Zabawa w recenzenta gamingowych zestawów słuchawkowych jest niestety obarczona wsłuchiwaniem się w nieróżniące się bardzo często brzmienia modeli do 300 złotych, których różnice polegają na wykonaniu, wyglądzie, funkcjach i wszelkiego rodzaju gamingowych dodatkach, które nawet tryb 7.1 sprzedadzą jako coś, bez czego żaden nowoczesny gejmer się nie obejdzie. Na całe szczęście przygodę takich jak ja urozmaicają modele pokroju ASUS ROG Strix Fusion 700, do testu którego Was zapraszam.

Pudełko, dołączone wyposażenie i krótkie przedstawienie

Na samym początku warto wspomnieć o tym, że Fusion 700 to czwarty już przedstawiciel serii Fusion w rodzinie zestawów słuchawkowych ASUS STRIX, nad którym pracowali nie tylko specjaliści producenta, ale również „globalny lider w dziedzinie technologii audio”, a mianowicie Bongiovi Acoustic, który miał zapewnić zestawowi niespotykany dotąd tryb 7.1 zamknięty w programowej otoczce dwóch przetworników stereo. ASUS podszedł więc do tego modelu naprawdę poważnie, o czym świadczy coś tak prozaicznego, jak fenomenalna wręcz prezentacja zestawu na oficjalnej stronie.

My jednak zacznijmy od najważniejszego… czyli samego pudełka! Fusion 700 przekraczają próg naszego domu w obwolucie, ukrywającej otwierany z obu stron karton, który pod witającym nas w społeczności ROG listem, ukazuje nam produkt w iście luksusowym stylu, bo w wyłożonej materiałem piance. Pod nią znajdziemy dwumetrowy przewód USB-A w materiałowym oplocie, świetnej jakości worek do transportu i zestaw wymiennych muszli ROG Hybrid z siatki. Pod kątem dodatkowego wyposażenia jest więc przyzwoicie… ale gdzie do cholery znalazł się fabrycznie sparowany odbiornik Bluetooth na USB?

Najważniejsze cechy

  • Ogólne
    • Przeważający materiał: tworzywo sztuczne
    • Waga: 396 gramów
    • Zintegrowany przetwornik DAC ESS ES9018
    • Zintegrowany wzmacniacz SABRE9601K
    • Słuchawki wokółuszne zamknięte
    • Hermetyczne komory
    • Regulacja muszli
    • Długość przewodu w materiałowym oplocie – 200 centymetrów
    • Kontroler wbudowany w muszle, jako panel dotykowy
    • Wsparcie oprogramowania
    • Moduł Bluetooth 4.2
    • Wbudowana bateria
    • Kompatybilność z PC, MAC, Xbox One, PlayStation 4, Nintendo Switch i smartfonach
  • Przetworniki neodymowe Asus Essence
    • Średnica: 50 mm
    • Impedancja: 32 Ohm
    • Pasmo przenoszenia: 20 – 20 kHz
  • Mikrofon
    • Na elastycznym pałąku chowanym do muszli
    • Jednokierunkowy
    • Pasmo przenoszenia 50 – 10000 Hz
    • Czułość: 39 dB ± 3 dB

Design, materiały i wykonanie

Fusion 700 od samego początku przekonuje nas o tym, że jest sprzętem z górnej półki, który porzucił gamingowy kicz na rzecz minimalistycznego wykończenia podszytego pozorną elitarnością. Dlaczego pozorną? No cóż, wszystko przez materiał, z jakiego został wykonany, bo ASUS postawił głównie na wysokiej jakości rozciągliwy matowy plastik, który buduje cały pałąk oraz sporą część muszli. Jedynym aluminiowym/metalowym elementem zewnętrznym jest tutaj mechanizm regulacji wspomnianych muszli, który umożliwia nawet obrócenie ich o 90 stopni. Niech nie zmylą Was wykończone z połyskiem ozdobne panele w odcieniu ciemnego złota – to po prostu świetnie podane tworzywo sztuczne. Warto wrócić jednak na chwilkę do pałąka, bo tam znalazł się „luźny” (nieprzyczepiony na stałe do pałąku) materiałowy pasek zakrywający fenomenalną wręcz piankę. W sekrecie powiem Wam, że jest to identycznie połączenie materiałów, którym producent chwali się w przypadku dodatkowego zestawu nauszników ROG Hybrid. Według niego są one wykonane „z mieszanki skóry proteinowej i specjalnej tkaniny siatkowej, aby zapewnić graczom najwyższy komfort bez kompromisów w zakresie jakości dźwięku”. W nieco bardziej empirycznym odczuciu mogę przyznać tylko tyle, że są cholernie wygodne i przyjemne w dotyku.

Ale, ale! Nie zapominajmy o ozdobach, jakich Fusion 700 ma całkiem sporo. Zapewne zainteresuje wszystkich obecność podświetlenia, które znalazło się na przodzie obu muszli w niezrozumiałym dla mnie kształcie. To jest zgodne z systemem ASUS Aura RGB, oferując nawet tryb muzyczny i możliwość synchronizacji kilku urządzeń, a nawet tych samych zestawów słuchawkowych. W przypadku reszty możemy liczyć na logo rodziny ROG w miejscu łączenia pałąka i nauszników, kilka designerskich wyżłobień, mieniącego się w świetle napisu STRIX na niewielkiej metce na wykończeniu pałąka, a nawet ozdobach na tej części regulacji góra-dół, która się wysuwa.

W przypadku tych bardziej użytecznych elementów możemy liczyć na mikrofon na giętkim pałąku ukryty we wnęce prawej muszli, do której go „wciskamy”. To też tam znalazły się dwa przyciski w towarzystwie dwóch niewielkich czerwonych diod, które sygnalizują nam tryb pracy modułu Bluetooth i trybu 7.1 oraz port microUSB, którego podpięcie za pośrednictwem sztywnego przewodu w materiałowym oplocie jest wymagane przy graniu na konsoli, czy komputerze.

 

To jednak nie koniec ciekawostek, jakie skrywa przed nami Fusion 700. Sprawa rozbija się głównie o trzy z nich – panel dotykowy, tryby połączenia oraz wbudowaną baterię. Jak zapewne zauważyliście, ten zestaw nie posiada ani kontrolera na przewodzie ani regulacji na jednej z muszli… w teorii. Zamiast tradycyjnego pokrętła producent zdecydował się na ukrycie na tej złotawej wstawce panelu dotykowego. Dzięki niemu możemy zapauzować, uruchomić ponownie odtwarzacz, podgłośnić lub ściszyć muzykę albo przejść/cofnąć się do danego utworu. I to wszystko za pośrednictwem prostych gestów – stukania palcem w środek, czy przesuwania nim w górę, dół i na boki. Fenomenalny dodatek… szkoda tylko, że okupiony podatną na rysowanie i zbieranie zabrudzeń powłoką.

W kwestii trybu łączności otrzymaliśmy coś niespotykanego, bowiem możliwość jednoczesnego połączenia za pośrednictwem przewodu i Bluetooth. W praktyce sprowadza się to do podłączenia Fusion 700 do PCta i smartfonu oraz odbierania w czasie gry/pracy przychodzących połączeń. Warto zatrzymać się również przy samym trybie Bluetooth, bo możliwość bezprzewodowej pracy zapewniła zestawowi wbudowana bateria, która w moim przypadku wystarczyła na 12 godzin nieustannego działania. W codziennym użytkowaniu jest z tym znacznie lepiej, bo zabierając ze sobą Fusion 700 do szkoły/pracy nie sposób jest go rozładować, o ile w domu od razu podepniemy go do PCta. Wtedy też bateria będzie ładować się automatycznie, podczas gdy my będziemy się cieszyć muzyką albo ulubioną grą.

Ergonomia

Spora, bo prawie 400-gramowa waga zestawu ASUSa nie jest praktycznie odczuwalna dla naszej głowy oraz uszu, dzięki po prostu świetnie rozwiązanej kwestii wygody. Ciężar na pałąku i dwóch muszlach ze zdecydowanie jedną z najlepszych pianek, jakie miałem przyjemność dotykać, do tej pory rozkłada się równomiernie, a dołączone w zestawie nauszniki ROG Hybrid minimalizują uczucie „zmęczenia uszu” nawet po kilku godzinach korzystania. Dlatego też radzę Wam od razu wymienić te skórzane, fabrycznie zamontowane.

Oprogramowanie

Fusion 700 jest wspierane przez kilka aplikacji ASUSa, ale to Armory II jest zdecydowanie tym najważniejszym, które po prostu musicie pobrać, jeśli zdecydujecie się na zakup tego zestawu słuchawkowego. Jeśli mam być szczery, to wszystkie opcje, jakie udostępnia są naprawdę użyteczne i nie zapewniają nam zawrotu głowy już w pierwszych minutach, jak to jest przy oprogramowaniu dostarczanym przez AVerMedia. Swoją uwagę powinniśmy skupić głównie w pierwszej zakładce, która została podzielona na dwie kolumny. W tej pierwszej podejrzymy rozłożenie utworu na lewy i prawy nausznik, dostosujemy systemowy poziom głośności słuchawek i czułości mikrofonu, dostosujemy jakość (maksymalnie 96000 Hz i 24 Bitów) i w razie potrzeby uaktywnimy odsłuch mikrofonu.

