Nigdy nie wierzyłem, że ktoś pokusi się o stworzenie wertykalnej gamingowej myszy, ale nie – tego wyzwania podjął się Trust. Jak więc sprawdzi się połączenie niestandardowego kształtu z pozoru precyzyjnym sensorem w myszy GXT 144 Rexx?

Pudełko i dołączone wyposażenie

Producent nie rozpieszcza nas w kwestii dodatkowego wyposażenia, choć i tak dorzuca przynajmniej dodatek w postaci naklejki, bo spójrzmy prawdzie w oczy – instrukcja oraz informacja bezpieczeństwa nie zainteresuje raczej nikogo.

Najważniejsze cechy

  • Nieokreślony sensor optyczny
  • Czułość na 5 poziomach od 200 do 10000 DPI (przeskoki co 100 jednostek)
  • Waga z przewodem: 138 gramów
  • Waga myszy: 98 gramów
  • Wymiary: 121 x 78 x 72mm
  • Materiał: matowe tworzywo sztuczne
  • Liczba przycisków: 6 przycisków (w tym rolka)
  • Interfejs: USB za pośrednictwem 180-centymetrowego przewodu w materiałowym oplocie
  • Odświeżanie USB: 125, 250, 500 i 1000 Hz
  • Podświetlenie RGB na scrollu, logu na grzbiecie i przyciskach bocznych
  • Dedykowane oprogramowanie
  • Gwarancja: 2 lata
  • Cena producenta: 179

Design, materiały i wykonanie

Jak już wspomniałem, Rexx od Trusta jest myszką wertykalną, która w teorii została stworzona w celu zapewnienia jak najwyższej wygody, co ma być ratunkiem dla osób, odczuwających ból w nadgarstku podczas korzystania z tradycyjnych myszy. W takich sytuacjach zalecam zazwyczaj zaopatrzenie się w podkładkę pod nadgarstek i upewnienie się, czy na pewno siedzimy odpowiednio wysoko, ale jeśli nawet to komuś nie pomaga, to wertykalna mysz jest zdecydowanie jakimś wyjściem. Korzystanie z niej można z kolei porównać do tradycyjnego uścisku dłoni, ale pod kątem jej ułożenia, a nie wkładanej siły. Niestety to na tyle niestandardowa bryła, że samo przyzwyczajenie się do niej jest praktycznie niemożliwe po kilku latach korzystania z tych tradycyjnych i nawet mi nie przyszło łatwo, choć przeskakując z modelu na model „aklimatyzuje się” całkiem szybko.

GXT 144 Rexx, co będę skracał po prostu do „Rexx”, nie odbiega w swojej konstrukcji od modeli, które miałem już okazję testować. Zarówno wymiary, jak i waga są raczej tradycyjne w tej niszy, co tyczy się również rozstawienia poszczególnych przycisków. Wśród konkurencji wyróżnia ją jednak wszechobecna głęboka matowa czerń, którą zastąpił „tani” plastik na spodniej części. Swoje trzy grosze do unikalności dorzuca również system RGB, ale to jest i zawsze powinien być jedynie dodatek. Jako że Rexx został stworzony z myślą o praworęcznych, to wnęki na palec serdeczny i mały znalazły się właśnie po delikatnie uwypuklonej prawej stronie, podczas gdy ta lewa została wycięta w „dolinkę” z myślą o ugoszczeniu naszego kciuka.

Zaraz nad nim znajdują się dwa tradycyjne boczne przyciski oraz położony nieco wyżej przycisk zmiany DPI. Dolna część okazała się oczywiście domem dla lasera oraz czterech niewielkich ślizgaczy. Całość dopełnia całkiem cienki, choć nieelastyczny przewód USB o długości 180 centymetrów w materiałowym przewodzie.

Ergonomiczność

Jak możecie się spodziewać, kwestia wygody w przypadku modelu Rexx stoi na wysokim poziomie, co w moim przypadku zostało niestety okupione ogólnym opanowaniem myszki. W moich dłoniach ta jest po prostu nieresponsywna, choć z godziny na godzinę zauważam, że pod kątem precyzji ruchów idzie mi coraz lepiej. Powodem tego jest zapewne moje przyzwyczajenie, przez które opieram nadgarstek na podkładce podczas korzystania z myszy.

Wszystkie ważne przyciski są z kolei w zasięgu palców, podczas gdy ten od DPI jest na tyle oddalony, że omyłkowa zmiana jest praktycznie niemożliwa. Sama mysz sunie po podkładkach materiałowych przyzwoicie, ale nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ niewielka waga w połączeniu z tym, że nie opieramy dłoni na grzbiecie, robi swoje.

Test przycisków

Trust nie zdradza swoim klientom pochodzenia stosowanych przełączników, nie podając nawet przybliżonej wytrzymałości, co powinno mówić samo za siebie. Jednak te najważniejsze, czyli główne (LPP i PPM) działają naprawdę dobrze, oferując wysoką responsywność, krótką drogę pracy, podszyte przyjemnym uczuciem twardości oraz charakterystycznego kliku. Sprawa ma się zupełnie inaczej przy obu bocznych, które sprawiają wrażenie produktu niższej klasy. Tragedii może nie ma, bo te się nie zacinają i… działają, ale nie obraziłbym się, gdyby działały identycznie, jak ten od DPI.

