Czasem pogoń za trendami nie robi dobrze producentom ze średniej półki… światełka, agresywne barwy i kształty w myszce? Cytując klasyka „a po co to komu?”. Potwierdza to Dream Machines, którego model myszki optycznej DM1 FPS mam okazję testować.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Co to dużo mówić, klasyka bez zbędnych dodatków. DM1 FPS kupimy w minimalistycznym pudełku z twardej tektury, które to skrywa dobrze zabezpieczoną mysz w piance, instrukcję obsługi oraz zestaw wymiennych ślizgaczy. Szczerze? Zabrakło mi jakiejś minimalistycznej naklejki, którą od Dream Machines bez zastanowienia przykleiłbym np. do podstawki monitora.

Najważniejsze cechy

  • Sensor optyczny PMW3389
  • Czułość na 6 poziomach od 200 do 16000 DPI (przeskoki co 200 jednostek)
  • Waga: 83 gramów
  • Wymiary: 126 x 68 x 39 mm
  • Materiał: matowe tworzywo sztuczne
  • Przełączniki główne: Huano o wytrzymałości 20 milionów kliknięć
  • Liczba przycisków: 6 przycisków
  • Interfejs: USB z pozłacanymi stykami za pośrednictwem 180-centymetrowego przewodu w materiałowym oplocie
  • Odświeżanie USB: 125, 250, 500 i 1000 Hz
  • Podświetlenie: wyłącznie pod scrollem
  • Dedykowane oprogramowanie
  • Gwarancja: 2 lata
  • Cena producenta: 219 zł

Design, materiały i wykonanie

Zacznijmy może od tego, że Dream Machines przy projektowaniu DM1 FPS współpracowało z serwisem Test Gear, którego autorzy znają się na myszkach jak mało kto. Nie wiemy, w jakim stopniu ingerowali w produkcje, ale możemy przyjąć, że swoje trzy grosze dołożyli, co widać. Widać, słychać i czuć. DM1 FPS jest zwyczajnie cholernie dobrą propozycją, która poszła w stronę klasycznych konstrukcji z pewnym minimalizmem. Bryła myszki jest symetryczna, a jej wielkość określiłbym na coś tradycyjnego. Nie znajdziemy tutaj ostrych krawędzi i nagle „ściętych” boków, a głównie obłe kształty bez zbędnych udziwnień. Ten model możemy określić mianem prostego, choć w tym dobrym znaczeniu.

DM1 FPS rozszerza się gdzieś w połowie długości, zapewniając naszemu nadgarstkowi więcej potrzebnego miejsca. Wpływa na nie również podwyższenie, którego najwyższy punkt znajduje się w centralnej części myszki. Pod kątem konstrukcji jest wręcz idealnie – na ten model składają się jedynie trzy główne elementy, z czego dwa (panele boczne oraz grzbiet myszki ze skrzydełkami głównych przycisków) wykonano z cienkiego, choć wytrzymałego tworzywa sztucznego o matowym wykończeniu. W moje ręce wpadła wersja kolorystyczna Noir (połączenie bieli i czerni), która sprawia naprawdę dobre wrażenie. Zdecydowanie nie raczy nas gamingowym sznytem, ale eleganckim i klasycznym połączeniem.

 

Kwestie ozdobne rozwiązano prosto – szare logo na tyle i matowy przycisk funkcyjny nad scrollem w kształcie tarczy, to w sumie wszystko, na co możemy liczyć. Prawy bok pozostawiono bez udziwnień, na lewym (pod kciukiem) znalazły się dwa tradycyjne boczne wykonane ze śliskiego plastiku. Na spodzie czekają na nas z kolei trzy teflonowe ślizgacze, których wysoką jakość nie tylko widać (wystają na odpowiednią odległość), ale również czuć na podkładce. Wpływa na to zapewne również niska waga (83 gramy) oraz przewód w materiałowym oplocie zwany „sznurówkowym” . Szczerze? Pierwszy raz miałem do czynienia z przewodem myszki, którego nie musiałem umieszczać w bungee. Jest on po prostu bardzo lekki, cieniutki oraz elastyczny.

Ergonomiczność

Do symetrycznych myszek od dawna mam pewną awersję… ale może nadal nie trafiłem na tą idealną? No cóż, moje poszukiwania muszą trwać nadal, ponieważ DM1 FPS może i jest dla mnie jedną z najwygodniejszych konstrukcji symetrycznych, jakie miałem w dłoni, ale do mojego ulubionego kształtu z M1 jest mu naprawdę daleko. Daleko… co nie oznacza, że propozycja Dream Machines jest pod tym kątem niedopracowana.

Matowe tworzywo sztuczne okazało się naprawdę przyjemne (z góry dziękuje za nieprzysyłanie modelu ze śliskiego plastiku!), a moja ręka przyzwyczajona do chwytu finger-grip w układzie 1+2+2 czuła się na myszce świetnie. Nie tylko podczas spokojnej pracy, ale również w ferworze walki, w której połączenie tych idealnych ślizgaczy z niewielką wagą okazało się świetne do dynamicznych gier. Zwłaszcza że ta została rozmieszczona idealnie po całej bryle.

