Oferta gamingowych myszek Modecoma poszerzyła się ostatnio o następcę modelu Volcano GMX4, który swoją premierę zaliczył w 2016 roku. Oznacza to tyle, że na udoskonalenie swojego pierwotnego projektu producent poświęcił kilkanaście miesięcy, które ostatecznie zaowocowały debiutem myszy Volcano GMX4 Plus.

Niestety nie miałem okazji korzystać z pierwszej wersji GMX4, dlatego poniższy test będzie pozbawiony jakiegokolwiek porównania. Szkoda. Niezmiernie ciekawi mnie, na jakie dokładnie zmiany zdecydował się Modecom, ale hej! Przeszłość to przeszłość — cieszmy się, że producent nieustannie próbuje sprostać naszym (swoją drogą) wygórowanym już wymaganiom.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Fajnie, prosto, elegancko i stylowo, ale tradycyjnie — gruby karton utrzymany w „gamingowej czerwieni” przekazuje klientowi najważniejsze informacje w przejrzysty sposób. W środku czeka na nas oczywiście sama mysz GMX4 Plus, instrukcja obsługi oraz zestaw wymiennych ślizgaczy.

Specyfikacja techniczna

  • Wymiary: 126×74×42 mm
  • Waga z przewodem: 150 g
  • Sensor: PMW3330
  • Przełączniki: Omron
  • Częstotliwość odświeżania: 125/250/500/1000 Hz
  • Nagrywanie makr: Tak
  • Liczba programowalnych przycisków: 7
  • Zakres czułości: od 500 do 7200 DPI
  • Przewód USB o długości 180 cm w materiałowym oplocie
  • Podświetlenie: LED RGB
  • Oprogramowanie: Tak
  • Dodatkowe ślizgacze: Tak

Materiały i wykonanie

GMX4 Plus jest asymetryczną myszką przeznaczoną dla osób praworęcznych. Składa się z aż 7 elementów — górna obudowa jest niczym innym jak matowym i przyjemnym w dotyku tworzywem sztucznym. Z kolei w miejscu paneli bocznych zdecydowano się na grubą, wytrzymałą gumę o gęstej fakturze. Otacza ją świecący plastik, do którego nie mogę się doczepić, ponieważ w tej konfiguracji wygląda całkiem nieźle i dodatkowo zapewnia nam odpowiednią wnękę na kciuka. Na szczęście mogę zaspokoić moją czepialską naturę wnękami, które łączą poszczególne elementy i jednocześnie odpowiadają za eksponowanie systemu podświetlenia (wraz ze scrollem oraz logiem producenta). Te może i wyglądają naprawdę dobrze, ale niestety zostały wypełnione przezroczystym materiałem tylko w połowie, co sprzyja gromadzeniu się wszelkich zabrudzeń.

Jeśli idzie o przewód w materiałowym oplocie, to nie mam mu nic do zarzucenia. Jest odpowiednio wytrzymały i elastyczny, przez co z łatwością umieścimy go w bungee do myszy. Zaskoczyły mnie jednak ślizgacze, które początkowo sprawiały wrażenie naprawdę przeciętnych, ale ostatecznie zaoferowały naprawdę wysoką płynność ślizgu. Zawsze, kiedy widzę wymienny zestaw w pudełku, to mam wrażenie, że producent chce nam przekazać coś w stylu „taniej było dorzucić zamienniki, niż uwzględnić lepszej jakości materiały. Sorry, tniemy koszty„. Ze względu na to możecie tylko wyobrazić sobie zdziwienie, jakie towarzyszyło mi podczas pierwszych minut testu. Robotę zdecydowanie odwaliła ich grubość oraz mała powierzchnia styczności z powierzchnią podkładki.

Ergonomiczność

Volcano GMX4 Plus jest naprawdę wygodną myszką do wszystkich typów chwytów oraz układów. Najbardziej przypadła mi do gustu poszerzona podstawa pod nasz kciuk oraz lekkie wyprofilowanie lewego przycisku myszy. Na wyróżnienie zasługuje również przyjemna w dotyku i wytrzymała guma na panelach bocznych, łatwy dostęp do przycisków bocznych oraz odpowiednia ilość miejsca dla naszego palca wskazującego i małego na lewej ściance. Przeszkadzała mi jednak dosyć spora waga konstrukcji, która znajduje się głównie w tylnej części obudowy.

Oprogramowanie i podświetlenie

Aplikację obsługującą Volcano GMX4 Plus można określić jako tradycyjną prostotę w dobrym wydaniu. Dostajemy możliwość zarządzania 5 profilami z maksymalnie 5 ustawieniami DPI powiązanymi z systemem podświetlenia i sporą ilością makr. Ponadto możemy dostosować podstawowe opcje dostępne nawet Windowsie oraz funkcję poszczególnych klawiszy w trzech trybach, których zmianę umożliwia nam przycisk znajdujący się na podstawie obudowy.

System podświetlenia RGB można opisać jako skromny, ale zarazem stylowy i elegancki. Producent oddał w nasze ręce tryb stały, pulsowania, oraz migotania, z czego ten ostatni umożliwia regularne zmiany braw o różnej częstotliwości. Mam jednak wrażenie, że sekcja podświetlenia scrolla i tylnej części myszy jest niezależna od siebie, co przejawia się w wielu przypadkach innym odcieniem ustawionej barwy. Zauważyć to możemy na poniższych zdjęciach.

Test optycznego sensora Pixart 3330

Pixart 3330 w dalszym ciągu jest jednym z najlepszych sensorów optycznych. Ten w GMX4 Plus nie jest dotknięty zjawiskiem akceleracji pozytywnej i negatywnej, oferuje stosunkowo niski LOD (1.6 mm), brak smoothingu oraz lekko zauważalną predykcję w poziomie, którą określam mianem „przyjemnej„. Oznacza to tyle, że w minimalnym stopniu mysz pomaga nam utrzymywać celownik w poziomie, co w wielu przypadkach jest naprawdę przydatne. Z kolei interpolacja i szum wysokiej częstotliwości pojawia się dopiero po przekroczeniu 5000 jednostek DPI, ale jest to natężenie, które trudno odczuć w normalnych warunkach. Warto wspomnieć również o wysokich prędkościach maksymalnych oraz problemie z utrzymywaniem stabilnego odświeżania 1000 Hz.

Test przycisków

Specjalnie przeniosłem kwestię przycisków na sam koniec, aby pokazać, jak w głupi sposób, oszczędzając na z pozoru nieważnym elemencie, można zaprzepaścić szansę na stworzenie wręcz idealnego sprzętu, na jaki zapowiadała się właśnie myszka GMX4 Plus. Otóż problemem okazał się lewy przycisk myszy, który został wykonany ze zbyt cienkiego, albo miękkiego tworzywa sztucznego. Podczas zwyczajnego klikania jest jak najbardziej w porządku, ale kiedy przejdziemy do gorączkowej rozgrywki w strzelankach, to zaraz po naszej śmierci, zniszczeniu ulegnie GMX4 Plus w nieco bardziej konwencjonalnym stylu.

Mowa oczywiście o przypadkowym spotkaniu ze ścianą, podłogą (czy już mniej finezyjnie) biurkiem. Wracając jednak do tematu — całe lewe „skrzydło” w zbyt dużym stopniu wygina się pod naciskiem naszego palca, co powoduje charakterystyczne skrzypienie i znacznie bardziej denerwujące obniżenie responsywności. Przeszkadza to w szybkich oraz regularnych powtórzeniach, co daje się we znaki w strzelankach i tytułach MOBA, ale jest trudne do zauważenia w przypadku wszelkich strategii. Na szczęście prawy przycisk myszy sprawdza się bez zarzutu.

Z kolei scroll prezentuje sobą raczej przeciętny poziom. Jest podświetlany i zabezpieczony odpowiednią gumą, ale problemem okazało się jego łożysko i stabilność. Mechanizm pracuje w zbyt subtelny sposób, co może i nie przeszkadza podczas przeglądania Internetu, ale w momencie grania — już tak. Do przycisków funkcyjnych odpowiadających domyślnie za zmianę DPI nie mam żadnego zastrzeżenia. Ot odpowiednio pracujące rozwiązanie tactile. Podoba mi się jednak sposób działania dwóch bocznych przycisków, ich rozstawienie, wielkość oraz zastosowanie odróżniającej się faktury w przypadku jednego z nich.

Podsumowanie

100 złotych… tyle przyjdzie zapłacić nam za mysz Volcano GMX4 PLUS. Za taką kwotę otrzymujemy jeden z najlepszych sensorów optycznych, przyzwoite ślizgacze, stylowe podświetlenie oraz wysokiej jakości wykonanie i materiały. Oczywiście o ile przymkniemy oko na ten nieszczęsny lewy przycisk myszy, który sprawił, że propozycja Modecoma nie zasiądzie na podium w moim personalnym rankingu, gdzie cenię sobie głównie tego typu szczegóły. Z drugiej jednak strony trudno nazywać tak karkołomne niedopracowanie mianem ”szczegółu” w momencie, kiedy może okazać się czymś, co będzie Was denerwować z każdym kliknięciem. Ze względu na to polecam Wam, żebyście przetestowali osobiście model GMX4 PLUS przed jego zakupem i sprawdzili, czy problemem są moje grube palce, wrodzone czepialstwo, czy może zwyczajna wada fabryczna.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!