Produkty Genesisa okazują się często przystępnie wycenionymi propozycjami, które często idą na kompromis wpadający w gust niewymagającym użytkownikom. Segment zestawów słuchawkowych tej firmy jest jednak na tyle rozbudowany, że dziwi mnie każda premiera kolejnego modelu. Dziwi… ale jednocześnie ciekawi, dlatego też położyłem swoje łapki na następcy Neon 350, czyli świeżym Neon 360.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Genesis traktuje zabezpieczenie swoich zestawów słuchawkowych naprawdę poważnie. Dlatego też w informacyjnej, czerwono-czarnej obwolucie znajdziemy kolejne kartonowe pudło, które skrywa model Neon 360 oraz instrukcję obsługi. Ta informuje nas o cechach produktu oraz udzielanej na niego gwarancji, która wynosi 24 miesiące.

Specyfikacja

  • Ogólne
    • Waga: 310 gramów
    • Długość przewodu USB+jack 3.5 mm w oplocie: 2,3 metra
    • Czerwone podświetlenie muszli
  • Przetworniki
    • Średnica: 50 mm
    • Impedancja: 32 Ohm
    • Pasmo przenoszenia: 20 – 20 kHz

Design, materiały i wykonanie

Genesis postawił na typowo gamingowy design potęgowany przez jeszcze bardziej legendarne połączenie dominującej czerni i akcentów czerwieni. Zwyczajne bezpieczne podejście, które trafi w gust większości potencjalnych klientów. Samo wykonanie i zastosowane materiały wskazują jednak na pewną budżetowość modelu Neon 360, ale podaną w dobrym stylu. Dominuje tutaj matowe tworzywo sztuczne, a jedynymi metalowymi elementami jest siatka na zewnętrznej stronie słuchawek oraz pałąk.

Ten bazuje na dwóch cienkich, elastycznych pręcikach, które to ograniczają opaskę, odgrywającą jedyny mechanizm regulacji w tym modelu. Ta została wykonana z cienkiej warstwy pianki ukrywającej przewód oraz “plastikowej” w dotyku imitacji skóry w kolorze czarno-czerwonym. Na górze opaski swoje miejsce zagrzała wytłoczona nazwa producenta. Warto również wspomnieć, że ta łączy się z muszlami nie za pośrednictwem metalowych linek, a gumowych prowadnic.

Muszle z kolei zostały wykonane głównie z plastiku, ale ich zewnętrzna strona została osłonięta metalową siateczką, którą trzyma w ryzach prosta konstrukcja z logiem producenta. Siateczka nie znalazła się tutaj bez przyczyny, ponieważ ochrania zamontowane na muszlach czerwone panele LED. Na tej lewej umieszczono z tyłu kółko regulacji głośności oraz przycisk aktywacji trybu wibracji. Z przodu zaś znalazł swoje miejsce mikrofon otoczony prostą wypustką.

W przypadku nauszników mamy do czynienia z ogromnymi wręcz płatami grubej pianki obitej skórą ekologiczną, które bez problemu otaczają nasze całe małżowiny. Kilka słów należy się również cholernie grubemu przewodowi, na którego składają się dwa złącza jack 3.5 mm i jedno USB. Wszystko to zostało umieszczone w grubym materiałowym oplocie, przez który prześwituje połysk gumowego kabelka. Ten ma długość aż 2,3 metra, więc nie powinniście mieć problemu nawet z bardzo oddalonymi od Waszego stanowiska komputerami.

Ergonomia

Neon 360 jest pozbawiony oprogramowania, ale szczerze mówiąc, niewiele na tym traci. W przypadku wygody zestaw sprawia wrażenie dobrego połączenia, które korzysta z jednoczęściowej regulacji w postaci opaski oraz elastycznego pałąku z zakresem ruchu na boki. Wygłuszenie ogromnych wręcz nauszników jest raczej przeciętne, co bezpośrednio rzutuje na pocenie się naszych małżowin – zbyt gęsta pianka po prostu by to wzmagała. Na szczęście występowanie “zmęczonych uszu” nie występuje tutaj zbyt szybko i po kilku godzinach odsłuchu nie odczuwałem wielkiego dyskomfortu.

Test dźwięku

Genesis po prostu nie celuje w idealne, czy wysublimowane brzmienie, w ramach którego będziemy się zachwycać szczegółowością utworu, czy jego dynamiką. Neon 360 ma po prostu “grać” i to grać mocno, bo głównie basem, którego charakterystykę można określić mianem ciepłego i poniekąd ciemnego. Wraz z nim jest podkreślona dolna część średnicy, co oczywiście skutkowało odrzuceniem na drugi plan tonów wysokich i górnej średnich. Sama dynamika i zwyczajnie jakość odtwarzanych utworów jest raczej przeciętna, co powinno zadowolić większość niewymagających użytkowników. A więc nic specjalnego w tym segmencie cenowym.

Potwierdza to przeciętna wielkość sceny muzycznej, która rzutuje na raczej przeciętne oddanie przestrzenności w grach wideo. Co prawda prędzej czy później usłyszymy naszego przeciwnika z lewej, czy z prawej, ale kroki w przypadku Neon 360 były trochę trudne do odróżnienia w ferworze walki. Jednak wybuchy, wystrzały i po prostu basowe dźwięki przechodziły bez żadnego problemu przez wiele ścian i brzmiały po prostu fenomenalnie.

W skomplikowanych utworach i grach z rozbudowaną ścieżką dźwiękową występował jednak problem z separacją poszczególnych dźwięków, które prędzej czy później zaczynały się zlewać. Jest to jednak ponownie typowy problem słuchawek do 100 złotych.

Warto również wspomnieć o trybie wibracji podbijającym dodatkowo basy, który wymaga do działania podłączonego złącza USB – pewnie ze względu na wymaganą moc. Jest to jednak wyłącznie dodatek, który na dłuższą metę bardziej męczy, niż się przydaje. Wibracjom bowiem towarzyszy nieustannie występujący szum, który obejmuje całe pasmo.

Test mikrofonu

Tutaj jednak producent pozytywnie mnie zaskoczył, bo z pozoru słaba konstrukcja po prostu nie mogła sprawdzić się aż tak dobrze. No cóż – nie oceniaj książki po okładce, mówią, a więc ocenę jakości nagrania zostawiam Wam:

Podsumowanie

Modele pokroju Genesis Neon 360 zawsze musimy oceniać przez pryzmat ceny, która to w myśl “nie ma złych produktów, są tylko te źle wycenione” stanowi po prostu najważniejszą część ostatecznego werdyktu. Tak więc, jak na sprzęt, który dorwiecie za 99 złotych, jest naprawdę dobrze – zarówno pod kątem wygody, jak i dźwięku oraz wykonania. Dlatego też ode mnie leci enigmatyczna odznaka “Tak”.

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!