Do oferty HyperX zawitała druga już mysz, która dzierży miano serii Pulsefire. Sprawdźmy więc, jak sprawdza się model Surge, którego najważniejszą cechą jest… system podświetlenia?

Pudełko i dołączone wyposażenie

To zabawne, jak samo opakowanie wpływa na odbiór produktu. Pulsefire Surge został zapakowany w zaskakująco wąski karton, na którym znajdziemy spis najważniejszych informacji i kilka grafik. W środku z kolei czeka na nas bardzo dobrze zabezpieczona mysz z krótką instrukcją obsługi i dwoma ulotkami produktów HyperX.

Specyfikacja techniczna
  • Sensor: Pixart PMW 3389
  • Czułość: 100-16000 DPI
  • Prędkość: 450 IPS ~ 11,5 m/s
  • Wymiary: 120 × 41 × 62 mm (długość, wysokość, szerokość)
  • Waga: 100 gramów bez przewodu i 130 gramów z przewodem
  • Ilość przycisków: 6
  • Przełączniki: Omron o wytrzymałości 50 mln aktywacji
  • Wbudowana pamięć: Tak, do 3 profili
  • Interfejs: USB z 1,8-metrowym przewodem w oplocie
  • Odświeżanie USB:
  • Podświetlenie: RGB z możliwością zarządzania każdą z 32 diod

Materiały i wykonanie

Z testu na test coraz trudniej jest mnie zaskoczyć, dlatego model Pulsefire Surge przyjąłem jako miły powiew świeżości w kwestii designu i projektu. To symetryczna mysz o wymiarach 120 × 41 × 62 mm, której 100-gramowa waga przypada w odrobinę większym stopniu na tył konstrukcji. Część mająca styczność z naszą dłonią składa się z trzech elementów połączonych ze sobą dobrze dopasowaną mleczną wstawką przepuszczającą światło, która otacza myszkę na całej długości. Top obudowy został wykonany z tradycyjnego, matowego tworzywa sztucznego, na którym znalazło się miejsce na logo HyperX oraz scrolla i przycisk zmiany DPI pomiędzy LPM i PPM. Boczne panele z kolei wzbogacono domieszką gumy, która bez uszczerbku wytrzymuje spotkania z paznokciami, a nawet igłą, ale jednocześnie pełni rolę istnego magnesu na zabrudzenia.

Kawałek plastiku na spodzie nie jest niczym specjalnym, ale znajdujące się na nim ślizgacze już tak. Stanowi je jednolita bryła teflonu, która zapewnia po prostu przyzwoitą płynność ruchu po podkładce. Co ciekawe, sprawdzają się gorzej na materiałowych, niż plastikowych i metalowych podkładkach. Elastyczny 1,8-metrowy przewód USB w oplocie również prezentuje sobą wysoką jakość i bez żadnego problemu układa się w prowadnicy bungee. Ogólnie rzecz ujmując, Pulsefire Surge został wykonany i zaprojektowany z należytą precyzją, co widać i czuć już przy pierwszym kontakcie z myszką. Każdy element znalazł się na właściwym miejscu, a jego dopasowanie może być brane przez innych producentów jako wzór, przy tworzeniu estetycznych, prostych, ale zarazem ciekawych konstrukcji.

Ergonomiczność

Na początku wspominałem Wam, że zaskoczyły mnie rozmiary Pulsefire Surge, które są niestandardowe nawet w porównaniu do innych symetrycznych myszek. Dla moich średniej wielkości, ale zdecydowanie masywnych dłoni był to kluczowy aspekt, który może nie uniemożliwiał, ale utrudniał korzystanie z tego modelu. W najpopularniejszym układzie 1+2+2 mój kciuk, palec mały i serdeczny miał nieustanny kontakt z podkładką i nawet w niestandardowym rozwiązaniu 1+3+1 nie było znacznie lepiej. Ostatecznie więc byłem zmuszony do chwytu typu claw-grip i finger-tip, które w zbyt dużym stopniu ograniczały moją kontrolę nad myszką. Z pewnością wpływała na to również nierównomiernie rozłożona waga, której większa część przypada właśnie na tył. Plusem w tej kwestii okazał się jednak rozstaw przycisków, który po prostu jest znakomity.

Oprogramowanie

Aplikacja HyperX NGenuity wyłamuje się ze stylistyki tradycyjnych oprogramowań do myszy, które są zwyczajnym kopiuj-wklej z inną kolorystyką. NGenuity jest przez to nieco mniej przystępna i intuicyjna, ale chwila zabawy w ustawieniach naszego Surge zaciera tę różnicę. Po zainstalowaniu aplikacji wita nas menu główne, w którym możemy zaprojektować kilka konfigurowalnych profili, spośród których 3 zostaną zapisane do pamięci myszki. Zmieniać je możemy za pośrednictwem prostej kombinacji opisanej w instrukcji obsługi.

W pierwszej zakładce producent oddał w nasze ręce centrum dowodzenia podświetleniem (o którym więcej poniżej), a w drugiej dostosowania czułości w pięciu poziomach. Przypisane im kolory pojawiają się na sekundę po zmianie DPI, co pozwala na szybkie rozpoznanie aktualnego poziomu — w czym pomaga również nakładka w prawym dolnym rogu. Trzecie i jednocześnie ostatnie okienko pozwala nam na zarządzanie i nagrywanie makr zarówno z klawiatury, jak i myszy.

System podświetlenia

Jeśli zastanawiacie się, dlaczego model Pulsefire Surge został wyceniony na 300 złotych, to właśnie znaleźliście odpowiedź. Nic dziwnego, że podświetlenie “360° RGB” znajduje się na samej górze listy najważniejszych cech produktu. Uprzedzam Was, że poniższe zdjęcia tego nie przedstawiają rzeczywistego efektu, jaki prezentuje sobą tak rozbudowane podświetlenie. To bazuje na 32 oddzielnych i programowalnych diodach o czterech poziomach jasności, które oświetlają logo HyperX i pasek okalający całą obudowę.

Producent oddał w nasze ręce pięć unikalnych trybów (stały, fali, oddychania, chroma i spustu), których kolory możemy wybierać z całego zakresu RGB. Osobiście najbardziej przypadł mi do gustu odgórnie zaprogramowana fala i tryb spustu, który w świetny sposób reaguje na nasze klikanie.

Test przycisków

Główne przyciski, czyli LPM i PPM zostały oparte o niebieskie przełączniki Omron z wytrzymałością na poziomie 50 milionów aktywacji. Oba cechują się całkiem głośnym i miękkim klikiem, krótką drogą pracy, ale odrobinę zaburzoną przez zbyt luźne osadzenie na przełącznikach responsywnością. Takie połączenie sprawdza się idealnie m.in. w strzelankach, ale dla niewyczulonych na takie szczegóły użytkowników nada się do każdej aktywności.

Scroll również prezentuje sobą wysoki poziom. Został dobrze osadzony we wnęce, jego ogumowana powierzchnia jest wytrzymała, a na dodatek łożysko, na jakim został oparty, posiada wyczuwalne i charakterystyczne przeskoki. Najgorzej więc wypadły przyciski boczne, które może i bazują na lepszych jakościowo przełącznikach, ale moment ich aktywacji jest trudny do wyczucia, co w połączeniu z niewielką drogą pracy jest bardzo uciążliwe. Ponadto można przyczepić się również do ich niewielkich rozmiarów i braku jakichkolwiek cech odróżniających je od siebie.

Test optycznego sensora Pixart 3389

Obsługa zakresu od 100 do 16000 DPI może robić wrażenie, ale to zjawiska wpływające na precyzję sensora określają jego realną wartość. Okazało się jednak, że te towarzyszące modelowi Pixart 3389 są zadziwiająco niskie! Oznacza to tyle, że nie są mu straszne żadne rodzaje negatywnych zjawisk do osiągnięcia progu 13000 DPI. Wtedy to zaczyna nasilać się interpolacja, która na maksymalnym ustawieniu (16000) jest nie do przyjęcia. Kwestia szumów wysokiej częstotliwości pozostaje sporna, ponieważ na poniższych pętelkach możemy zauważyć podchodzące pod jego definicje uchybienia odwzorowania ruchu, ale (co bardziej prawdopodobne) mogą to być po prostu drgania mojej dłoni, które takie czułości wychwytują w ogromnym stopniu.

Cóż więcej można powiedzieć. Brak smoothingu i odczuwalnej predykcji, ściśle wyznaczone prędkości maksymalne (~4,23 m/s), stabilne odświeżanie 1000 Hz i współczynnik Lift of Distance z wartością około 1,2 mm mówią same za siebie. Na potwierdzenie tego podrzuciłem Wam powyżej, jak zawsze, szereg wyznaczających moje wnioski testów i odczytów.

Podsumowanie

Przez kilka dni testu modelu Pulsefire Surge nieustannie odczuwałem wrażenie, że trafiła do mnie mysz stworzona z myślą o niewielkich i delikatnych dłoniach. Obudowa o zbyt małych rozmiarach, delikatne przełączniki, subtelnie zaznaczone i pracujące przyciski boczne oraz niewielkie kółko sprawiały, że moja dosyć masywna dłoń miała problemy z wyczuciem najnowszej propozycji HyperX. Często łapałem się na tym, że bezwarunkowo naciskam, albo przytrzymuje wspomniane boczne przyciski kciukiem (ponieważ mam pod nimi przypisane opcje mówienia na komunikatorach), a podczas rozgrywki wiele razy nie zmieniałem broni na aktualnie potrzebną, ponieważ po prostu nie trafiałem za pierwszym razem na zbyt małego scrolla.

Ostatecznie jednak bardzo rozbudowane i efektowne podświetlenie, wysokiej jakości przyciski, idealna wręcz precyzja sensora do 12000 DPI oraz niewielka waga sprawiają, że po prostu muszę wystawić modelowi Pulsefire Surge pozytywną ocenę. Wszystkich chętnych przestrzegam jednak o jej kompaktowych rozmiarach, które każdy powinien przetestować przed zakupem.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!