Gryzoń od Cooler Master był dla mnie pewnym zaskoczeniem. Otrzymałem go w niepozornym, niczym się niewyróżniającym opakowaniu, przypominającym bardziej chińskie „no-name’y”. Co więcej, powiedzmy sobie wprost: firma ta jest znana z bardzo dobrych systemów chłodzenia i obudów do PC, a niekoniecznie z urządzeń wskazujących. Dlatego też po Inferno nie obiecywałem sobie wiele. Jak się okazało – niesłusznie.

Wykonanie i design

Po wyjęciu z pudełka CM Storm Inferno prezentuje się bardzo elegancko. Powiedziałbym, że jest to bardzo udany kompromis między designerską fantazją największych graczy na rynku, a schludną prostotą podstawowych myszy za kilkadziesiąt złotych. Obudowa gryzonia wykonana została głównie z plastiku (częściowo matowego, częściowo połyskliwego). Boki z kolei to przyjemna w dotyku guma, zapewniająca pewny chwyt. Mysz wyprofilowana jest tak, że dłoń nie męczyła mi się przy dłuższym użytkowaniu. Co również ważne, wszystko zostało elegancko spasowane, zapobiegając trzeszczeniu przy bardziej intensywnej pracy.

Na uwagę zasługuje podświetlenie myszy. Wprawdzie nie możemy wybrać jego koloru (jest to połączenie czerwieni i zieleni), jednak na plus zaliczyć trzeba moc i jednolitą intensywność świecenia diod. Pozytywnie zaskoczyły mnie też duże ślizgacze, dzięki którym mysz bezproblemowo suwa się po podkładce, nie stawiając praktycznie żadnego oporu – a jest to istotne, gdyż waga sprzętu jest całkiem słuszna.

CM Storm Inferno ma jednak jedną, za to całkiem sporą wadę. Mysz otrzymałem po kimś, kto wcześniej już ją testował, dzięki czemu widziałem, jak dłuższe użytkowanie wpływa na walory wizualne. Tu niestety pojawia się problem zabrudzeń. Gumowe boki gryzonia są mianowicie lekko żłobione, a w powstałych rowkach bardzo mocno zbiera się kurz i brud. Podobnie zresztą w szczelinach między plastikową a gumową częścią obudowy – sprawia to bardzo mało estetyczne wrażenie.

2

Działanie

W kwestii funkcjonalności nie mam do CM Storm Inferno większych zarzutów. Zastosowano w niej laserowy czujnik o rozdzielczości maksymalnie 4000 DPI. To niewiele w porównaniu do topowych myszy. Zawsze jednak powtarzam, że wyższe wartości są czymś sztucznym, rzadko wykorzystywanym, więc nie uznaję mniejszej liczby za wadę. Sensor zbiera wszystkie ruchy dokładnie i płynnie. Nie miałem też problemów z głównymi przyciskami – naciska się je z odpowiednio dużym skokiem, a wszystko działa sprawnie. W moim odczuciu nieco zbyt lekko chodzi scroll, jednak może to być tylko kwestia moich osobistych preferencji.

Mysz wyposażona jest w osiem dodatkowych przycisków. Trzy z nich umieszczono na lewym boku, tak, by dostępne były pod kciukiem, z kolei kolejne trzy na górze myszy. Nie mogę mieć tu większych zastrzeżeń – do wszystkich dostęp jest prosty i wygodny, zapewniając duże poczucie kontroli nad sytuacją, zwłaszcza w dynamicznych grach FPS. Ciekawym zabiegiem jest umieszczenie dwóch dodatkowych klawiszy w rogach LMB i RMB. Podobne rozwiązanie zastosowano w Roccat Tyon i sprawdziło się świetnie. Tu jest odrobinę gorzej, gdyż przyciski są bardziej płaskie, wystarczająco jednak wypukłe, by nie trzeba było spoglądać na mysz lub szukać ich „na czuja”.

Ciekawym zabiegiem jest umożliwienie graczom podpisanie pod przyciski dowolnej kombinacji innych klawiszy, nie tylko klawiatury (makra), ale też myszy. Oznacza to, że w strzelankach mamy możliwość skonfigurowania przycisków tak, aby pod jednym naciśnięciem mieć potrójny strzał. Nie powiem – przydatne.

Jak w każdej myszy wyższej klasy umożliwiono nam zapisanie kilku profili użytkownika (tutaj – 3), a także skonfigurowanie pięciu z góry ustalonych poziomów DPI. Niestety, w tym momencie mam dość duże zastrzeżenie do CM Storm Inferno. Chodzi mianowicie o to, że nawet po ustawieniu maksymalnego DPI, wskaźnik chodzi bardzo wolno – konieczne było posiłkowanie się ustawieniami systemowymi, by jakoś zrekompensować sobie ten problem. Jest to o tyle dziwne, że w innych gryzoniach ustawienie rozdzielczości już w okolicach 2500 DPI dawało szybko reagujący kursor.

3

Werdykt

Choć po testowanym sprzęcie nie oczekiwałem wiele, CM Storm Inferno okazała się urządzeniem nad wyraz dobrze wykonanym i działającym bez zarzutu. Brak tu może bardziej zaawansowanych funkcji, znanych z topowych modeli tuzów branży, jednak jak na swoją cenę (poniżej 200 zł) mogę z czystym sumieniem tego gryzonia polecić, zarówno do grania, jak i do codziennego użytku.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!