Tym razem na moim stole znalazło się coś specjalnego, bo najnowsza myszka Trusta – GXT 180 Kusan Pro. Co w niej takiego wyjątkowego zapytacie? No cóż, w grę wchodzi współpraca z profesjonalnym zespołem e-sportowym Epsilon przy jej produkcji, więc chyba będziemy mieć do czynienia z topowym sprzętem – czyż nie? Ten test i recenzja jednocześnie z pewnością odpowiedzą na to pytanie.

Pudełko i dołączone wyposażenie

No dobra, pierwsze wrażenie, jakie sprawia Kusan Pro, jest naprawdę pozytywne, bo zamiast typowo gamingowych kolorów i wzornictwa Trust postawił na stylistykę zakrawającą na coś z górnej półki. Na przodzie znajdziemy render z informacją o podświetleniu, współpracy z Epsilon, zoptymalizowaną wagą (jak?) i wsparciem oprogramowania, a na tyle szczegółowe informacje na temat modelu.

W środku czeka na nas oczywiście mysz z instrukcją obsługi, kartą informacyjną oraz naklejką – czego chcieć więcej?

Specyfikacja techniczna

  • Sensor optyczny Pixart PMW3325
  • Czułość na 5 poziomach od 100 do 5000 DPI
  • Waga: 107 gramów
  • Wymiary: 125 × 66 × 40 mm
  • Materiał: gumowane tworzywo sztuczne
  • Ilość przycisków: 6
  • Interfejs: USB z pozłacanymi stykami za pośrednictwem 180-centymetrowego, gumowego przewodu
  • Odświeżanie USB: 125, 250, 500 i 1000 Hz
  • Podświetlenie: trzy zależne od siebie strefy w pełnym RGB
  • Dedykowane oprogramowanie z 5 profilami
  • Wbudowana pamięć
  • Gwarancja: 2 lata

Design, materiały i wykonanie

Jeśli mam być szczery, to GXT 180 Kusan Pro jest pierwszą myszką od Trusta, do której nie podchodzę sceptycznie. I to już po rozpakowaniu pudełka, bo ten model wygląda po prostu dobrze i sprawia wrażenie porządnego. Całość została wykonana z matowego tworzywa sztucznego, które nawet pomimo braku choćby gumowej warstwy jest przyjemne w dotyku. Ponadto nie brudzi się w szybkim stopniu, jest wytrzymałe na zarysowania i co najważniejsze – nie trzeszczy i nigdzie się nie ugina. Bryła jest prosta i zwarta jednocześnie, bo Trust postawił tutaj na sześć dobrze dopasowanych elementów.

Próżno szukać tutaj specjalnych ozdóbek i (co ważniejsze) gamingowych naleciałości z podrzędnych myszek. Całość jest minimalistyczna i zaburza ją jedynie dobrze ukryty przycisk funkcyjny (zmiany DPI) oraz podświetlane logo producenta na tyle. Sam kształt można określić mianem obłego i dostosowanego do naturalnej pozycji dłoni, która znajduje na Kusanie całkiem sporo miejsca. Nawet na panelach bocznych, które może i nie zostały specjalnie dobrze wyprofilowane, ale powinny przypaść do gustu praktycznie wszystkim.

Na spodzie myszy nie czeka na nas nic rewolucyjnego – ot trzy ślizgacze zapewniające wysoką płynność ślizgu oraz soczewka sensora optycznego PWM3325. Na jedno zdanie zasługuje również gumowy przewód USB o długości 1,8 metra, do którego oplotu nawet się nie doczepię, bo pasuje po prostu do samej myszki.

Ergonomiczność

Ciężar modelu Kusan Pro został umieszczony głównie na tyle, ale nie sprawia to większego problemu. Podczas ruchu trudno wyczuć znaczący opór, a rozmieszczenie wszystkich przycisków jest w porządku – wszystko mamy w zasięgu palców i nie trzeba ich specjalnie wyginać. Moim zdaniem bryła tej myszki została skrojona na miarę raju dla palm-gripowców, ale ci od „szponu” również powinni być zachwyceni. Jednak chwyt finger-tip kompletnie nie wchodzi tutaj w grę, jeśli macie relatywnie duże dłonie.

