Nawigacja samochodowa jako kategoria urządzeń ma już swój złoty wiek dawno za sobą. Została wyparta przez współczesne smartfony wyposażone w Google Maps. Obraz ostatecznej klęski psuje jednakże fakt, iż klasyczne nawigacje nie zniknęły ze sklepowych półek. Trzymają się całkiem nieźle, a do tego potrafią też dobrze działać, czego “żywym” przykładem jest TomTom START 52.

TomTom START 52 – niedroga i bardzo solidna nawigacja GPS

Nie potrafię wyobrazić sobie scenariusza, w którym klasyczna samochodowa nawigacja GPS odradza się jak feniks z popiołów i wraca do łask. Wiecie o co chodzi, nawigacja do nawigowania, telefon do dzwonienia. No nie, to po prostu nierealne. Niemniej, skoro producenci ciągle produkują tego typu urządzenia, to ktoś musi je kupować. Pytanie kto?

Osobiście stawiam na handlowców, kurierów oraz entuzjastów weekendowych wycieczek po kraju i nie tylko. Dla tego typu kierowców to wygodna sprawa. Nawigacja nawiguje, a smartfon leży sobie na półeczce i nie gubi baterii w zastraszającym tempie. Przedstawiciele powyższych grup, którym zależy na sprawnym wytyczaniu trasy, ale niekoniecznie chcieliby wydawać całą wypłatę na zakup odpowiedniego urządzenia, powinni przyjrzeć się bliżej nawigacji TomTom START 52.

Dobry wygląd to podstawa

Mówcie, co chcecie, ale porządnie wykonany sprzęt od razu budzi w nas pozytywne emocje. TomTom doskonale zdaje sobie z tego sprawę i przyłożył się do wykonania w modelu START 52. Choć jest to urządzenie budżetowe, wykonano je z porządnego tworzywa i solidnie spasowano. Przy mocniejszym ściśnięciu w dłoniach, sprzęt poskrzypuje nieśmiało, ale w żaden sposób nie psuje to wrażenia dobrego połączenia ze sobą poszczególnych elementów obudowy.

TomTom START 52 jest jednolicie czarny i całkiem niebrzydki, a jego jedynym ozdobnikiem jest nazwa producenta umieszczona pod ekranem. Na plecach nawigacji znajdziemy port micro USB, włącznik, maskownicę głośnika oraz łatwą w demontażu ssawkę, której kąt regulujemy za pomocą, ruszającej się z miłym oporem, kulowej głowicy.

Przyssawkę mocujemy do szyby poprzez obrotowy pierścień – działa to świetnie, a jeśli chcemy możemy łatwo odłączyć jej podstawę od głównego modułu, co pozwala zabrać sprzęt do domu, ot choćby na aktualizację map, bez konieczności odklejania go od szyby w aucie.

Specyfikacja i możliwości

Od strony sprzętowej, TomTom START 52 prezentuje się, hmm, niezgorzej. Ekran ma 5 cali, rozdzielczość 480 na 272 pikseli i jest dotykowy (technologia oporowa, ale zawsze). Wbudowany akumulator pracuje do godzinki, ma gniazdo kart micro SD, 8 GB wbudowanej pamięci. Sprzęt ma 14,45 centymetrów długości, 9,05 szerokości i 2,38 grubości, a waży przy tym 235 gramów.

Do ciekawszych informacji o możliwościach sprzętu zaliczają się na pewno: mapy dla 45 europejskich krajów z zapewnioną dożywotnią aktualizacją, usługa pokazująca rozmieszczenie fotoradarów (szkoda, że z uruchomioną jedynie 3-miesięczną subskrypcją), darmowe aktualizacje oprogramowania i Asystent pasa ruchu, który podczas jazdy stara się poinformować nas, który pas powinniśmy zająć przed zbliżającym się zakrętem.

W pudełku znajdziemy to, czego można się spodziewać. Urządzenie, uchwyt, ładowarka USB z przystawką do gniazda 12 V i papierologia –  w tym instrukcja obsługi. To takie informacje uzupełniające.

Wrażenia z użytkowania

Po uruchomieniu urządzenia wita nas pasek ładowania mapy. Wita nas przelotem, bo nawigacja dość szybko przechodzi do ekranu głównego, którym jest po prostu widok mapy z naszą pozycją. W tym głównym trybie pracy możemy przybliżyć sobie naszą pozycję, przejrzeć mapę wzdłuż i wszerz albo wejść do Menu i zacząć używać urządzenia właściwie.

W Menu możemy wybrać cel podróży, ustawić swój domowy adres, przejrzeć ostatnio odwiedzone miejsca, podejrzeć aktualnie wytyczoną trasę, zobaczyć zapisane miejsca i trasy, wyszukać parkingi i stacje benzynowe, przejrzeć Usługi TomTom, włączyć nagrywanie trasy i wejść do Ustawień. Proste, naprawdę, nie ma tu czego tłumaczyć. Na samym dole interfejsu znajdziemy suwak służący do zmiany głośności komunikatów oraz ikony pozwalające na wyciszenie nawigacji i włączenie trybu nocnego.

