Po tygodniu obrzucania siebie zarzutami, groźbami i umawianiem się na spotkania, Uber zapowiedział, że zakończa swoją wojnę ze staniem Kalifornia.

Ciężko zarzucić przedstawicielom prawa w stanie Kalifornia niechęć do nawiązania współpracy z Uberem – wielokrotnie wyciągali oni rękę do firmy transportowej, czego dowodem jest zdanie z listu doń skierowanego: “Chcemy zapewnić Was, że Wydział Pojazdów Silnikowych (DMV) w Kalifornii jest gotów do wszelkiej współpracy”. Sprawa rozchodziła się o konieczność rejestracji inteligentnych pojazdów Uber pod szczególnym szyldem, który wymagał od nich przejścia odpowiednich testów. Uber, który początkowo skupiał się na pomocy przy świadczeniu usług przewozowych przez kierowców, teraz postanowił skoncentrować się na temacie autonomicznych samochodów. W zeszłym tygodniu, firma ta rozpoczęła testowanie “robo przewózek” na ulicach San Francisco, upierając się, że luka prawna w zapiskach DMV pozwoliła im na odpuszczenie sobie oczekiwania na wydanie pozwolenia na jazdę.

Może władze Ubera wpadły na pomysł, że skoro DMV bezproblemowo wydało rzeczone pozwolenia ponad dwudziestu innym firmom, takim jak Mercedes czy Google, w ich przypadku byłaby to tylko formalność. Potrzeby, żeby się nad tym dłużej zastanawiać nie było, bo – zdaniem Anthony’ego Levandowskiego, dyrektora technologii autonomicznej przedsiębiorstwa – kalifornijskie przepisy odnoszą się jedynie do pojazdów zdolnych do całkowitej autonomii. Okazało się to jednak zbyt optymistyczną interpretacją.

Rządowy wydział zagroził Uberowi rozejrzeniem się za nakazem sądowym, kończąc niemrawe poszturchiwania i przechodząc do pełnej kontrofensywy. Co prawda Uber ma przeszłość wypełnioną sukcesami w rozjeżdżaniu w tego typu wojenkach różnych organów amerykańskiej biurokracji, ale DMV chcąc zapobiec stworzeniu precedensu na przyszłość będzie bronić się na wszelkie sposoby. Jeżeli więc Uber postanowi ciągle wspierać się na żądania przedstawicieli amerykańskiego prawa, wkrótce może zostać wydany sądowy nakaz rejestracji wszystkich samochodów, które mogłyby być potencjalnie niebezpieczne na drodze.

źródło: wired.com | zdjęcie: uber.com

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!