WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test myszy laserowej Lioncast LM30 do MMO

Gry to nie tylko dynamiczne strzelanki, o czym często zdają się zapominać producenci. Lioncast zdecydował się dorzucić coś od siebie do niezbyt pokaźnej grupy myszek przeznaczonych do gier strategicznych oraz MMO. Tym razem sukces na rynku ma mu zapewnić model LM30.

Pudełko i dołączone wyposażenie

LM30 dociera do nas w tradycyjnym pudełku utrzymanym w typowej dla Lioncasta kolorystyce bieli i akcentów ciemnej czerwieni. Tradycyjne okienko z przodu informuje nas o przeznaczeniu, jakim to kierowali się projektanci przy tworzeniu tego modelu, a każda strona kartonu przedstawia, oferowane przez tego gryzonia możliwości.

W środku czeka na nas dobrze zabezpieczona mysz, instrukcja obsługi, pojemniczek na odważniki, płyta z oprogramowaniem, zestaw wymiennych ślizgaczy oraz kartka, która z pewnością wywoła uśmiech na Waszych twarzach ;).

Specyfikacja techniczna

  • Sensor laserowy 16400 DPI
  • Czułość na 5 poziomach od 50 do 12000 DPI
  • Wymiary: 121 × 415 × 81 mm
  • Materiał: matowe tworzywo sztuczne
  • Ilość przycisków: 18
  • Interfejs: USB z pozłacanymi stykami za pośrednictwem 180-centymetrowego,  przewodu w materiałowym oplocie
  • Odświeżanie USB: 125, 250, 500 i 1000 Hz
  • Podświetlenie: cztery strefy w pełnym RGB
  • Dedykowane oprogramowanie z 5 profilami
  • System dodatkowego obciążenia
  • Gwarancja: 2 lata

Materiały, design, wykonanie

Na początku mysz zaskakuje swoimi rozmiarami, które z pewnością nie należą do tradycyjnych. Jednak zastosowane matowe tworzywo sztuczne w przypadku każdego elementu mającego styczność z naszą dłonią sprawiło, że nie waży ona za wiele (niestety producent nie podaje, ile dokładnie). Pod względem samego kształtu możemy liczyć na wyprofilowanie pod naszą dłoń z dosłownie każdej strony. Głębokie „dolinki” na głównych przyciskach, wnęki na panelu bocznym, a nawet kształt bocznej klawiatury z poszerzoną podstawą sprawia, że dłoń na LM30 leży jak na chmurce. Takiej z plastiku, ale pewnie wiecie, o co mi chodzi. Sam design jest całkiem prosty, ale niepozbawiony charakteru w postaci licznych zakrzywień oraz owalnych kształtów.

Mysz wyróżnia się oczywiście ilością przycisków, których naliczyłem 18. Prócz tradycyjnych, czyli dwóch głównych, zmiany DPI oraz rolki możemy liczyć na jeden mały zaraz po lewej stronie głównego, oraz cały zestaw 12 podświetlanych pod kciukiem. Dodatkowy przycisk znalazł się nawet na spodzie myszki, ale odpowiada on jedynie za zmianę profilu. Na spodzie swoje miejsce znalazły również dwa nieregularne ślizgacze z teflonu, które zapewniają odpowiednią płynność ślizgu na podkładkach materiałowych oraz plastikowych. Pomiędzy nimi jest oczywiście wnęka sensora laserowego oraz dodatek w postaci systemu obciążenia. Jego waga również nie została podana, ale łatwość w regulacji sprawia, że można przymknąć na to oko i dobrać odpowiednią ilość odważników, sugerując się nie liczbami, a osobistymi odczuciami.

Ergonomiczność

Pod tym kątem Lioncast pozytywnie mnie zaskoczył, bo może i łatwo zagospodarować odpowiednią ilość miejsca przeznaczonego na naszą dłoń na takim monstrum, jakim jest LM30, ale po mnogości klawiszy spodziewałem się, że nie będzie to najmocniejsza zaleta tej myszki. No cóż, myliłem się, a waga oraz możliwość jej dostosowania sprawia, sprawia, że łatwo dostosować ten model do naszych wymagań. Nie musimy się również martwić o płynność, z jaką to LM30 będzie przesuwał się po podkładce.

Test przycisków

Jest ich tak wiele, że nie wiem, od czego zacząć! Tradycyjnie jednak rzućmy na początku okiem na dwa główne. Nie wiemy, na jakich przełącznikach zostały oparte (co może wskazywać na jakieś słabe rozwiązanie), ale ich praca nie jest wcale taka zła. Oba skrzydełka zostały odpowiednio na nich osadzone i nie posiadają żadnych luzów, przez co droga pracy i aktywacji przełącznika jest niewielka. Po stronie głośności jest przeciętnie, ale responsywność oraz miękkość kliku po prostu zasługują na wyróżnienie. Podobną pracą cechuje się ten mini przycisk zaraz obok LPM.

