WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test słuchawek Bloody M550

Na początku marca miałem okazję przetestować słuchawki nauszne Bloody M510, które pomimo dobrego wykonania i wygody nie zachwyciły mnie jakością odtwarzanej muzyki. Czy pod względem specyfikacji bliźniaczo podobny, ale wokółuszny model M550 okaże się lepszy od swojego mniejszego brata?

Wstęp

Szczerze mówiąc, ten test można wziąć bardziej za artykuł, próbujący opisać Wam różnicę pomiędzy nausznymi, a wokółusznymi słuchawkami półotwartymi z niskiej półki cenowej. Różnice pomiędzy modelem M510 i M550 polegają wyłącznie na tym szczególe oraz na rozmiarze, który w przypadku M550 jest znacznie bardziej okazały. Zmianie materiałowej uległ jedynie stopień wypełnienia pałąku oraz samych nauszników pianką. Kwestia zawartości pudełka, specyfikacji i poszczególnych elementów w postaci regulacji itp. pozostała bez jakichkolwiek modyfikacji. Dlatego też odsyłam Was do testu M510 sprzed kilku tygodni, w którym zająłem się dokładnym opisem konstrukcji.

Ergonomia

Różnicę pomiędzy M510 a testowanym M550 są oczywiście do przewidzenia. Model o większych rozmiarach jest znacznie cięższy, ale dodatkowe warstwy pianki na pałąku przeciwdziałają nieprzyjemnemu uciskaniu z każdej strony. Zdecydowanie pomaga w tym szeroki zakres regulacji muszli, realizowany na płaszczyźnie trzech mechanizmów. Nauszniki z kolei okazały się przyjemne, ale dłuższe korzystanie z nich powodowało tradycyjne „zmęczenie uszu” zwłaszcza w gorętsze dni. Względem nausznego brata poprawił się oczywiście stopień tłumienia dźwięków z wewnątrz i z zewnątrz. Nie jest to wprawdzie wielki krok do przodu, ponieważ nie możemy zapominać, że nadal mamy do czynienia z półotwartą konstrukcją.

Jakość odtwarzanego dźwięku

Tak jak w modelu M510, specyfika dźwięku w M550 okazała się po prostu przeciętna. Już w tamtym teście nadmieniłem fakt o mieszaniu się wszystkich tonów w skomplikowanych utworach i niezbyt rozwiniętej scenie. Jednak dzięki wokółusznej konstrukcji można było wyczuć ewidentnie bardziej wysunięty do przodu bas przebijający moim zdaniem dolną średnicę, co sprawiało, że słuchawki przyjmowały zimny i ciemny charakter. Innymi słowy, coś idealnego dla niewyczulonych na jakość odtwarzanej muzyki użytkowników.

W przypadku gier sprawa nie uległa poprawie i pozycjonowanie źródeł dźwięku ponownie okazało się z reguły słabe. Nie oznacza to, że będziemy mieć problemy z rozpoznaniem lewej i prawej strony, ale szczegóły w postaci odległości od przeciwnika będą znacznie trudniejsze do wychwycenia. Muszę jednak przyznać, że dźwięk licznych wybuchów oraz wystrzałów z broni w praktycznie wszystkich tytułach zachwycał mnie na każdym kroku.

Podsumowanie

Powtórzę to ponownie — moim zdaniem model M510 i M550 został skrojony pod urządzenia mobilne i to właśnie w tym segmencie powinien być reklamowany. Wersję Bloody M550 dorwiemy już za około 150 złotych, co nie prezentuje się zbyt dobrze w porównaniu do oferowanej przez nią jakości odtwarzanego dźwięku. Z kolei do największych wad widocznych na pierwszy rzut oka mogę zaliczyć brak możliwości fizycznej regulacji głośności oraz zbyt cichy mikrofon zbierający niepożądane dźwięki. Jednak designem i wykonaniem Bloody po prostu mnie zachwycił, a dołączone dodatki zapewniające kompatybilność z PCtami, urządzeniami mobilnymi oraz konsolami są na pewno istotną cechą, która dla niewymagającego użytkownika ceniącego sobie dowolność może być wręcz kluczowa.

A co z pytaniem postawionym w sub tytule i pierwszych zdaniach testu? Moja opinia odnośnie różnic pomiędzy wokółusznych i nausznych półotwartych modeli słuchawek w cenie do 200 złotych jest raczej prosta i trudno doszukać się w niej czegoś pokroju odkrycia Ameryki. Oczami (a może uszami?) przeciętnego zjadacza chleba zauważyłem wyłącznie lepsze odizolowanie od otoczenia oraz szybsze męczenie się małżowiny. Jednak oceniając jakość dźwięku, mogę stwierdzić, że scena uległa delikatnemu skurczeniu, tony niskie zostały nieco bardziej wyeksponowane, a obecna w modelu M510 ciemność brzmienia odrobinę się nasiliła. Ocenę wymienionych różnic zostawiam Wam i przestrzegam, że w przypadku droższych modeli z pewnością będą przyjmować większe nasilenie, a nawet całkowicie inny charakter.