Odwieczna walka fanów Xboxa i Playstation właśnie nabrała rumieńców a część argumentów przepadła z kretesem. Oto pad, z którego chciałbyś korzystać na Playstation 4.

Do tej pory nie bylem fanem Dualshocka

Niedoścignionym wzorem ergonomii i designu dla mnie zawsze był pad od Xboxa. To z nim spędziłem ostatnie 12 lat. Najpierw tysiące godzin rozegrane na X360 potem jeszcze lepsze rozwinięcie tej idei dla Xbox One. Kluczową rolę gra tutaj niesymetryczne ustawienie gałek, które zwyczajnie są wygodniejsze, ale nie tylko. W przeciwieństwie do Dualshocka, plastik w nim zastosowany nie przypomina taniej, chińskiej zabawki i jest ewidentnie solidniejszy. Nawet po setkach rozegranych nim godzin nic nie skrzypi, nic się nie zepsuło. Dualshock 4 gorzej znosi upływ czasu. Triggery L1 i R1 coraz rzadziej reagują na nacisk, niewymienny akumulator coraz krócej trzyma, a czasem zdarza się, że odmawia współpracy przy próbie ładowania go. Funkcjonalnie – to jednak PS4 ma lepszego pada.To są pierdoły, ale ten, kto wymyślił przycisk Share czy wbudowany głośnik oraz płytkę dotykową powinien dostać solidną premię. Nie wszystkie gry to wykorzystują, ale kto słyszał komunikaty mechanika z F1 2018 płynące z pada wiedzą, jak pozytywnie wpływa to na imersję. W świecie idealnym moglibyśmy zamiennie podłączać pady do swoich konsol. Jednak jest to nie możliwe i nawet mimo coraz powszechniejszego crossplaya – nie ma na to szans. Producenci trzymają swoje akcesoria na uwięzi i nawet producenci 3rd party muszą przechodzić żmudny proces certyfikacji. Dlatego cieszę się, że firmy takie jak Razer wychodzą naprzeciw i przeszczepiają pomysły znane z jednej platformy do drugiej.

Razer Raiju – szczypta Xboxa w świecie Sony

Raiju przyjechał do mnie w pokaźnym, kartonowym pudełku. Już z daleka widać, że jest to produkt dedykowany konsoli PS4 ze względu na zastosowaną kolorystykę. Jednak spokojnie możecie z niego korzystać także na komputerach PC oraz urządzeniach mobilnych, ale o tym za chwilę. W pudle znajdziemy niewiele – w wyciętej gąbce czeka na nas kontroler, a pod nim instrukcja obsługi, dwie naklejki Razera oraz kabel USB. Ten ostatni jest wykonany bardzo solidnie – kable pokryty jest, plecionką a styki są osadzone w solidnym plastiku. Nic nie powinno się naderwać czy wygiąć nawet podczas szalonej gry.

Sam pad to spore bydle, który jest zauważalnie cięższy od konkurencji (PS4 – 210g, XO – 280g a Raiju aż 322g) jednak nie można mu odmówić solidności. Miejsce chwytu powleczone jest perforowaną gumą, plastiki świetnie spasowane o bardzo przyjemnej strukturze. Przyciski mają przyjemny klik a krzyżak jest mocno umocowany i nie ma efektu luzu znanego zarówno z Dualshocka jak i pada od MS. Do tego przyciski trójkąta, koła, X i kwadratu wykorzystują mechanizm Mecha-Tacticle.

Funkcjonalnie jest dobrze. Prócz standardowych przycisków producent dorzuca jeszcze dwa dodatkowe, wielofunkcyjne przyciski przy triggerach oraz dwie łopatki od spodu pada. Dodatkowo same triggery można ograniczyć – każdy z osobna – dodatkowym przyciskiem.

Jest świetnie, co mogłoby pójść nie tak?

No kilka kwestii jest. Przede wszystkim chwali się, że Razer pozostawił graczom wybór i można grać na kablu, lub bezprzewodowo. Do samego pada teoretycznie można wpiąć dowolny kabel Micro-USB w sytuacji, gdyby oryginał się nam gdzieś posiał. W praktyce jest to niemożliwe i mimo wypróbowania kilkunastu kabli posiadanych przeze mnie w domu – żaden nie pasował. Druga uwaga dotyczy funkcjonalności samego pada. Brakuje mi tutaj przede wszystkim wspomnianego głośnika, co jest naprawdę zaskakujące! I ostatnia rzecz. Sporadycznie, ale jednak zdarzyło mi się kilkukrotnie niechcący przełączyć tryb działania pada z PS4 na USB lub PC. Ten przełącznik znajduje się dokładnie między dwoma łopatkami u spodu pada. Umiejscowienie jego jest dobre, ale przełącznik jest bardzo czuły i spokojnie konstruktorzy mogliby mu dać znacznie większy opór.

No dobra. Warto czy nie warto?

Zanim odpowiem na to pytanie musicie wiedzieć jeszcze jedną rzecz – ten pad kosztuje 149 euro. To cena równoznaczna z padem np. Elite od Microsoftu, zatem spora. Fani Razera raczej przyzwyczaili się do tego, że ich produkty są droższe ale i znacznie solidniejsze. Podobnie jest z Raiju. Spędziłem z nim grubo ponad tydzień i nie wyobrażam sobie powrotu do DualShocka. Oryginalny pad od PS4 wygląda przy nim jak tandetna zabawka sprzedawana na odpustach. Do tego układ analogów z Xboxa sprawia, że jest szczególnie dobrym wyborem dla tych, co właśnie zmieniają system z Microsoftu na Sony. To naprawdę porządne urządzenie i jeśli próg cenowy nie stanowi dla ciebie problemu – kupuj w ciemno.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!