Wczoraj na łamach WhatNext mogliście przeczytać test smartwatcha Samsung Gear Sport. Do pełni szczęścia brakuje słuchawek. Poznajcie Samsung Gear IconX.

Wygląd i wykonanie

Słuchawki przychodzą do nas w bliźniaczym do Gear Sport opakowaniu. W zestawie otrzymujemy (poza słuchawkami i ładowarką oczywiście) wymienne nakładki douszne, pokrowiec który pełni funkcję powerbanku oraz oczywiście papierologię. Słuchawki są całkowicie bezprzewodowe i między nimi również nie znajduje się żaden dodatkowy łącznik. Samo wykonanie, to bardzo pozytywne wrażenie, zarówno w kwestii słuchawek jak i pokrowca. Użyte materiały oraz design naprawdę robią pozytywne wrażenie.
IconX nie posiadają żadnych przycisków, za to boczne osłonki każdej słuchawki to panel sterujący, którym możemy za pomocą prostych gestów zmieniać głośność, przewijać utwory, czy je zatrzymywać/odtwarzać. Funkcja ta działa dobrze, jednak wymaga nieco wprawy i chyba dopracowania. Czasami panel nie potrafił wykryć dotyku, albo reagował niepoprawnie, np. dwukrotne stuknięcie zamiast przewinąć kawałek, pauzowała utwór. Nie mamy też przycisków włączania/wyłączania – włączają się one same, korzystając z wbudowanych sensorów. Całkiem dobre rozwiązanie. Co ciekawe – jeżeli włożymy do ucha tylko jedną słuchawkę, druga pozostanie nieaktywna i będzie oszczędzać baterię.

W praktyce

Poza odtwarzaniem muzyki, przesyłanej z telefonu, możemy wgrać też audio bezpośrednio do nich. Samo kopiowanie niestety jest bardzo niewygodne – wykonujemy je albo za pomocą smartfonu i łączymy go dołączoną przejściówką z etui, albo podłączamy etui do komputera i instalujemy program Gear IconX Manager. Niestety jest to bardzo niepraktyczne.
Słuchawki posiadają wbudowany akcelerometr i pulsometr i czujniki zbliżeniowe. Przyznam się bez bicia – nie znoszę słuchawek dousznych, nieistotne czy przewodowe czy bez. Tym bardziej ten test był dla mnie nie lada ciekawy.
Zacznę od samej ergonomii. Ta nie do końca mnie przekonuje, chociaż słuchawki ani razu mi nie wypadły, to miałem dość niekomfortowe wrażenie ich słabej „przyczepności”. Nie jest to jednak ich wynik, tylko moje uszy słabo akceptują tego typu zestawy. Fakt, że żadna z nich mi nie wypadła jest tylko na plus. Stacja ładująca, to rozwiązanie naprawdę niezłe, wystarczy na dwa pełne naładowania obu słuchawek, jeżeli zużywamy je pojedynczo, wystarczą nam na całkiem sporo czasu pracy (do którego jeszcze dojdę). O samej jakości dźwięku nie mam zbyt wiele do napisania – grają całkiem dobrze, jak na zestaw douszny i jakość dźwięku jest o wiele lepsza, jeżeli słuchamy piosenek, które są wgrane do pamięci (co też jest zupełnie normalne). Jedną z funkcji, które polubiłem jest aktywne nasłuchiwanie (nie wiem, czy ta funkcja tak się nazywa). W słuchawkach dousznych nie lubię prawie kompletnej izolacji dźwięków otoczenia. Gear IconX posiada jednak wbudowane mikrofony, które wyłapują dźwięki i od razu je odtwarzają (w celu aktywacji opcji wystarczy wcisnąć i przytrzymać panel dotykowy). Nie powiem, że dla mnie ta funkcja działa naprawdę dobrze. Niestety, ale jak można się domyślić, konsumuje to sporo energii. Jeżeli słuchawki odtwarzają audio z telefonu, do tego mamy włączone aktywne nasłuchiwanie i jeszcze sobie biegamy, to akumulator wytrzymuje naprawdę krótko. Słuchawki musiałem doładować już po jednym dniu (podróż do pracy i z powrotem). Samsung sugeruje lekko wgrywanie piosenek do pamięci i faktycznie – dzięki temu bateria wytrzymuje znacznie dłużej a zapamiętane odczyty z treningów wczytują się później do aplikacji. No właśnie…

Funkcje i oprogramowanie

Gear IconX działają wspólnie ze znaną nam już Samsung Health. Możecie o niej poczytać w recenzji Gear Sport, nie będę poświęcał zbyt wiele czasu na niego. Ciekawie działa asystent, którego konfigurujemy również ze znanej znam aplikacji Samsung Gear. Poza funkcjami fit, IconX obsługuje też powiadomienia i rozmowy telefoniczne (które działają całkiem nieźle, jakością nie odbiegają od słuchawek bluetooth). Ogólnie funkcjonalność słuchawek ograniczona jest do odtwarzacza muzyki i asystenta fitness.

Podsumowanie

Mimo, że osobiście nie preferuję tego typu rozwiązań, to starałem się je ocenić najbardziej obiektywnie. Podsumuję je zatem najbardziej rzeczowo, jak potrafię – przyzwoita jakość dźwięku i rozmów, dobrze działające funkcje fit i kontrastujące do tego wszystkiego kopiowanie muzyki oraz fatalna długość działania na sparowaniu z telefonem. Fakt – możemy niby wyjść i pobiegać, czy poćwiczyć bez telefonu, jednak osobiście średnio mnie to przekonuje. Jest to sprzęt zdecydowanie dla osób, które przede wszystkim chcą uprawiają bardzo aktywnie. Jeżeli decydujecie się na kupno Samsung Gear IconX, to miejcie to na uwadze.

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!