W menu Ustawień możemy zmienić wygląd całego interfejsu (w całkiem niemałym zakresie), wybrać typ głosu, którym sprzęt będzie do nas przemawiał (oraz kiedy będzie przemawiał), przejrzeć zapisane mapy, zaplanować trasę, ustawić dźwięki i ostrzeżenia (kiedy wybrany głos ma nam mówić, że coś się dzieje i mamy zachować czujność) oraz jednostki i języki.

Z każdego podmenu możemy łatwo wrócić do widoku głównego poprzez kliknięcie na ikonę strzałki w prawym, górnym rogu. Fajne, intuicyjne i dobrze pomyślane rozwiązanie. Na plus zaliczyć można sprawne działanie TomTom START 52 – nie ma tu przesadnie długich czasów ładowania poszczególnych ekranów ani poklatkowego odświeżania mapy.

Po podłączeniu urządzenia do komputera i ściągnięciu aplikacji MyDrive Connect możemy w bajecznie prosty sposób aktualizować mapy, oprogramowanie oraz usługę ostrzegającą o fotoradarach. Wszystko działa tu sprawnie, dość szybko oraz, co najważniejsze, nie irytuje, nie drażni, nie doprowadza nas do rwania włosów z głowy.

Jakość nawigacji

Przygodę z nawigacją rozpoczynamy zawsze od wpisania adresu. TomTom START 52 rozwiązał to tak, że najpierw podajemy miasto, a później ulicę i numer. Po wpisaniu adresu możemy zobaczyć go na mapie, zaplanować przystanki w trasie lub od razu uruchomić nawigację.

Na ekranie podglądu trasy widzimy estymację czasu dotarcia do celu, ilość kilometrów, które musimy przejechać oraz ikonki pokazujące informacje o opłatach czy choćby stacjach paliw w trasie. Zastosowany ekran sprawdza się bardzo poprawnie. Sugestie dotyczące trasy są czytelne i wyraźne, jasność panelu odpowiednia, kontrast – również w porządku.

Jak nawiguje TomTom START 52? Całkiem nieźle, choć nie jest to mistrzostwo świata. Nawigacja z miejsca wybiera najszybszą trasę i priorytetyzuje główne drogi, te powiedzmy, wyższej rangi. Jest przewidywalna i niczym nie zaskakuje, choć czasem potrafi obrać drastycznie inne trasy niż Mapy Google – najpewniej przez brak bieżących informacji o korkach i przepustowości ruchu drogowego.

Jednoznacznie pozytywnie ocenić należy interfejs nawigacji, gdy ta kieruje nad pod konkretny adres. Podczas jazdy, z prawej strony widzimy informacje o drodze, a przy zjazdach wyświetlane są tam pomoce zwane przez producenta Asystentem pasa ruchu. Wskazują one, który pas powinniśmy zająć przy zjeździe z trasy. Bardzo przydatnym i lubianym ogólnie w nawigacjach dodatkiem, jest wyświetlana na bieżąco, aktualna prędkość wraz z ograniczeniem na danym odcinku drogi.

Wspomniany powyżej brak bieżących informacji ze zdarzeń na drogach to jedyny poważny minus tego urządzenia. Za cenę oscylującą wokół 550 złotych, TomTom mógłby pokusić się o taką funkcjonalność. Niemniej, nie narzekajmy. To doskonała nawigacja dla wszystkich okazjonalnie pokonujących dłuższe trasy, czy to handlowców czy działkowców. Do zakorkowanego miasta nadaje się może średnio, ale na trasę – warte polecenia urządzenie.

Podsumowanie

Warto kupić TomTom START 52? Oto jest pytanie. Teoretycznie, jeśli jeździmy czasem w dłuższe trasy i/lub wychodzimy z założenia, że baterii telefonu nie można osłabiać zbędnymi zadaniami – owszem, warto. Model START 52 bije na głowę tańszą konkurencję z supermarketów, oferuje naprawdę przyjemną jakość i dożywotnią aktualizację map, co sprawia, że jest to doskonałe urządzenie do nawigowania przy weekendowych lub wakacyjnych wyjazdach.

Jeśli szukamy zatem po prostu solidnej nawigacji, która robi dokładnie to, do czego została stworzona, TomTom START 52 będzie bardzo dobrym wyborem. Jest to urządzenie proste, estetyczne, dość funkcjonalne, a przede wszystkim ze wszech miar poprawne. To trochę taka Skoda Octavia wśród nawigacji – wszystko robi dobrze, nieźle wygląda, ale Passatem nigdy nie będzie. I bardzo dobrze! 

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej