważ Tracer postawił po prostu na sprawdzone rozwiązanie. Mało tego! Nie zaoszczędził przy okazji na materiałach i postawił na metal przy najbardziej narażonych na uszkodzenia elementach. Sama stabilność również spisuje się na medal, ale wymaga naprawdę porządnego przykręcania poszczególnych śrub. Pozytywnie wpływają na nią oczywiście zastosowane sprężyny. Ostatecznie więc zarówno do wykonania, jak i samej konstrukcji Studio Pro od Tracera zwyczajnie nie mogę się przyczepić. Producent stanął bowiem na wysokości zadania i zapewnił nam wysoką, nawet jak na domowe warunki, jakość.

Test mikrofonu Tracer Studio Pro w praktyce

Niestety cała otoczka profesjonalizmu ginie po zapoznaniu się z jakością stworzonych przez ten model nagrań. Ta jest zwyczajnie przeciętna i do odnalezienia w zestawach słuchawkowych do 200 złotych. Innymi słowy, do rozmów podczas gry nada się bez problemu, ale to, że „sprawdzi się przy tworzeniu nagrań na YouTube, Podcast, Skype a także nagrań radiowych, konferencji , nagrań muzycznych, chat-ów oraz komunikacji w grach online” jest zwyczajnym nadużyciem ze strony producenta. Na potwierdzenie tego podrzucam jedną „czystą” próbkę oraz jedną z niewielkimi modulacjami w moim marnym lektorskim wystąpieniu z opowiadaniem „Każdy dostanie swoją kozę” Roberta M. Wegnera, którą swoją drogą polecam na nadchodzące jesienne wieczory.


Sam mikrofon nie jest również w pełni kardioidalny, a raczej dookólny, dlatego też wyłapuje dźwięki dochodzące z każdej strony.

Podsumowanie, czyli nie taki „pro”, jak go malują

Co tu dużo mówić, model Studio Pro jest swoistym połączeniem mikrofonu za około 50 złotych i stelażu za kolejne 50. Sam producent wycenił go jednak na 150 złotych, co szczerze mówiąc, nie jest aż tak przesadzone. Zwłaszcza że ta propozycja Tracera wypełnia w pewnym sensie lukę na rynku… oferując przeciętny mikrofon w nieprzeciętnym wydaniu. Osobiście wybrałbym go zapewne tylko w momencie, w którym to potrzebowałbym odrobinę więcej miejsca na biurku i posiadał słuchawki pozbawione nawet podrzędnego mikrofonu. Jest więc dobrze, dlatego modelowi Studio Pro daje zielone światło (tak), bo zdecydowanie nie polecam go każdemu.

Wszystkie powyższe zdjęcia zostały wykonane za pomocą telefonu Wiko View 2 Pro.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej