Na naszym stole testowym dawno nie mieliśmy bezprzewodowego zestawu słuchawkowego, więc najwyższy czas to nadrobić. Mam więc dla Was coś specjalnego, bo pachnący jeszcze ołówkiem projektantów model Winner od Audictus, na którego recenzję zapraszam.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Informacyjna obwoluta z renderami i najważniejszymi cechami produktu skrywa w sobie drugie, kartonowe i przyjazne dla środowiska pudełko z plastikowym „etui” okalającym słuchawki. Pod nim znajdziemy z kolei nylonowy worek, krótki kabelek USB-micro USB do ładowania, 250-centymetrowy przewód AUX w oplocie ze złączami jack 3,5mm oraz wielojęzykowa instrukcja obsługi.

Najważniejsze cechy Audictus Winner

  • Ogólne
    • Przeważający materiał: tworzywo sztuczne
    • Waga: 138 gramów
    • Słuchawki nauszne zamknięte
    • Regulacja wysunięcia muszli
    • Łączność: Bluetooth 4.2
    • Bateria 300 mAh z wytrzymałością do 10 godzin
    • Czas ładowania: do 2 godzin
    • Złącze microUSB do ładowania
    • Możliwość przewodowego trybu złączem jack 3.5mm
    • Kontroler poziomu głośności i włącznik na prawej muszli
    • Dioda informacyjna
  • Przetworniki neodymowe
    • Średnica: 40 mm
    • Impedancja: 32 Ohm
    • Dynamika: 100 dB +/-3 dB
    • Pasmo przenoszenia: 20 – 20 kHz
  • Mikrofon
    • Wbudowany w niewielką dziurkę na lewej muszli
    • Czułość: – 45 dB

Design, materiały i wykonanie

„A co takiego specjalnego jest w Audictus Winner?” zapytacie. A ja już śpieszę do Was z odpowiedzią, ponieważ jest to coś tak prozaicznego, jak opis (uwielbiam takie podejście do tematu – odrobina żenady z marketingowym bełkotem). Oto fragment:

Gdy zrealizujesz kolejny cel, osiągniesz kolejny mały lub duży sukces, wejdziesz na kolejny stopień na drodze do realizacji. Usłysz muzykę i sięgnij po kolejne zwycięstwo! Szukaj własnej drogi, popełniaj błędy i wracaj silniejszy!

Przyznajcie – jaki ambitny zwycięzca nie skusiłby się na ten model, poszukując nowego zestawu słuchawkowego? Skończmy już jednak z droczeniem się i przejdźmy do tego, co Winner rzeczywiście ma do zaoferowania. Jedno jest pewne, minimalizm w swoim czarno-białym designie ma we krwi… ale szkoda, że nie poszły za nim same materiały, bo aż się prosiło, aby muszle wykonać z aluminium. To znalazło się tylko w najbardziej newralgicznym elemencie, jakimi są „widełki” regulacji, łączące obie muszle z pałąkiem, których połączenie zostało zgrabnie zamaskowane.

Wspomniane akcenty bieli są obecne wyłącznie na płaskich, wytrzymałych przewodach, u podstawy nausznika i na wierzchołku muszli w formie obramowania i loga firmy. To ostatnie jest w pewnym stopniu ozdobne, bo posiada liczne okrężne wytłoczenia, załamujące efektywnie światło. Skórzane elementy (nie liczcie na prawdziwą skórę, a jej dobrą imitację) znajdziemy z kolei na pałąku i nausznikach. Mowa oczywiście o samym obiciu, które w przypadku pałąku posiada wytłoczenie z nazwą producenta na szczycie, pod którą nie znalazła się niestety żadna pianka. To wynagradzają jednak naprawdę solidnie wypchane nauszniki.

Pod kątem wykonania i designu Audictus Winner może więc być zwycięzcą… ale tylko w swoim segmencie cenowym, co nie jest i tak czymś złym.

Ergonomia

Niestety moim uszom nie spodobał się swojego rodzaju kompromis pomiędzy nausznikami wokół usznymi i nausznymi. Te nie tylko otaczały całe małżowiny, ale również opierały się na samej głowie i choć Audictus Winner może pochwalić się niewielką wagą, to wytwarzany przez muszle nacisk (nawet pomimo solidnej warstwy miękkiej pianki) nie pozwalał mi nawet na 30 minutową sesję, powodując charakterystyczne zmęczenie uszu. Mogę to jednak zrzucić na fakt, że z nausznymi modelami nie mam do czynienia na co dzień, a z wokółusznymi słuchawkami praktycznie się urodziłem. W kwestii wygody mam więc mieszane uczucia.

Wytrzymałość baterii

Obecna na pokładzie modelu Winner 300 mAh bateria ma w teorii wytrzymywać do 10 godzin. Na tle konkurencji niespecjalnie się więc wyróżnia, ale przynajmniej znajduje potwierdzenie w rzeczywistości, bo w moim teście muzyka rozbrzmiewała z nich po naładowaniu do pełna przez około 9 godzin na pełnym ustawieniu głośności. Chwilę przed rozładowaniem dostawałem również niepokojące sygnały, które informują użytkownika o potrzebie ponownego ładowania… albo przerzucenia się na tryb przewodowy.

W przypadku tego pierwszego rozwiązania na pełen akumulator przyjdzie nam czekać przez ~150 minut.

Test dźwięku

Zacznijmy może od tego, że jakość dźwięku nie różni się pomiędzy trybem bezprzewodowym i przewodowym. No, może odrobinę, bo wprawne ucho zauważy nieco bardziej nasilone szumy na minimalnym i maksymalnym poziomie głośności. Ogólne brzmienie jest oczywiście pozbawione trzasków i przesterów, ale rewolucyjnym trudno je nazwać. Jest po prostu przeciętne, oferując dobrą jakość, „jako taką” separację poszczególnych ścieżek, scenę muzyczną nastawioną na szerokość, a nie głębokość z odrobinę przeważającymi tonami wysokimi i średnicą na rzecz basowego brzmienia. Innymi słowy – każdy użytkownik bez aspiracji do miana audiofila z brzmienia modelu Winner będzie zadowolony.

Podsumowanie

Model Winner od Audictus jest całkiem świeży, jeśli idzie o jego obecność na rynku, a jego cena wynosi 149 złotych. Z czasem zapewne spadnie do 120, a może nawet i 100, choć nie mam co do tego stuprocentowej pewności, bo w tym przedziale cenowym radzą sobie wyśmienicie. zapewniając nie tylko dobrą jakość dźwięku, ale również wykonanie i wytrzymałość baterii. Warto również wspomnieć o ich elastyczności, bo w teorii zostały stworzone do smartfonów, ale w praktyce sprawdzą się równie dobrze w połączeniu z konsolami, laptopami, czy komputerami osobistymi. Wszystko dzięki obecności złącza jack 3,5mm i przewodu AUX.

Wszystkie powyższe zdjęcia zostały wykonane za pomocą telefonu Wiko View 2 Pro.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!