Uber pozwala przesyłać klientom opinie na temat kierowców i oczywiście działa to również w drugą stronę. Firma jednak nie miała żadnych dowodów, albo kontrargumentów na zarzuty w postaci negatywnych opinii niektórych użytkowników serwisu – to ma się niedługo zmienić.

Jeśli kierowca jest po prostu niemiły, wystarczy to w jakiś sposób uwiecznić i wysłać dowód samej firmie, wtedy sprawa dość prosta. Jeśli jednak lubimy przestrzegać przepisy ruchu drogowego i widzimy, że nasz “uberowy przewoźnik” cały czas dziko wchodzi w zakręty, a dodatkowo namolnie przekracza prędkość w dużym stopniu, to jako użytkownik ciężko mieć dowód na poparcie tego zarzutu. Wkrótce ma to ulec zmianie dzięki dwóm prostym rzeczom – żyroskopowi oraz modułowi GPS wbudowanym w telefony “obydwu stron barykady” w samochodzie. Jeśli klient zgłosi, że podczas jazdy nie czuł się zbyt bezpiecznie, to na podstawie danych pomiarowych pochodzących z tych czujników Uber będzie w stanie sprawdzić, czy nieregulaminowe kierowanie na pewno miało miejsce. Ważne jest jednak to, że sprawa będzie rozpatrywana w ten sposób dopiero po wystawieniu kierowcy negatywnej opinii.

W ramach ciekawostki warto jeszcze wspomnieć, że Uber podrzucił do samochodów niektórych kierowców zabawki w stylu Bob It, które zostawiane są na tylnych siedzeniach. Służą one głównie młodszym, bardziej niepokornym pasażerom, dla których jazda samochodem jest doświadczeniem nieciekawym, co starają się sygnalizować przez ciężkie do zniesienia dźwięki w postaci krzyku lub płaczu. Zabawki mają jednak drugie zastosowanie – zajmują one pijanych klientów, którzy normalnie zaczepialiby kierowców, odwracając ich uwagę od trasy. Strzał w dziesiątkę, panie Uber!

[źródło i zdjęcie: engadget.com]

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!