Wrażenia i podsumowanie

Czas więc odpowiedzieć na pytanie, czy wydanie 500 złotych na ramię Z2-3D od Arctica ma w ogóle sens. Trudno odnieść mi się do innych podobnych produktów, dlatego zacznę od wad: . To byłoby na tyle. Pozytywy? W moim przypadku jest tutaj mały trik, bo tak się składa, że moje stanowisko zmienia się dosyć regularnie. Zwłaszcza pod kątem peryferiów. Wcześniej już to przewidziałem, dlatego kilka miesięcy temu dołożyłem do swojego pierwotnego biurka jeszcze jedno – tworząc tym samym układ w kształcie litery „L”. O ile pozwoliło mi to na nieco lepsze zarządzanie, a mianowicie ustawienie drukarki, routera, listw zasilających, głośników i komputera, to aktualnie testowanymi myszkami i klawiaturami był już mały problem – swoje podstawowe musiałem odpinać. Teraz jednak uzyskane po pozbyciu się porysowanych i nieestetycznych podstawek monitorów miejsce nadaje się idealnie do odsunięcia na bok aktualnie nietestowanych sprzętów. Ponadto dodatkowy 4-portowy HUB z łatwością obsługuje pendrive (ze stratami w transmisji rzędu błędu pomiarowego), a podłączenie nowego sprzętu, nie wymaga ode mnie już przekładania kilku elementów.

Powyżej zdjęcia stanowiska przed a poniżej po zamontowaniu Z2-3D. Protip na przyszłość – nie decydujcie się na ciemne biurka i peryferia, bo oświetlenie ich jest ogromnym wyzwaniem. Widzicie to zresztą po jakości samych zdjęć wykonywanych smartfonem ze średniej półki. Nawet 3 lampy, z czego dwie o mocy 3000 lumenów sobie nie poradziły! Sam test uświadomił mi jednak, że nadszedł najwyższy czas na wymianę pobocznego monitora.

Podsumowanie

Ogólnie więc zmiana, jaką zaserwował mi uchwyt Z2-3D jest tak namacalna, że już nigdy nie przerzucę się na tradycyjne podstawki. No, chyba że te będą naprawdę niewielkie. Jednak tak naprawdę to wygoda i komfort pracy przy możliwości łatwego ustawiania monitorów jest tym, co zdecydowanie wygrało moje uznanie. Prostota, użyteczność i wytrzymałość – tak w skrócie mogę opisać ten produkt od Arctica.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!