Dostęp do wszystkich przycisków również nie jest specjalnie trudny, choć aktywacja tego bocznego (oddalony od mojej dłoni) wymagało delikatnej zmiany chwytu.

Test przycisków

Pod tymi głównymi znalazły się Huano Blue Shell o wytrzymałości do 20 milionów aktywacji. O ile prywatnie korzystam z takich o naprawdę miękkim i lekkim kliku, to te w DM1 FPS mogą ostatecznie przekonać mnie do twardych i nieco bardziej wymagających (pod kątem siły) przełączników. Są bowiem naprawdę charakterystyczne i mówiąc nieco poetycznym stylem – czuć, że się w nie klika! Zarówno lewy, jak i prawy przycisk myszy cechuje się minimalną drogą pracy, głośnym, twardym klikiem oraz wysoką responsywnością.

Boczne mogą się z kolei pochwalić wytrzymałością 3 milionów kliknięć, niewielką głębokością aktywacji i wyczuwalną aktywacją. Zauważyłem jednak, że dźwięk ich aktywacji różni się od siebie. Scrollowanie za pomocą rolki jest wyczuwalne i naprawdę trudno postarać się o „przescrollowanie”. Łożysko, na jakim została oparta posiada liczne zapadki i charakterystyczny dźwięk… który jednak nie przypadł mi do gustu. Momentami bowiem przypomina chrobotanie przy zamaszystych ruchach.

Oprogramowanie

Cieszy mnie, że i tutaj producent nie poszedł na łatwiznę i wybrał albo rzadki wzór interfejsu, albo opracował coś na własną rękę. Jest to oczywiście wyłącznie szczegół, ponieważ znakomita większość oprogramowania do myszek oferuje identyczne ustawienia. Wśród nich znajdziemy tradycyjne opcje znane z Windowsa, możliwość przypisania funkcji do przycisków, dostosowanie czułości na 6 poziomach połączonych z efektem podświetlenia i narzędzie do edytowania makr. Czy potrzebujemy czegoś więcej?

Podświetlenie

To zdecydowanie najsłabszy element DM1 FPS, który jednak w akurat tym modelu możemy zaliczyć na plus. Wszystko przez to, że ten produkt od Dream Machines emanuje prostotą i klasyką, co zaburzyłoby zaawansowane podświetlenie całej myszki. W tym wypadku postawiono na jedną diodę RGB zaraz pod rolką, która spełnia jedynie informacyjną funkcję. Mówi nam bowiem o tym, jaki poziom DPI wybraliśmy, ponieważ ten jest zależny od podświetlenia scrolla. W grę wchodzi wspomniane pełne RGB w trybie statycznym, neonu oraz oddychania. Na szczęście istnieje również możliwość całkowitej dezaktywacji tego podświetlenia.

 

Test sensora PMW3389

Szczerze mówiąc, nad tym optycznym wariacie nie powinienem nawet się rozwodzić, ponieważ jeśli działa, to działa bardzo dobrze. Obecnie może pochwalić się mianem zaszczytnego pierwszego miejsca w topce najprecyzyjniejszych ogólnodostępnych sensorów optycznych. Nic w tym dziwnego, bowiem jedynym negatywnym zjawiskiem, które może go spotkać, to jittering oraz interpolacja. Testy wykazały, że nie ma nic do czynienia z dwoma rodzajami akceleracji, nie cechuje go wyczuwalna predykcja, jego LOD wynosi ~1,2 mm, a o smoothingu na racjonalnych poziomach czułości nawet nie słyszał. W sumie doszukałem się dwóch wad – jedną jest ustawienie DPI w skoku co 200 jednostek, a drugą są same wartości DPI, ponieważ wygląda na to, że zostały odrobinę zaniżone.

Interpolację zauważyłem po przekroczeniu 14000 DPI, a jitteringu wysokiej częstotliwości w ogóle. Jednak po przekroczeniu 6000 DPI można było odczuć pewne „wygładzanie” ruchów, które mu skutecznie zapobiega. Innymi słowy, w DM1 FPS o precyzje martwić się nie musicie.

Podsumowanie

Nadszedł więc czas na podsumowanie mojej przygody z najnowszym produktem od Dream Machines. Model DM1 FPS w końcu zapewnił mi pożądaną dawkę minimalizmu i elegancji, a nie wszechobecnych światełek i czerwono-czarnego połączenia, które przejadło się już dawno temu. W tej myszce nie ważne jest podświetlenie, a działanie, które wypada fenomenalnie… wygląda na to, że pod każdym względem! Możemy oczywiście ponarzekać na samą rolkę, ale jest to kwestia, na którą zapewne nie zwrócicie uwagi. Świetne wykonanie, wysoka precyzja, dobre pomysły oraz odświeżenie rynku myszek do 250 złotych – to zafundował nam model DM1 FPS, więc należy do odpowiednio nagrodzić:

Dziękujemy firmie Wiko za dostarczenie smartfonu View 2 Pro, za pomocą którego wykonano powyższe zdjęcia

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej