Bloody to chyba jeden z niewielu tak zorientowanych w stronę gamingu producentów, który swoją stylistykę pielęgnuje od lat. Tym razem mam jednak do czynienia z pozbawionym (iście gamingowego) czarno-czerwonego połączenia zestawu słuchawkowego, który na pierwszy rzut oka wygląda na podrzędny produkt. Nie oceniajmy jednak książki po okładce i przyjrzyjmy się, jak model G437 Glare sprawdzi się w praktyce.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Start nie jest zbyt pozytywny, bo pudełko może i spełnia swoje zadanie, ale dołączone wyposażenie woła o pomstę do nieba. Prócz zestawu G437 Glare dostajemy jedynie certyfikat zgodności, podczas gdy jakaś naklejka, czy karta produktu z pewnością poprawiłaby odbiór produktu.

Specyfikacja

  • Ogólne
    • Długość nieplączącego się przewodu w gumowym oplocie: 2,2 metra
    • Złącze USB
    • Pokrętło głośności
    • Podświetlenie muszli
    • Brak oprogramowania
  • Przetworniki neodymowe
    • Średnica: 40 mm
    • Impedancja: 32 Ohm
    • Pasmo przenoszenia: 20 – 20 kHz
    • Czułość: 100 dB
  • Mikrofon
    • Nieskładany – na sztywnym (mini)pałąku
    • Dookólny
    • Pasmo przenoszenia 100 – 15000 Hz
    • Czułość: -45 dB

Design, materiały i wykonanie

Mamy tutaj pójście w zawsze sprawdzające się rozwiązanie, czyli automatycznie dostosowującą się opaskę do naszej głowy. W ryzach utrzymuje ją dwuczęściowy pałąk z metalu, który łączy jednocześnie obie muszle. Sama opaska posiada duży zakres ruchu i opiera się na gumowym pasku z obu stron, obok którego przechodzi przewód. Jej wykonanie jest jednak niezbyt zadowalające, bo mówimy tutaj wyłącznie o skórze ekologicznej (z wypalonym logiem i nazwą producenta na topie) bez jakiejkolwiek pianki. Na szczęście nie uciska ona głowy w nieprzyjemny sposób, zapewniając jednocześnie odpowiednią stabilność.

Z pewnością pomaga w tym niska waga i dodatkowy mechanizm regulacji w poziomie. Nie został jednak dobrze zrealizowany, co objawia się skrzypieniem nawet w chwili poruszania głową. Muszle zostały stworzone głównie z twardego tworzywa sztucznego, a za aspekt wizualny odpowiadają nieliczne nieregularności oraz faktura z gęstych wypukłych linii. Jedynym metalowym elementem jest siatka ochronna na każdej z muszli, która zabezpiecza zainstalowane panele LED podświetlające w siedmiu zmieniających się kolorach logo producenta.

Na lewej z tyłu muszli znalazło się tradycyjne pokrętło regulacji głośności, podczas gdy przód ozdabia proste i miniaturowe ramię z dookólnym mikrofonem, który według producenta wycisza dźwięki z tła. W kwestii konstrukcyjnych elementów warto wspomnieć również o dwukomorowej budowie głośników, która ma przekładać się na ogólną jakość dźwięku. Dźwięku tworzonego przez 40 mm przetworniki z magnesami NdFeb i cewkami CCAW stworzonymi w wulkanicznej kuźni przeznaczenia (tak naprawdę z wykorzystaniem laseru, ale nie mogłem się powstrzymać – wybaczcie).

O odpowiednią wygodę mają z kolei dbać skórzane nauszniki okalające całe małżowiny sporą ilością pianki. Przyjemnej zarówno pod kątem sprężystości, jak i grubości, co jednak daje się we znaki w nastałych letnich warunkach i powoduje “męczenie” się aparatu słuchowego po około godzinie. Warto również wspomnieć o chyba najbardziej odważnym przewodzie w historii, którego umieszczono w gumowej, cholernie wytrzymałej powłoce.

Ergonomia

Pod tym kątem G437 Glare wypadają po prostu dobrze, czego mogliśmy się spodziewać po prostej, ale nadal sprawdzającej się opasce i sporych nausznikach z wystarczającym wypełnieniem. Trudno tutaj się specjalnie do czegoś doczepić, bo w tej cenie i tak nie otrzymamy nic specjalnie lepszego.

Test dźwięku

Ponownie tradycyjne pójście na przyjemną dla graczy łatwiznę, czyli połączenie przeciętnej jakości i szczegółowości z wyczuwalnie podbitym basem. Innymi słowy – idealny wybór dla graczy, którzy chcą po prostu pograć w gry akcji i nie przejmować się jakością odtwarzanej muzyki. Jednak ta nie brzmi tak źle na Bloody G437 Glare, a samą jego charakterystykę można określić mianem ciepłego i ciemnego brzmienia o akceptowalnej dynamice oraz przyzwoitej scenie muzycznej skrojonej pod szerokość, a nie głębie. Odseparowanie wielu źródeł dźwięku nie należy jednak do najmocniejszej strony tego modelu. Z kolei odwzorowanie przestrzenności w grach jest dobre, ale to coś, co oferują Wam słuchawki zarówno za 50, jak i 300 złotych.

Test mikrofonu

Kolejna przeciętna, ale na swoją półkę cenową przyzwoita cecha propozycji Bloody. Mikrofon z pewnością wystarczy Wam do rozmowy na Skype, czy Discrodzie, ale o amatorskim nagrywaniu nie ma mowy. Jest stosunkowo cichy, a jego radzenie sobie ze “syczącymi” słowami zakrawa o top 10 najbardziej denerwujących dźwięków.

Podsumowanie

Bloody G437 Glare powoli trafia do sprzedaży, a jego cena wynosi na ten moment 109 złotych. Już teraz nie jest to specjalnie przesadzona kwota, a z pewnością spadnie w ciągu następnych miesięcy. Tak czy inaczej, ten zestaw zasłużył na polecenie, bo może i nie oferuje spektakularnej jakości dźwięku, ale niewyczuleni na brzmienie gracze z pewnością będą z niego zadowoleni. Zwłaszcza że na muszlach znalazło się podświetlenie, którego budżet powinien jednak zostać przeznaczony na dodanie pianki do opaski.

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!