Przeznaczenie Q50 od Bloody widać jak na dłoni. Jej obudowa została zaprojektowana tak, aby przyciągała wzrok nieobeznanych klientów, którzy nie baczą na ergonomię, zaimplementowany sensor, czy jakość przełączników. Nie ma w tym nic złego, ponieważ została wyceniona na jedyne 60 złotych i wbrew oczekiwaniom nie jest tak źle, jak można by się spodziewać.

Pudełko, dołączone wyposażenie i specyfikacja techniczna

Q50 przyjeżdża do nas w całkiem eleganckim kartonie, który eksponuje mysz w twardej i wytrzymałej komorze z plastiku. Na samym pudełku zostały wypisane najważniejsze cechy produktu wraz z jego specyfikacją. Jedynym dodatkiem są dwie naklejki ukazujące logo producenta.

  • Sensor optyczny Avago A3050
  • 6 poziomów czułości od 500 do 3200 CPI
  • Przyśpieszenie 20 g
  • Maksymalna prędkość 60 ips (1,54 m/s)
  • Częstotliwość odświeżania 125 Hz
  • Reakcja na klik wynosząca 1 ms
  • Przełączniki o wytrzymałości 10 milionów aktywacji
  • Teflonowe ślizgacze
  • Trzy tryby podświetlenia
  • 1,8-metrowy przewód USB w oplocie

Materiały i wykonanie zewnętrznych elementów

Obudowa: Q50 składa się z siedmiu części o ostatecznych wymiarach sięgających 126 × 73 × 40 mm i symetrycznej konstrukcji. Każdy element jest wykonany inaczej, co skutecznie zaburza swojego rodzaju harmonię. Top myszy (łącznie z lewym i prawym przyciskiem) stanowi całkiem przyjemne w dotyku, matowe tworzywo sztuczne z licznymi wycięciami, przez które prześwituje pięć jednokolorowych diod. Jest to zarazem główny element, który został połączony z bocznymi panelami o licznych wcięciach i osłoną funkcyjnych przycisków za pomocą przezroczystego, przyciemnionego i śliskiego plastiku marnej jakości. Połączenia pomiędzy nimi posiadają spore luki, które sprzyjają gromadzeniu się w nich wszelkiego typu zabrudzeń.

Ślizgacze: O ile zawsze chwaliłem markę Bloody za jedne z najlepszych teflonowych ślizgaczy, to ich implementacja w modelu Q50 pozostawia wiele do życzenia. Cztery wstawki są ewidentnie za małe, co odczuwamy podczas poruszania myszą po materiałowej podkładce. W przypadku tych plastikowych sprawa ma się nieco lepiej.

Przewód: 1,8-metrowy kabel został opleciony tradycyjnym dla producenta czarno-czerwonym materiałem o niewielkiej wadze. Został zabezpieczony zarówno przy łączeniu ze złączem USB, jak i myszką, a jego wytrzymałość i elastyczność prezentuje się całkiem nieźle. Oznacza to tyle, że łatwo ułożyć go w bungee, a przy spotkaniu z krawędzią biurka nie wystrzępi się zbyt szybko.

Test przycisków i rzut oka na wnętrze

W prosty sposób możemy zajrzeć do wnętrza Q50 po odkręceniu pojedynczej śrubki. Wtedy pozostaje chwila zabawy pęsetą w celu wypięcia taśm ze złączy i voilà. Jakość wykonania PCB stoi na naprawdę dobrym poziomie, a poszczególne lutowania i wykończenia elementów zdają się zadawać kłam niskiej jakości, jaką powinna prezentować sobą mysz za stosunkowo niską cenę.

Lewy i prawy przycisk bazuje na niebieskich przełącznikach HUANO, które mają zapewniać idealną pracę na minimum 10 mln aktywacji. Odznaczają się stosunkowo wysoką siłą wymaganą do aktywacji, przeciętną responsywnością oraz głębokim i całkiem głośnym klikiem. Utrudnia to szybkie klikanie i jeśli miałbym ocenić je w skali od 1 do 10, to wystawiłbym im mocną szóstkę.

Scroll z gumową wstawką na całej długości został dobrze osadzony we wnęce i nie chwieje się na boki. Opiera się o 24-skokowe łożysko i biały przełącznik HUANO. Jego działanie nie należy do najlepszych, ponieważ trudno wyczuć moment aktywacji, a przy szybkich ruchach wydaje z siebie charakterystyczne chrobotanie.

Przyciski boczne i funkcyjne bazują na tradycyjnych przełącznikach typu tactile, więc nie można oczekiwać po nich rewelacji. Ale z drugiej strony kto wymaga po nich, nie wiadomo jakiego działania? O ile trzy przyciski funkcyjne (odpowiadające za tryb oświetlenia oraz zmianę DPI) są wykonane poprawnie, to zbyt małe ”boczniaki” dają się we znaki podczas gorączkowych momentów, kiedy szukamy ich naszym kciukiem. Nie odznaczają się praktycznie żadną charakterystyczną wypustką, więc dodatkowo utrudnia to ich identyfikację.

Ergonomiczność

Szczerze mówiąc, nie oczekiwałem, że będę w stanie wytrzymać kilka godzin z dłonią na tej myszy. Spodziewałem się, że ta zacznie boleć po kilku minutach, a sama konstrukcja nie umożliwi mi odpowiedniego umiejscowienia palców. Okazało się jednak, że palm-grip w układzie 1+2+2 sprawdza się tutaj całkiem dobrze. Wprawdzie panele boczne o niezbyt dużej krzywiźnie nie uchroniły moich palców od kontaktu z podkładką, ale samo ich ułożenie należało do jak najbardziej wygodnych.

Największym plusem jest zdecydowanie dobrze rozłożona waga 115 gramów i wyprofilowane skrzydełka na lewym i prawym przycisku. Z kolei najbardziej dotkliwa wada w tej kwestii dotyczy obu bocznych przycisków, ponieważ te są po prostu za małe.

Oprogramowanie i podświetlenie

Bloody nie zapewnia modelowi Q50 żadnej specjalnej aplikacji. Wszystkie ustawienia i funkcje myszy dostosowujemy za pomocą trzech przycisków funkcyjnych umiejscowionych pomiędzy LPM, a PPM. Rozdzielczość CPI ustawiamy na poziomach 500/1000/1200/1600/2000/3200, które są sygnalizowane za pomocą podświetlenia scrolla. Z kolei cała iluminacja myszy bazuje na pięciu diodach w kolorze żółtym, niebieskim, czerwonym, zielonym i purpurowym, które mogą działać w trybie stałym, ”neonu” oraz oddychania. Nic nie stoi również na przeszkodzie, aby całkowicie je wyłączyć.

Test optycznego sensora Avago A3050

W sieci znajdziemy wiele opinii, według których Avago A3050 jest naprawdę przeciętnym sensorem. Pamiętajmy jednak, że na jego działanie składają się również soczewki i szereg innych czynników, które dobiera sam producent. W przypadku Bloody Q50 ten model Avago sprawdził się naprawdę nieźle, bo po pierwsze nikłe przejawy zjawiska interpolacji i jitteringu wysokiej częstotliwości pojawiły się dopiero przy 3200 DPI, a po drugie akceleracja negatywna była niemożliwa do wywołania. Jest to pewnie spowodowane wysokimi prędkościami maksymalnymi, które producent zaniżył, podając, że dla wszystkich czułości wynoszą 60 ips (~1,54 m/s). Pomylono się również w kwestii odświeżenia — według specyfikacji technicznej wynosi 125 Hz, a dwa programy podają, że trzyma poziom 250 Hz. Czyżby Bloody nie wiedział, jakie produkty tworzy?

Ostatecznie jedyną realną wadą okazał się wysoki LOD wynoszący aż 3,6 mm, co praktycznie uniemożliwia rozgrywkę wszystkim graczom, którzy kierują myszą wyłącznie za pomocą nadgarstka. Problemem okazała się również akceleracja pozytywna, która nasilała się przy wysokich różnicach w prędkości. Wygląda więc na to, że Q50 nie będzie idealnym wyborem dla wyczulonych użytkowników uwielbiających zabawę w dynamicznych tytułach FPS.

Podsumowanie

Trudno nazwać model Q50 od Bloody czymś naprawdę godnym polecenia. Z jednej strony mamy stosunkowo niewielką cenę (około 60 złotych), całkiem dobre podświetlenie i przyzwoitą ergonomiczność, a z drugiej przeciętnej jakości sensor, niezbyt dobre wykonanie oraz spartaczone ślizgacze. Osobiście poleciłbym ją wyłącznie tym graczom, którzy nie wymagają od myszki idealnej precyzji i działania. Nie wydaje mi się, że ten model zasłużył na jakąkolwiek odznakę ze strony naszego serwisu i mam na myśli zarówno te pozytywne, jak i negatywne. Ot przeciętna pozycja za niezbyt wygórowaną kwotę, która może spodobać się miłośnikom symetrycznych myszy.

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!