Boom na nawigacje samochodowe dawno przeminął. Główną przyczyną takiej sytuacji były dwa czynniki – nawigacja jako standardowe wyposażenie bardziej luksusowych pojazdów, a także wszechobecne smartfony, oferujące między innymi dobre i darmowe aplikacje typu Google Maps. Jedną z firm, które nie ugięły się obecnym trendom, jest NAVITEL, a model MS700 jest przedmiotem dzisiejszego testu.

Nawigacja NAVITEL MS700 dostarczana jest w dość solidnym pudełku. Na wierzchu opakowania zobaczyć można poglądowy render urządzenia, a także dwie z najważniejszych w przypadku tego typu sprzętu informacji – listy obsługiwanych krajów oraz dożywotnich aktualizacji map. Zawartość kartonika została schludnie spakowana. Oprócz urządzenia, uchwytu, ładowarki samochodowej i instrukcji w środku znajdziemy kabel miniUSB oraz materiałowy pokrowiec. Miłym jednak mało zrozumiałym bonusem jest kod na dwunastomiesięczną licencję NAVITEL dla smartfona. Warto zaznaczyć, iż dołączone do zestawu kable nie należą do najdłuższych, w efekcie czego możemy mieć problem z podłączeniem nawigacji w niektórych pojazdach.

NAVITEL MS700 pod względem wyglądu nie wyróżnia się praktycznie niczym. Projektanci na szczęście przemyśleli minimalistyczny koncept i umieścili wszystkie gniazda z lewej strony. Urządzenie posiada siedmiocalowy, dotykowy ekran o niskiej jak na dzisiejsze standardy rozdzielczości – 800 × 480 pikseli. Dotykowa powierzchnia wykonana została w dość archaicznej technologii oporowej, która jest jednak wystarczająca do obsługi urządzenia. Reszta specyfikacji technicznej również nie porywa. Do czynienia mamy z konstrukcją opartą o 800 MHz procesor ARM Cortex-A7 i 256 MB pamięci RAM, co pozwala na w miarę płynną pracę. Zdarzają się okazjonalne spowolnienia w samym menu. MS700 wyposażony został w 8GB wbudowanej pamięci oraz slot na karty microSD. Pod nakładką NAVITELA skrywa się natomiast znany z większości nawigacji samochodowych Windows CE. Ciekawostką jest wbudowany transmiter FM, którym urządzenie może nadawać wskazówki prosto do naszego radia samochodowego. Oczywiście jest to tylko opcja, gdy nie chcemy korzystać ze wbudowanego głośniczka o mocy 1,5W.

Oprogramowanie

Jak wspomniałem, oprogramowanie NAVITEL MS700 bazuje na Windowsie CE, do którego nie mamy jednak dostępu. Funkcjonalność nakładki to raptem dwie funkcje – nawigacja i odtwarzacz muzyki znajdującej się na karcie microSD. Co ciekawe sprzęt posiada popularne gniazdo słuchawkowe – Jack 3,5 mm, więc może od biedy zastąpić „empetrójkę”. Przejdźmy jednak do kwesti GPS, bo to jest clou całego testu. Wpisywanie adresu jest dość przystępne — podajemy po kolei: kraj, miasto, ulicę i numer budynku. Oprogramowanie stara się nam w tym pomóc, podpowiadając nazwy zgodne z wprowadzanymi przez nas literami. Znacznie gorzej wypadają sugerowane miejsca. To właśnie tutaj system potrafi drastycznie zwolnić. Rozczarowuje również nieaktualna (mimo zainstalowania najnowszej aktualizacji 2018Q1) baza „wgranych” punktów. Na liście znajdziemy nieistniejącą od kilku lat drobną gastronomię, zabrakło natomiast otwartych w ubiegłym roku ogromnych centrów handlowych. Niestety nie budzi to pozytywnych emocji, potęguje wręcz obawę, iż NAVITEL MS700 nie poprowadzi nas nowymi trasami, lub każe jechać już nieistniejącymi.

Całe szczęście w trakcie testu ulicznego urządzenie zdało jednak egzamin. Wybierając dość nowe trasy, nawigacja bez większych trudności potrafiła zaproponować właściwą drogę. Asystent pasa ruchu sprawdza się, o ile poruszamy się starszym odcinkiem. Jedyne, do czego mogę się tutaj przyczepić to minimalnie zbyt późne przekazywanie informacji o skręcie.

Ergonomia pracy

Pierwszą irytującą rzeczą jest charakterystyczne piknięcie nakładki przy każdym naciśnięciu ekranu. Na szczęście można je wyłączyć. Skoro zaczęliśmy od dźwięku, warto wspomnieć, iż do wyboru mamy czterech lektorów: Alicję i Adama oraz bardziej rozpoznawalne głosy Anny Cieślak i Zbigniewa Urbańskiego. Odczytywane komunikaty nie kaleczą uszu syntezatorem mowy miernej jakości. Menu jest przejrzyste, a co najważniejsze w języku polskim, zabrakło jednak klawiatury z polskimi literami diakrytycznymi. Tłumaczenie jest również niekompletne. Przykładowo powiadomienia o wyczerpanym akumulatorze są w języku angielskim. NAVITEL MS700 posiada automatyczny tryb dzień/noc, który zmienia kolorystykę wyświetlacza tak, by w dzień był widoczny, a w nocy nie raził i nie odwracał uwagi kierowcy. Jest to już jednak standard nawet w przypadku aplikacji GPS na telefony.

Z racji, iż większość kierowców słucha nawigacji samochodowych, zamiast wpatrywać się w ich ekran, nie jest to aż tak duża wada. Mianowicie na podglądzie trasy znajduje się tak wiele danych (budynki 3D, ich numery, nazwy ulic, zaznaczone sklepy, gastronomia, czy banki), iż mapa momentami staje się nieczytelna, szczególnie gdy chcemy tylko zerknąć i upewnić się, czy jedziemy w dobrym kierunku. Sytuację minimalnie ratuje widok 2D. Nie doszukałem się w ustawieniach systemowych wyłączenia nadmiaru zbędnych informacji. Rozmiar ma znaczenie, przekonamy się o tym, montując urządzenie w mniejszych autach. W przypadku pojazdów takich jak Lancia Ypsilon, gdzie deska rozdzielcza umiejscowiona została pośrodku kokpitu, znalezienie odpowiedniego miejsca na siedmiocalowy ekran to nie lada zagwozdka.

NAVITEL MS700 jest niezłym urządzeniem, szczególnie jeśli popatrzymy na nie przez pryzmat ceny (około 350zł). Sprzęt mimo swoich wad spełnia swoje zadanie – doprowadzi nas do wyznaczonego celu. Czy zrobi to lepiej niż zainstalowane na smartfonie mapy Google? Niekoniecznie. Co więcej, sam producent, dostarczając w prezencie roczną licencję dla nawigacji na telefon komórkowy, w pewnym stopniu pokazuje, iż nie do końca jest pewien swego produktu. Niemniej jeśli szukamy niezależnego od posiadania inteligentnego telefonu „dżipiesa” za nieduże pieniądze, warto rozważyć wybór NAVITEL MS700.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!