Rolka jest z kolei jeszcze inną bajką i to niestety tą z gatunku słabych, ponieważ „lata” na boki we wnęce, co jest zwiastunem naprawdę słabego łożyska. Znajduje to potwierdzenie w samym działaniu, które jest mało satysfakcjonujące i co jakiś czas daje o sobie znać nieprzyjemnym stukiem.

Oprogramowanie

Aplikacja dostępna na stronie producenta jest tradycyjnym podejściem do tematu dedykowanego oprogramowania do myszek. Mamy więc trzy główne zakładki, gdzie możemy przypisać przeróżne funkcje do przycisków, ustawić DPI na maksymalnie pięciu poziomach, dostosować efekty podświetlenia oraz nagrać makro. Wszystko to w przejrzystym i przystępnym menu, w którym każdy się odnajdzie.

Podświetlenie

Fajerwerków może tutaj nie uświadczymy, ale źle też nie jest. Podświetlenie obejmuje przyciski boczne (tamtejsze strzałki), logo na grzbiecie oraz rolkę, na które przypada zapewne po jednej diodzie LED RGB. Kolor jest z kolei zależny od aktualnego poziomu DPI, chyba że zdecydujemy się na efekt regularnie go zmieniający. W kwestii trybów postawiono na stały, oddychania, szybkiego mrugania oraz połączenia dwóch w ramach jednego. Trzeba przyznać, że całkiem nowatorsko, a na dodatek precyzyjnie… jeśli chodzi o odwzorowanie kolorów.

Test sensora

Trust zapewnił nas tylko o tym, że zastosowany sensor jest optyczny. Darował sobie wskazywania nazwy, choć mam pewność, że i tak pochodzi ze stajni Pixarta. Po testach wyszło, że nie należy ani do tych topowych, ani najgorszych, oferując precyzje z „wysokiej średniej półki”. Mowa o braku akceleracji negatywnej (przez wysokie prędkości maksymalne na poziomie ~3,33 m/s), ledwo co wyczuwalnej pozytywnej (choć mój sprawdzian może zakrawać o błąd pomiarowy), raczej wysokim parametrze LOD (2 mm), delikatnie wyczuwalnej predykcji (jednym się to spodoba, a drugim niespecjalnie), trzymaniem odświeżania na poziomie 1000 Hz oraz całkiem dobrym „feelingu” z niewyczuwalnym smoothingiem.

Pod kątem precyzji jest więc bardzo dobrze, ale do momentu przekroczenia (tutaj subiektywne odczucie) 2200 DPI. Wtedy mam wrażenie, że jakieś algorytmy wygładzają efekt szumów wysokiej częstotliwości, który nie pojawia się nawet na 10000 DPI. Z kolei interpolacja zaczyna towarzyszyć myszy na poziomie 5000 DPI.

Szybki rzut oka na Glide-Flex RGB

Przed finalną oceną myszki GXT 144 Rexx chciałbym poświęcić jeszcze chwile GXT 762 Glide-Flex. Możemy ją określić jako tradycyjną podkładkę materiałową o gumowej podstawie o racjonalnych wymiarach (350 x 260 mm), do której ktoś dosłownie przywiązał białą żyłką pasek LED i niewielki kontroler na górnej krawędzi. Materiały same w sobie są naprawdę przyzwoite, a brak obszycia wynagradza sam pasek, którego sposób montażu jest odrobinę dyskusyjny. Opieranie się tylko na (wprawdzie mocnej, ale tylko) żyłce budzi moje wątpliwości, choć takie połączenie wyszło z testu obronną ręką. Nawet pod kątem powierzchni materiałowej, która jest „szybka” w tym całym swoim gęstym splocie.

Samo podświetlenie bazuje na 7 kolorach (żółty, zielony, czerwony, różowy, granatowy, błękitny, biały), ale ósmy tryb (wybierany za pośrednictwem prostego przycisku) polega na regularnym cyklu wśród tych barw. Podkładkę musimy oczywiście podpiąć do złącza USB za pośrednictwem 150-centymetrowego przewodu w oplocie, a w razie potrzeby możemy dezaktywować całe doświetlenie. Obecnie Glide-Flex dorwiecie za 140 złotych i jeśli marzy Wam się dobrej jakości podświetlana podkładka, to nie widzę przeciwwskazań, aby po nią sięgnąć… choć do najtańszych nie należy.

Podsumowanie

Szczerze mówiąc, Rexx jest pierwszą wertykalną myszką, jaką mam przyjemność testować, z którą mógłbym rozpocząć przygodę przyzwyczajania się do nowego kształtu w grach. Jednak „mógłbym” nie oznacza, że będę, ponieważ nadal uważam, że przez tę bryłę tracimy odrobinę na precyzji. Jeśli jednak ta ma uchronić kogokolwiek przed odczuwanym podczas gry bólem, to nie widzę przeszkód, aby wybrać propozycję Trusta, który ostatnio ma w swojej ofercie coraz bardziej jakościowe produkty.

Wszystkie powyższe zdjęcia zostały wykonane za pomocą telefonu Wiko View 2 Pro.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej