Sandberg wszedł na rynek z myszką Xterminator w cenie oscylującej w granicy 150 złotych, która oferuje zakres czułości od 200 do 10000 DPI. Czy będąc jedną z najtańszych myszy o takich parametrach bardzo odstaje od konkurencji?

Pudełko, dołączone wyposażenie i dane techniczne

Xterminator przyjeżdża do nas w tradycyjnym kartonie z otwieranym na rzepy frontem oraz twardym plastiku chroniącym go podczas ekspozycji. Samo pudło przekonuje nabywcę o jakości za pośrednictwem ciekawego (piorunującego) renderu oraz zbioru najważniejszych informacji. W przypadku dodatków zdecydowano się na niezbyt ciekawą naklejkę oraz płytę w formacie mini-CD ze sterownikami.

Dane techniczne:

  • Sensor optyczny: Pixart 3325
  • Zakres DPI: od 200 do 10000
  • Wymiary: 128 × 72 × 32 mm
  • Waga: 140 gramów
  • Podświetlenie: LED RGB zależne od poziomu DPI
  • Żywotność przełączników głównych: 5 mln aktywacji
  • 1,8-metrowy przewód USB w oplocie
  • 8 programowalnych przycisków
  • Wbudowana metalowa płytka
  • Kompatybilność z Windowsem XP wzwyż

Materiały i wykonanie

Obudowa: Sandberg przy projektowaniu modelu Xterminator zdecydował się na asymetryczną, czteroczęściową obudowę dla praworęcznych o wymiarach 128 × 72 × 32 mm. Top myszy został wykonany z przyjemnego w dotyku, gumowanego tworzywa sztucznego, na którym tradycyjnie znalazło się miejsce na podświetlane logo producenta. Łączy się on z dwoma panelami bocznymi składającymi się ze śliskiego plastiku i sporych, chropowatych wstawek o fakturze skóry za pośrednictwem przezroczystego tworzywa sztucznego. Wszelkie łączenia zostały stosownie zabezpieczone przed gromadzeniem się zabrudzeń.

Z kolei spód myszy został wzmocniony metalową blaszką od wewnątrz, przez którą waga konstrukcji sięga aż 140 gramów. Jeśli nie przepadacie za ciężkimi modelami, to tutaj nie macie czego szukać, ale muszę przyznać, że to rozwiązanie (mam przynajmniej taką nadzieję) pozwoliło w idealnym stopniu rozłożyć ciężar po całej obudowie. Czujemy to zaraz po uniesieniu myszy, czemu towarzyszy nieprzyjemny dźwięk obijania się jakiejś części wewnątrz. Jest on na tyle głośny, że uświadczymy go nawet przy gwałtowniejszych ruchach na podkładce.

Ślizgacze: O odpowiednią płynność ruchu po podkładce dbają trzy teflonowe ślizgacze — jeden duży na przodzie i dwa mniejsze na tyle. Już w pierwszych minutach testu tej myszy zauważyłem, że nie spisują się najlepiej, a problemem okazał się brak dodatkowych wstawek na bokach myszy.

Przewód: 1,8-metrowy kabel nie wyróżnia się niczym specjalnym. Został wzmocniony materiałowym oplotem, który sprawił, że przewód jest mało elastyczny, ale w dalszym ciągu układa się w prowadnicy bungee bez większego problemu. Jego połączenie z myszą i złączem USB można najzwyczajniej ocenić jako poprawne.

Test przycisków

Niestety miałem problemy z dostaniem się do wnętrza myszki, ponieważ nie byłem w stanie zlokalizować stosownej śrubki. Wnioskuje, że ostatecznie połączenie elementów zostało zrealizowane za pomocą kleju.

Główne przyciski: Jednak posiłkując się typem pracy głównych przełączników i wytrzymałości wyznaczonej na 5 mln kliknięć sądze, że jest to czerwona wariacja HUANO. Ta odznacza się naprawdę dużą głębokością aktywacji, typową głośnością oraz przeciętną responsywnością. W strzelankach powoduje to problemy z utrzymaniem szybkich, ale regularnych wystrzałów, ale w przypadku strategii oraz gier RPG w niczym nie przeszkadza.

Boczne i funkcyjne przyciski: Wbrew początkowym domysłom okazało się, że przyciski boczne oraz funkcyjne są zwyczajnym tworzywem sztucznym imitującym metal. Zdecydowanie muszą bazować na czymś z górnej półki, ponieważ ich ”feeling” jest jednym z najlepszych, jaki dotąd spotkałem. Na wyróżnienie zasługuje dodatkowy przycisk zaraz pod kciukiem, który domyślnie przyjmuje funkcje LPM. Wprawdzie do gier nie nadaje się kompletnie (podczas aktywacji z pewnością poruszymy myszą w prawo), ale przypisanie do niego klawisza aktywacji mikrofonu zawsze wchodzi w grę.

Na spodzie myszy również znajdziemy coś dla nas. Jeden przełącznik pozwala na wyłączenie podświetlenia, a drugi, trójstopniowy na zmianę częstotliwości odświeżania (1000, 1000 i 500). Tak, dwa stany ustalają ten parametr na identycznym poziomie, co nie świadczy najlepiej o producencie. Podobnie, jak brak żadnej instrukcji obsługi, który wraz z błędnymi odczytami z dołączonego programu wprowadził mnie w błąd odnośnie do funkcji dodatkowego przełącznika.

Scroll: Początkowo ten akapit miał zadecydować o ostatecznej ocenie Xterminatora i przechylić ją w stronę tych z rodzaju negatywnych. Tak się złożyło, że pierwszy egzemplarz posiadał fabryczną wadę, która objawiała się nagłym oporem w pewnym momencie przewijania. Po skontaktowaniu się z producentem ten zareagował natychmiastowo i w ten sam dzień wysłał identyczny model na testy. Wspominam o tym, ponieważ mam nadzieję, że sprawa z konsumencką reklamacją również przebiega tak szybko.