W tej prawej, znacznie bardziej rozbudowanej kolumnie czekają na nas ustawienia brzmienia, na które składa się podrasowanie wirtualnego trybu 7.1, dany efekt akustyczny ( m.in. muzyka na żywo, w studiu, w teatrze), trzy „polepszacze” w postaci podkręcenia basu, kompresji dynamiki i „czystości głosu”. W kwestii mikrofonu ASUS ograniczył się do bramki szumu oraz delikatnie modulującego głos ustawienia „Perfect Voice”.

Laicy zapewne pogubią się w ustawieniach, ale producent na całe szczęście stworzył kilka profili dostosowanych do danej aktywności. Czas na muzykę? Film? Partyjkę w strzelankę? Odpalenie jakiegoś RPGa? Czy może rozmowę? Predefiniowane profile odwalą całą robotę za Was i zapewniam Was, że warto z nich korzystać. Niestety ocenę equalizera muszę pominąć, bo jego aktywacja za każdym razem powodowała zawieszenie się programu:

Jak gra Fusion?

ASUS chwali się, że w Fusion 700 zastosował swój własny przetwornik ASUS Essence, oferujący pasmo od 20 – 40 kHz (dlaczego specyfikacja mówi więc inaczej?), którego napędza jednoukładowy przetwornik cyfrowo-analogowy ESS 9018 wraz ze wzmacniaczem ESS 9601. W teorii – fantastyczna jakość dźwięku okraszona certyfikatem Hi-Res Audio, który rzeczywiście znajduje potwierdzenie w rzeczywistości. Zwłaszcza w kwestii akcentowanych basów, bo tak się składa, że to pasmo dominuje w brzmieniu tych słuchawek. Nie jest to jednak dominacja z rodzaju tych nieprzyjemnych – szczegółowy, głęboki i dynamiczny bas jest po prostu wpisany w całą tą gamingową otoczkę zestawu. Tony średnie są jednak równie szczegółowe, a wysokie dobrze zaakcentowane, co finalnie daje nam basowe, ciepłe brzmienie. Innymi słowy, wyczuleni na jakość dźwięku w utworach muzycznych nie powinni narzekać. Jednak dobrej jakości dźwięku zwyczajnie spodziewaliśmy się po Fusion 700, dlatego też skupie się na czymś, co mnie zaskoczyło…

Mowa o niczym innym, jak trybie 7.1, którego po raz pierwszy używałem przez znakomitą większość korzystania z tego zestawu. Dlaczego? No cóż, ten jest po prostu świetnie wykonany i poradził sobie z najważniejszym problemem, czyli towarzyszącym praktycznie wszystkim modelom z wirtualnym trybem 7.1 pogłosem i „efektem studni”, który nasila się głównie w muzyce i prostych, choć ważnych ścieżkach dźwiękowych w grach pokroju CS:GO. Rozwiązanie opracowane we współpracy z Bongiovi Acoustic okazało się czymś (a przynajmniej dla mnie) rewolucyjnym, bo po raz pierwszy z trybu 7.1 korzystałem podczas gry w CS:GO i słuchania utworów, w których wokal gra główne skrzypce. Najważniejsze jest jednak to, aby dobrze dobrać predefiniowany profil do swoich upodobań – w niektórych kawałkach profil przeznaczony do gier RPG wypadał momentami lepiej od tego „muzycznego”.

Test mikrofonu

Od razu przedstawię sprawę jasno – przetwornik w tak niewielkim mikrofonie w zestawach słuchawkowych po prostu nie może dorównać tym kapsułom, które trafiają do pełnoprawnych, osobnych mikrofonów pokroju Blue Yeti. Ten w ROG Strix Fusion 700 jest więc tym, którego uznalibyśmy za naprawdę dobry pod kątem jakości nagrywanego dźwięku… ale wyłącznie rozpatrując go przez pryzmat dodatku w zestawie słuchawkowym. Innymi słowy – pogadać się da i to na naprawdę wysokim poziomie.

Podsumowanie

Co tu dużo mówić, ROG Strix Fusion 700 należy do tego rodzaju zestawów słuchawkowych, z którymi trudno się pożegnać przez pierwsze godziny od przejścia na „te zwykłe”, podczas których mimowolnie płaczemy za tą fenomenalną jakością. Nie popadajmy jednak w same zachwyty, bo za taką cenę (~1100 złotych) nie trudno znaleźć zwyczajnych słuchawek muzycznych, które w znacznie lepszym stopniu spełnią wymagania audiofili. Do tego zacnego grona niestety nie należę, więc nie sposób mi nie polecić propozycji ASUSa wszystkim, którzy szukają solidnego zestawu słuchawkowego z gamingowym sznytem w dobrym wydaniu, oferującego nie tylko błogosławione RGB, ale również fenomenalne brzmienie i oprogramowanie.

Wszystkie powyższe zdjęcia zostały wykonane za pomocą telefonu Wiko View 2 Pro.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej