Boty to choroba internetu. Dotykają one praktycznie każdy portal, każdą grę, każdy e-mail i ogólnie wszystko, co zdąży przelecieć przez internet. Twitter nie jest gorszy i również boryka się z tym problemem.

Jak donieśli pracownicy Twittera, prawie 30 milionów użytkowników korzysta ze specjalnych klientów osób trzecich, takich jak choćby Tweetdeck. Z tej grupy, 23 miliony „ćwierkaczy” dostają zautomatyzowane wiadomości czy posty, bez jakichkolwiek specjalnych interakcji z serwisem. To zła wiadomość dla firmy, bo trzydziestu milionom ludzi z 271 milionów, nie wyświetlają się jakiekolwiek reklamy, a w dodatku duża część z nich boryka się z problemem botów.

Chociaż Twitter doniósł, że tylko niecałe 5% całej społeczności strony to konta fałszywe lub spamujące, to i tak jest to dosyć duży problem. W procent ten nie wliczają się tzw. „Twitterbots”, czyli konta, które automatycznie odpowiadają lub retweetują nasze wiadomości. Duża część z nich jest po prostu zabawna lub obraźliwa, ale nikomu jakoś to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, dużo osób czerpie z nich frajdę. Np. @YesYoureRacist automatycznie retweetuje post, jeżeli zawarliście w nim słowa „I’m not racist, but”.

Sam często spotykałem się z kontami, które obserwowały mnie i próbowały wcisnąć mi spam (nawet w języku arabskim). Zdarzyło mi się też napisać jakieś słowo, bez jakiegokolwiek hashtaga i z automatu dopadał mnie jakiś niemiły bot. Właściciele serwisu powinni poczynić jakieś radykalne kroki w walce z tym zjawiskiem. Nie dość, że boty szkodzą im, to także mocno frustrują samych użytkowników.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!