Tak czy inaczej w pełni sprawny scroll bazuje na 24-stopniowym łożysku, które można zaliczyć do tych z grupy przeciętnych. Wprawdzie możemy odczuć charakterystyczne przeskoki, ale wyłącznie przy wolnych ruchach. Jednak przy dynamicznych posunięciach zaczynamy odczuwać charakterystyczne chroboty i piski, a jego płynność sprowadza się do nieregularnych skoków pomiędzy zapadkami.

Ergonomiczność

Swoim kształtem, wymiarami oraz wagą Xterminator wyróżnia się na tle innych myszy. Nada się do wszystkich rodzajów chwytów i układów, w czym zdecydowanie pomaga wyprofilowany LPM i PPM. Ostatecznie powinni pokochać ją wszyscy użytkownicy, którzy przy pracy korzystają wyłącznie ze swojego nadgarstka. Umiejscowienie wszystkich dodatkowych przycisków jest bardziej, niż poprawne i ostatecznie mogę się przyczepić wyłącznie do spartaczonych paneli bocznych (naprawdę? Twarda, plastikowa imitacja skóry?) oraz ślizgaczy, których rozmieszczenie nie należy do najlepszych.

Jednak patrząc na całokształt myszy, możemy zauważyć, że nie została przeznaczona do grania, a do pracy w programach wymagających precyzji. Świadczy o tym m.in. waga, dodatkowy przycisk boczny oraz ogromny zakres DPI. De facto Xterminator jest jedną z najtańszych myszek z o takich parametrach. W połączeniu z podkładką materiałową o grubym splocie (czyli nastawionymi na precyzję, a nie na prędkość ślizgu) oferowana przez nią precyzja na niskich poziomach czułości jest wręcz wyśmienita.

Oprogramowanie i podświetlenie

Sandberg oddał w nasze ręce aplikację z raczej tradycyjnymi ustawieniami, która umożliwia zapisanie do 5 profili. Pierwsza zakładka pozwala nam na dostosowanie funkcji każdego przycisku oraz opcji znanych z narzędzi Windowsa. W drugiej znajdziemy centrum dowodzenia podświetleniem RGB oraz poziomami DPI, a w trzeciej tradycyjny konfigurator makr.

Xterminator posiada raczej tradycyjne i stonowane podświetlenie. To bazuje na dwóch zależnych od siebie diodach na przodzie i tyle myszy, które oświetlają kilka przezroczystych wnęk. W oprogramowaniu możemy dostosować ich efekt oraz barwę, powiązaną z danym ustawieniem DPI. Niestety efekt psuje rozpływające się po konstrukcji światło lasera.

Test optycznego sensora Pixart 3325

Po dwóch godzinach machania 140 gramową myszką udało mi się zebrać wszystkie potrzebne dane do ocenienia precyzji sensora. Jak zawsze wszystkie wykresy i wyniki testów znajdziecie poniżej. Początkowo nie byłem przekonany do zakresu DPI od 200 do aż 10000 z tym modelem sensora, ale miałem nadzieje, że jakieś innowacyjne soczewki sprawią, że poradzi sobie dobrze na każdym poziomie czułości. No cóż, jak to mówią… nadzieja matką głupich.

Pierwsze przejawy szumów wysokiej częstotliwości zauważyłem już na poziomie 3000 DPI. Apogeum osiągnęły w granicy 4000 i następnie spadały, aby na 10000 DPI przywalić ze zdwojoną mocą. W przypadku zjawiska interpolacji sprawa ma się prościej — ta zaczęła występować już na granicy 5500 DPI i stopniowo rosła. Ponadto parametr LOD na typowej, materiałowej podkładce wyniósł około 2,8 mm, więc okaże się bolączką dla miłośników niskiej czułości i grania ”nadgarstkiem”.

Do pozytywów należy zaliczyć wysokie prędkości maksymalne (co w następstwie przełożyło się na brak zjawiska akceleracji negatywnej), stabilne trzymanie częstotliwości, brak nasilonego zjawiska predykcji, dobrą responsywność oraz praktycznie idealne odwzorowanie czułości. Jednak te zalety znajdziemy już w myszkach za 60 złotych i tylko brak odczuwalnych przejawów akceleracji pozytywnej ”ratuje” Xterminatora.

Podsumowanie

Pomyślicie pewnie coś w stylu ”Dlaczego on czepia się precyzji sensora na czułościach, których nikt normalny nie używa”. Otóż problemem jest fakt, że tak naprawdę zwiększa się liczba graczy, a nawet pracowników, którzy potrzebują myszek z obsługą wysokich DPI. Sprawa jest prosta — popularność zdobywają coraz wyższe rozdzielczości i proporcje, do których tradycyjne 2000 DPI po prostu nie wystarcza. To właśnie tę lukę w rynku chciał wypełnić Sandberg swoim Xterminatorem, który prędzej wytępi użytkowników, niż konkurencję (ach ta gra słów).

Na wyróżnienie w przypadku tego modelu zasługuje dobre wykonanie, ciekawy design, aż 5 lat gwarancji, wyśmienite przełączniki boczne (w tym dodatkowy przycisk zaraz pod kciukiem), stonowane podświetlenie oraz wysoka ergonomia użytkowania. Jednak to cena wynosząca zaledwie 140 złotych stawia ją na miejscu jednych z najbardziej przystępnych pozycji dla tych, którzy na gwałt potrzebują myszki z wysoką czułością, ale nie zwracają większej uwagi na jej precyzję.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!