WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Test płyty głównej Asus Prime H310M-K

W końcu na rynku znalazły się chipsety dla najnowszej serii procesorów konsumenckich Intela, których cena i możliwości spiszą się idealnie w przypadku budżetowych i mainstreamowych konfiguracji. W moje ręce wpadł jeden z przedstawicielami tego segmentu wyposażony w chipset, który znajduje się na szarym końcu hierarchii. Sprawdźmy więc, na co pozwala model Prime H310M-K prosto spod ręki Asusa.

Na początku warto wspomnieć o samej cenie, ponieważ to ona stanowi pryzmat, przez który należy oceniać propozycje Asusa na budżetową płytę główną. Ta oscyluje w granicy 270 złotych, co czyni z niej jedną z najtańszych konstrukcji na rynku. Widać to już na pierwszy rzut oka po dołączonych w zestawie akcesoriach oraz samym wyposażeniu płyty.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Prime H310M-K znajduje się w charakterystycznym dla tej serii opakowaniu, którego zawartość została stosunkowo dobrze zabezpieczona. W kartonie znajdziemy samą płytę w folii zabezpieczającej z maskownicą panelu tylnego, dwoma kablami SATA III, płytkę CD z potrzebnym oprogramowaniem i zwyczajną papierologią.

Specyfikacja

Rzut oka na zamontowane podzespoły

Przy pierwszym spotkaniu z płytą odniosłem wrażenie, że gdzieś to już widziałem. Szczęśliwie dla mnie, a nieszczęśliwie dla producenta nie pomyliłem się i w kilka sekund znalazłem model poprzedniej generacji (H110M-K), którego wyposażenie przewyższa dzisiejszego Prime H310M-K… będąc jednocześnie o 100 zł tańszą. Nie spotkaliśmy się tu jednak na porównywanie poszczególnych płyt, dlatego przejdźmy już do głównej części testu.

Prime H310M-K oferuje nam podstawową funkcjonalność, która sprawdzi się idealnie w budżetowych konfiguracjach i w przypadku niewymagających użytkowników. Taka konstrukcja kojarzy mi się najczęściej ze zleceniem na podstawowy komputer, w którym znajdą się dwa dyski, dwa moduły pamięci i jakieś budżetowe chłodzenie. To w zupełności wystarczy, ponieważ chipset H310 nie oferuje możliwości podkręcania procesora i pamięci RAM. Ta z kolei może zostać ustawiona w konfiguracji dual-channel z taktowaniem 2666 MHz w połączeniu z sześciordzeniowym procesorem i 2400 MHz w przypadku układów czterordzeniowych.

W przypadku pozostałych elementów nie mam wiele do powiedzenia. Przez swoje wyposażenie Prime H310M-K stąpa po naprawdę cienkiej linie, która decyduje o ogólnej funkcjonalności płyty. Dwa złącza dla wentylatorów, cztery porty SATA III, dwa miejsca na karty rozszerzeń w formacie x1, dwa banki pamięci, brak odpowiedniej ilości złączy USB i wyjścia obrazu HDMI na panelu tylnym mówi samo za siebie. Sprawdźmy jednak zdecydowanie najciekawszą część płyt, jaką jest VRM, czyli sekcja zasilania.

Sekcja zasilania

Pomimo tego, że chipset H310 nie umożliwia podkręcania CPU, to elementy odpowiedzialne za jego zasilanie są nadal ważne. Asus w Prime H310M-K postawił na trzy fazy zasilania dla procesora i pojedynczą fazę przeznaczoną dla układu graficznego oraz elementów pokroju sterownika pamięci operacyjnej. Ich kontrolerem jest układ Digi+ ASP1401CTB. W przypadku trzech faz przeznaczonych dla procesora możemy liczyć tradycyjnie na pojedyncze dławiki (MILR-68), na które przypadają po dwa kondensatory i trzy MOSFETy, z czego dwa są układami RA12-W76K, a pojedynczy – RA14-W81K. Ten samotnik przenosi z reguły wyższe napięcie, zamykając jednocześnie obwód. Z kolei faza odpowiedzialna za zasilanie zintegrowanej grafiki posiada pojedynczy dławik oraz dwa kondensatory i MOSFEty (RA14-W81K i RA12-W76K).

Sekcję zasilania przyszło mi przetestować w połączeniu z procesorem Core i3-8350K i pomimo braku jakiegokolwiek chłodzenia sprawdziła się poprawnie. Podczas kilkunastominutowego obciążenia nie występowały żadne spadki wydajności przez mechanizm przeciwdziałający przegrzaniu się sekcji. W sieci trafiłem jednak na informacje, według których sekcja Prime H310M-K nie była sobie w stanie poradzić z wydajnymi procesorami i5 i (tym bardziej) i7 Coffee Lake. Nic w tym dziwnego — sekcja zasilania w układzie 3+1 z dostępem do 4-pinowego złącza zasilania bez żadnych radiatorów po prostu nie mogła należeć do najwydajniejszych.

Przegląd UEFI

Fajerwerków i efektu „WOW” z pewnością nie mogliśmy oczekiwać po UEFI. Tak okrojony chipset, a nawet sama płyta po prostu nie mają wielu możliwości konfiguracyjnych. Ostatecznie jedyną użyteczną dla mnie opcją okazała się zakładka z możliwością ustawienia opóźnień i taktowania pamięci RAM.

Podsumowanie

Szczerze mówiąc, od dawna mam problem z obiektywnym ocenianiem jakości płyt głównych. Ich różnorodność i małe różnice cenowe sprawiają, że zazwyczaj kończę z wyborem modelu za kilka stów, rozpoczynając od zamiaru kupna czegokolwiek za 200/300 złotych. Prime H310M-K od Asusa kojarzy mi się z sytuacją, w której potrzebujemy złożyć znajomemu, lub komuś z rodziny (jak to wielu nazywa) „szybki, mocny, ale stosunkowo tani komputer„. Właśnie wtedy swój wzrok kierujemy na tak budżetowe propozycje, ponieważ są łatwe w obsłudze, zdecydowanie tańsze i będą wręcz idealne dla niewymagających użytkowników, którzy nie mają zamiaru ulepszać swojego komputera w przyszłości.

Osobiście jednak z pewnością nie zdecydowałbym się na wybór Prime H310M-K. Problemem są konkurencyjne dla niej modele, które prezentują się znacznie lepiej pod kątem wyposażenia, a nawet ceny. Jeśli jednak Asus zdecyduje się na obniżenie ceny do około 180, to czemu nie? Płyta będzie wtedy wręcz idealna w połączeniu z Core i3 i słabszymi Core i5 z generacji Coffee Lake.