Audicuts Adrenaline oraz Audicuts Endorphine to podobne modele słuchawek Bluetooth, które pokochają wszyscy aktywni sportowcy. Jestem w stanie zaryzykować to stwierdzenie, ponieważ… no cóż. Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w poniższym teście.

Na początek tradycyjnie zapoznamy się ze specyfikacją obu modeli. Zarówno Adrenaline, jak i Endorphine bazują na identycznych dziewięciomilimetrowych przetwornikach, które cechują się 32 omową impedancją oraz pasmem przenoszenia od 20 Hz do 20 kHz. Współpracują z systemami Android oraz iOS za pośrednictwem technologii Bluetooth w standardzie 4.1, a za ich zasilanie odpowiada 90 mAh bateria ładowana za pośrednictwem złącza micro USB ukrytego pod zaślepką. Są również objęte wodoszczelnością wyznaczoną w normie IPX4 oraz posiadają wbudowany mikrofon.

Jedyną rzeczą, jaką je różni, jest styl wykonania i dołączone wyposażenie. Oba modele posiadają trzy zestawy nakładek o różnej wielkości, przewód zasilający oraz skróconą instrukcje obsługi. Jednak droższy wariant (Adrenaline) posiada dodatkowe nakładki wykonane z pianki memory foam, stylowe etui oraz obudowę wykonaną ze szlifowanego aluminium. W przypadku wersji Endorphine obudowę stanowi zwyczajne tworzywo sztuczne.

Ergonomia i wykonanie

Muszę przyznać, że zakładając obie pary słuchawek, nie spodziewałem się takiej wygody przy obecnych gabarytach i wadze. W obu przypadkach dopasowanie do kanału słuchowego jest wręcz wybitne, a demontowalny ”hook” sprawia, że musimy się naprawdę postarać, aby wypadły z naszego ucha. Wprawdzie pogoda nie była przychylna testowi w praktyce, ale po chwili zastanowienia odkopałem zakurzone buty do biegania i ruszyłem na małą przebieżkę. Okazało się, że bieganie po kilku tygodniach obijania się jest znacznie trudniejsze, niż sugerowały to dziesiątki godzin spędzone w grach z serii FIFA, ale znacznie ważniejszą informacją płynącą z tej przygody była wspomniana stabilność słuchawek, która nie została zachwiana nawet przy energicznym potrząsaniu głową.

W tym sprawdzianie model Adrenaline spisał się nieco lepiej, ponieważ jego obudowa została wykonana pod kątem, przez co znacznie lepiej mieściła się w kanale słuchowym. Za to wersja Endorphine może pochwalić się ”hookami” wyższej jakości, które spełniają swoje zadanie znacznie lepiej, niż te dołączone do Adrenaline. Wprawdzie po pewnym czasie zaczynają uwierać, ale ostatecznie w większym stopniu stabilizują słuchawki i są znacznie bardziej odporne na uszkodzenia.

Na wyróżnienie zasługuje również prosty kontroler z trzema gumowymi i dużymi przyciskami. Jest naprawdę banalny w obsłudze i pozwala na nieco bardziej zaawansowane ”manewry” w postaci, chociażby odbierania połączenia, czy przewijania listy utworów. Dodatek w postaci diody jest równie użyteczny i na bieżąco informuje nas o obecnym stanie urządzenia.

Kontroler

Ostatecznie jedynym mankamentem obudowy okazał się spory rozmiar obu modeli, ponieważ w ogromnym stopniu wystają poza obrys ucha. Wprawdzie nie ma to realnego wpływu na ich działanie, ale dotyka aspektu ergonomii. Jeśli idzie o baterię, to wymaga około 2 godzin ładowania i wytrzymuje średnio 5 godzin nieustannej muzyki, a jej poziom jest wyświetlany na połączonym urządzeniu.

Jakość dźwięku

Z założenia nie powinniśmy wymagać wyśrubowanej akustyki od bezprzewodowych słuchawek przeznaczonych do umilania czasu podczas aktywności fizycznych, ale Audictus Endorphine i Adrenaline udowadniają, że to zwyczajny przesąd. Oba modele odznaczają się chłodną barwą dźwięku z wyczuwalnie ”podbitym” basem oraz dobrze odseparowanymi tonami wysokimi i średnimi,  które nie mieszają się nawet podczas słuchania skomplikowanych utworów.

Scenę muzyczną mogę określić jako tradycyjną w słuchawkach dousznych, ponieważ przyjmuje układ eliptyczny i jest po prostu dobra. Na uwagę zasługuje również dobre tłumienie dźwięków z zewnątrz oraz sam poziom głośności, który nawet na najwyższym ustawieniu zachowuje wysoką jakość brzmienia. Sprawa ma się znacznie gorzej na skrajnie niskim ustawieniu, ponieważ wtedy jesteśmy w stanie wychwycić charakterystyczne szumy.

Podsumowanie

Audictus Adrenaline i Endorphine dorwiecie już za kolejno 200 i 160 zł, co sprawia, że są naprawdę ciekawą propozycją dla wszystkich, którzy poszukują słuchawek bezprzewodowych wysokiej klasy. Moja przychylność zaskarbiły sobie nie tylko wykonaniem i ergonomią, ale również pozytywnie zaskakującą jakością dźwięku.

Ich przeznaczenie dla osób aktywnych tak naprawdę nie ma większego znaczenia, ponieważ nadadzą się również do codziennego słuchania muzyki. Zwłaszcza w tym drugim aspekcie wersja Adrenaline sprawdza się lepiej, ponieważ jest nieco bardziej ergonomiczna i posiada dodatkowe wyposażenie w postaci (swoją drogą niezwykle przyjemnych) nakładek z pianki memory foam i wytrzymałego pokrowca.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!