Test przycisków

To chyba to miejsce, w którym producent zaoszczędził i nie podał tym samym rodzaju przełączników pod przyciskami. Jednak zacznijmy od początku, czyli tych głównych. Zarówno LPM, jak i PPM działają identycznie w przyjemny, raczej standardowy sposób. Mowa tutaj o krótkiej drodze pracy, średniej twardości kliku oraz dobrej responsywności. Tym samym nie może się jednak pochwalić przycisk boczny, a dokładnie ten „bliżej nas”. Jego praca nie budzi wielkich zastrzeżeń, ale osadzenie we wnęce już tak. Jeśli wciśniemy go w złym miejscu, to zablokuje się na krótką chwilę w obudowie, co ma również miejsce przy długotrwałym jego wciśnięciu.

Przycisku funkcyjnego DPI opisywać raczej nie muszę (wiedzcie jednak, że działa bez zarzutu), bo i tak skorzystacie z niego tak wiele razy, jak z scroll-locka, więc przejdę do rolki, z którą to od początku mojej kariery „myszkowego testera” mam na pieńku. Ta w Kusanie nie jest zła, ale mogła być lepsza. Najważniejsze jest to, że stabilnie siedzi we wnęce, ale sposób jej pracy przypomina mi te myszki, które każdy z Was miał w pracowni informatycznej 2, 5… 15 lat temu w szkole. Trust – odrobinę bardziej wyczuwalny wymagający większej siły przeskok i będziemy w domu.

Oprogramowanie

Klasyka klasyki, czyli podanie w gamingowym stylu wyboru profilu, akcji poszczególnych przycisków, nagrania makr, zarządzania podświetleniem oraz wydajnością sensora, co po prostu przekłada się na ustawienie DPI na 5 poziomach dostępnych pod wspomnianym wyżej przyciskiem funkcyjnym na środku myszki, częstotliwości odświeżania, sztucznego przyspieszania i skuteczności scrollowania. W oko wpadł mi jednak suwak odpowiadający za precyzję DPI (pomijam fakt, że to błąd już pod kątem nazewnictwa), ale niewytłumaczenie go z poziomu aplikacji jest karygodne. Zwłaszcza dlatego, że sam nie wiem, za co ono odpowiada. Sprawdziłem odwzorowanie DPI, zjawisko predykcji i ogólną precyzję w dwóch najbardziej skrajnych przypadkach i… nic. Zawsze osiągałem pomiary, które można było wyjaśnić mianem błędu pomiarowego.

Podświetlenie

Tutaj jest jednak słabo i fanów LEDów raczej GXT 180 Kusan Pro nie zadowoli. Cały system podświetlenia podzielono na trzy strefy – logo producenta, rolkę oraz przyciski boczne. O ile temu pierwszemu blasku nie brakuje, to rolka i przyciski boczne sprawiają wrażenie niedoświetlonych. Nawet z ustawieniem maksymalnej jasności diod. Konfigurację możemy również przeprowadzić w kwestii koloru (pełne RGB), częstotliwości efektu oraz samego trybu. Wśród nich znalazł się stały, oddychania, zmiany kolorów i dezaktywacji wszystkich diod.

Test sensora

PWM3325 nie może pochwalić się mianem najlepszego optycznego sensora, ale oferowana przez niego precyzja nie jest specjalnie tragiczna. Zwłaszcza w implementacji na pokładzie GXT 180 Kusan Pro – odpowiednie soczewki pewnie robią swoje. A więc możemy liczyć na niewyczuwalną w domowym zaciszu akcelerację, około 1,8 mm parametr LOD, wysoką reponsywność, lekką predykcję, wysokie prędkości maksymalne, stałe odświeżanie 1000 Hz i niezaburzoną niczym precyzję do 2000 DPI. Potem zaczyna się pojawiać jittering wysokiej częstotliwości, a na wartościach od 4500 do 5000 interpolacja. Jest więc dobrze.

Nie wiesz, o czym w ogóle piszę? Rzuć okiem na nasz poradnik, w którym rozpisałem podane wyżej zjawiska.

Podsumowanie

GXT 180 Kusan Pro dorwiecie już za 130 złotych, co według mnie jest naprawdę dobrą okazją. Wprawdzie rozbudowanego podświetlenia tutaj nie uświadczycie, ale propozycja od Trusta nadrabia materiałami, wykonaniem i całkiem wysoką precyzją. Szczerze mówiąc, jedyną wadą tego modelu jest przycisk boczny, który ma tendencję do zacinania się. Mógłbym wprawdzie dorzucić do tego nijaką rolkę, ale to kwestia, do której łatwo się przyzwyczaić. A więc? Na mocy prawa powierzonego mi przez Whatnext odznaczam Kusana następującymi odznakami:

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!