Niezależnie od tego, jak oceniacie jego umiejętności aktorskie i czynniki „około-karierowe”, musicie przyznać, że Tom Cruise to facet, który nie boi się żadnego wyzwania.

Być odpowiedzialnym za marketing filmu akcji z Tomem Cruise’m w roli głównej musi być marzeniem każdego specjalisty w tej dziedzinie, bo nie dość, że 55-letni gwiazdor samą swoją osobą przyciąga tłumy do kin, to jeszcze gwarantuje zainteresowanie z innych przyczyn. Tak, jak w przypadku filmów z serii Mission Impossible, tak i przy tworzeniu The Mummy, Tom Cruise postanawia udowodnić, że nawet przy najtrudniejszych wyczynach kaskaderom mówi on stanowcze nie.

W pierwszym zwiastunie z rebootu popularnej niegdyś serii Mumia, w którym główne skrzypce gra właśnie Tom Cruise, bodaj największe wrażenie robi scena, w której on wraz ze swoją urodziwą towarzyszką (wciela się w nią Annabelle Wallis) dają rzucać się po samolocie. Okazuje się, że nie kto inny, a właśnie Tom Cruise zaproponował nakręcenie tego fragmentu w taki właśnie sposób, który to chodził mu po głowie od dłuższego czasu.

Tom Cruise, jak to Tom Cruise, obśmiał propozycję wykorzystania green screena, zamiast tego proponując:

„Zrobimy to na poważnie – wsiądziemy do prawdziwego samolotu i na poważnie się nim rozbijemy” – co reżyser, Alex Kurtzman, skomentował słowami – „ta, na pewno”.

Ekipa wykorzystała więc samolot Zero-G, zapożyczony od NoveSpace, podwykonawcy Francuskiej Agencji Kosmicznej, dopasowując go do wymogów scenograficznych. Następnie przeprowadzono serię parabolicznych lotów, podczas których możliwym jest poruszanie się w stanie nieważkości. Każda z takich sesji trwa około 20 sekund, co nie daje zbyt wiele pola do popisu ani aktorom, ani kamerzystom, tym większe wrażenie robi więc, co udało im się osiągnąć. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak scena ta wygląda w całości, będziecie musieli poczekać do 9 czerwca bieżącego roku na premierę filmu.

źródło: gizmodo.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!