W przypadku rolki mam jednak mieszane uczucia, bo może i posiada wyczuwalne momenty aktywacji podczas scrollowania, ale jej osadzenie we wnęce nie jest najlepsze. Sprawia to wrażenie pewnej niepewności i taniości, jaka w modelu LM30 nie powinna się znaleźć. Z kolei przyciski zmiany DPI zaraz nad scrollem spisują się dobrze, ale i tak nie będziemy z nich zbyt często korzystać.

Oczywiście najważniejszy jest zestaw boczny pod kciukiem, który oferuje całe 12 dodatkowych przycisków. Pierwotnie przyjmują funkcję od zera do dziewiątki oraz + i -, ale ich programowaniem możemy się oczywiście zająć. Korzystanie z nich to oczywiście kwestia przyzwyczajenia, ale odnoszę wrażenie, że każdy z nich został oparty na twardych i najprostszych przełączników tactile, co sprawiło, że droga ich pracy jest niewielka, a sam klik zbyt twardy (kwestia gustu).

Oprogramowanie

Cóż to byłaby za myszka z 18 przyciskami, gdyby producent nie zadbał o odpowiednią aplikację! Tę zainstalujemy z płytki albo pobierzemy z oficjalnej strony Lioncasta w języku angielskim lub niemieckim. Sama aplikacja pozwala na wszystko, co najważniejsze, czyli nadpisywanie funkcji każdego przycisku, konfiguracji makr, szybkości sensora, częstotliwości odświeżania, pięciostopniowego ustawienia poziomów czułości (od 50 do 16400 DPI) oraz podświetlenia RGB. Wszystko to w ramach pięciu profili, które mieszczą się w pamięci urządzenia.

Podświetlenie

Nie jest to może coś najpiększniejszego, ale z pewnością użytecznego. Chwała producentowi za to, że zadbał o podświetlenie całego bloku dodatkowych klawiszy! Cały system podświetlenia bazuje na powiązanych ze sobą pięciu strefach, które niestety różnią się barwą i rozproszeniem światła. Tak też, na tyle możemy zauważyć nieregularnie oświetlone logo, podczas gdy na przodzie czeka na nas nieco ciemniejszy odcień tej ustawionej brawy. Małe różnice możemy również zauważyć na klawiszach od 1-12, ale wyłącznie w przypadku jasnych kolorów.

Kontroler diod RGB nie oferuje jednak wielu ustawień – możemy wpływać na jasność oraz częstotliwość trybu oddychania. Obok stałego podświetlenia jest to jedyny dostępny efekt. Nie rozumiem jednak niepotrzebnego powiązania profilu z barwą podświetlenia na scrollu, na którą nie można wpływać.

Test sensora

W przypadku laserowego Avago 9800 nie możemy liczyć na wiele, ale nie spisujmy go od razu na straty. Z miejsca mogę Wam powiedzieć, że cechuje go lekki smoothing oraz akceleracja pozytywna zależna od różnicy prędkości, jaką poruszamy mysz. Jednak parametr LOD prezentuje się całkiem dobrze, bo mówimy tutaj o wartości ~1,8 mm. Zjawisko akceleracji negatywnej było tutaj niemożliwe do wywołania (ze względu na wysokie prędkości maksymalne), a nasilona predykcja nie występowała.

Z kolei ogólna precyzja nie była taka zła do poziomu 8000 DPI. Potem jittering i interpolacja uniemożliwia precyzyjną pracę. Nie możemy jednak zapominać, że ta mysz jest przeznaczona do gier MMO, RPG, czy strategiach, gdzie spisze się wręcz idealnie. No, chyba że gracie na czułościach zakrawających o nano-ruchy.

Nie wiecie, o czym w ogóle mówię? Rzućcie okiem na przygotowany przeze mnie poradnik, o tutaj.

Podsumowanie

Lioncast LM30 kosztuje śmiesznie mało, jak na możliwości, jakie oferuje. Szczerze mówiąc, spodziewałem się ceny około 250, a nie 150 złotych, jaką przyjdzie nam teraz za niego zapłacić. Powinni się nim zainteresować jednak wyłącznie gracze, którzy nie przepadają za dynamicznymi grami (głównie strzelankami), a swoją wirtualną przygodę koncentrują na tytułach RPG, MMO i rozbudowanych strategiach, gdzie wszystkie jednostki muszą zawsze być przypisane do jednego z klawiszy.