Tydzień temu testowałem dla Was myszkę ROG Gladius II, która to otrzymała ode mnie najwyższe możliwe noty. Dziś na testy trafia nieco niższy wariant myszek asusowej serii ROG – Pugio. Jest to niesamowicie ciekawa mysz, o czym przekonacie się w teście.

Wygląd, wykonanie i zawartość opakowania

Pierwsze wrażenie, jakie robi Pugio jest wręcz przecudowne – mysz wygląda niesamowicie estetycznie i po prostu ładnie. Ledowy pasek, podświetlane na RGB logo, cały profil oraz spód robią naprawdę świetne pierwsze, jak i drugie wrażenie. Po bliższym przyjrzeniu się gryzoniowi nie zauważyłem żadnych konstrukcyjnych mankamentów ani niedoróbek. Jest naprawdę rewelacyjnie. Korpus i przyciski pokryto grafitową teksturą, spód to chropowaty plastik. Boczne panele, to już charakterystyczne dla Asusa geometryczne kształty, wyżłobione w gumowanych chwytach. Kabel tym razem zamocowany jest na stałe. Podobnie jak w Gladiusie II, tutaj ASUS również nie zważa na panujące trendy i zaopatruje nas w rewelacyjny bundle. Paczka tym razem jest nieco mniejsza, nie ma jednak na co narzekać – w zestawie również dostajemy pokrowiec, magnetyczne zaślepki, wymienne przełączniki oraz bardzo estetyczne etui na zapasowe elementy. W ogólnym rozrachunku, Pugio prezentuje się po prostu świetnie i za design otrzymuje ode mnie wyróżnienie.

Oprogramowanie

Za sterowanie odpowiada ten sam co w Gladiusie II program ROG Armory. W poprzednim teście zapomniałem dorzucić z niego kilka screenów, nadrabiam to zatem poniżej. Cieszy fakt, że pomimo niższej pozycji na półce, funkcjonalność pozostała praktycznie niezmieniona. Zwróciłem uwagę na to, że pomimo braku przycisku pod kciukiem, możemy zaprogramować sobie jeden z bocznych na spust DPI. Jest to dość istotne, gdyż funkcjonalność obu myszy jest dzięki temu w zasadzie identyczna.

Działanie w praktyce

ASUS ROG Pugio pracuje na sensorze Pixart PWM 3330, którego testowaliśmy tutaj, tutaj oraz tutaj (w ostatnim są testy syntetyczne sensora). PWM 3330 to tak mocno przewałkowany sensor, że i tym razem odpuszczam testy syntetyczne. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że w niektórych modelach, Pixart PWM 3330 ma problemy z podtrzymaniem odświeżania 1000Hz co postanowiłem przetestować. Podobnie jednak jak w Strix Evolve, ASUS świetnie poradził sobie z okiełznaniem tego odświeżania od strony firmware’u i Pugio nie sprawia na tym polu żadnych problemów, co możecie sprawdzić na poniższym screenie.

W Pugio zastosowano identyczne przełączniki Omrona, jak w Gladius II, co również cieszy, gdyż jakościowo stoją one na najwyższym poziomie. Troszkę się przyczepię do przycisków bocznych, które pracują zbyt lekko i zdarza się niestety ich niechciane wciśnięcie. Nieco więcej o działaniu przycisków bocznych napiszę w akapicie o ergonomii, teraz skupię się jeszcze na pozostałych aspektach. W Pugio możemy zdefiniować lub ręcznie skalibrować LOD, jednak widać, że sensor PWM 3330 nie jest stworzony do takich funkcji. Musiałem kalibrować ją 3x, zanim sensor dobrze się dopasował i przestawał wariować przy podnoszeniu – zdarzało się, że np. celownik odlatuje w górę, co jest mocno niechciane, szczególnie w grach FPS. Nie mniej, po kalibracji i ustawieniu wszystkiego, z myszki korzystało się naprawdę przyjemnie i sprawnościowo nie zawodzi. Troszkę inaczej ma się jednak sprawa jej wygody.

Ergonomia

Pugio niestety nie jest myszką dla każdego – zauważyłem to od razu, gdy tylko wziąłem ją pierwszy raz do ręki. Przede wszystkim jest dość mała i bardzo niska. Taki profil świetnie spisze się dla osób o małych dłoniach lub claw-gripowców. Sprawa z przyciskami bocznymi też niestety nie wygląda najlepiej. Odradzam korzystanie z niej bez zaślepki na naszą dominującą stronę. Komfort pracy poprawił się u mnie niesamowicie, gdy zaślepiłem dwa prawe klawisze. Niestety – stracimy przez to nieco funkcjonalności myszki, co też musimy mieć na uwadze. Przyciski po prostu za mocno wystają poza profil korpusu i palce często je przypadkowo wciskają. Wcięcie pod przyciskami jest też nieco zbyt niskie i głębokie – posiadacze dużych dłoni mogą mieć z tym spore problemy. Jeżeli ktoś ma małe dłonie – Pugio będzie jak znalazł. Polecam oczywiście ją najpierw przymierzyć przed zakupem. W kwestii wygody, pocenia się oraz pozostałych aspektów ergonomicznych jest na szczęście już naprawdę dobrze.

Podsumowanie

ASUS ROG Pugio, to świetny gryzoń dla osób, które mają małe dłonie i rzadko wymieniają peryferia. Gdyby miała lepiej spasowany profil i ogólnie była nieco większa, z pewnością polecałbym ją każdemu. Musimy jednak pamiętać, że nie wszystko jest dla wszystkich i Pugio traktować należy, jak produkt dla konkretnych odbiorców. Pugio, to przecież rzymski sztylet, zatem siłą rzeczy musi być mniejszy od Gladiusa (ach, ta poprawność historyczna). ROG Pugio startował z dość wysokiego pułapu cenowego, obecnie nadal jest dość drogi – około 300zł. Musimy wziąć jednak pod uwagę kilka czynników, które cenę tą usprawiedliwiają – świetny design, RGB, jakość wykonania, dodatki oraz jakość implementacji sensora (tak, nie każda mysz z tym samym sensorem działa tak samo dobrze, co widać po naszych testach). Jeżeli cenicie wyżej wymienione – polecam ją z czystym sumieniem (po przymiarce). W ogólnym rozrachunku, ASUS ROG Pugio świetnie uzupełnia zbrojownię ASUS. Ode mnie otrzymuje ona wyróżnienia za niebagatelny design oraz znaczek “Tak”. Jeżeli lubicie gratisy i macie małe dłonie, możecie śmiało zamienić ten znaczek na “Polecamy”

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!