Volkswagen, czyli niemiecki producent samochodów słynących z tego, że dymią jak Huta Katowice, zaskoczył cały świat i pochwalił się planami wprowadzenia do swojej oferty samochodu, który kopcić nie będzie wcale. Niezwykły Volkswagen przy okazji nie spali nawet kropli paliwa. Nie, nie ma to być stojąca na parkingu makieta. Nowy model niemieckiej firmy będzie po prostu samochodem w pełni elektrycznym.

Auto, jak zapowiadają Niemcy, wielkością ma być zbliżone do Golfa. Co jednak najbardziej szokujące w całej tej historii, to fakt, że do popularnego modelu nowość zbliżone ma być również… ceną. Niemcy sugerują wręcz, że samochód elektryczny powinien być tańszy od benzynowego, ale kto by wierzył Volkswagenowi. Nowa konstrukcja ma przy tym dysponować zasięgiem 500 kilometrów, czyli podobnym jak znacznie droższe modele Tesli.

Akumulatory pozwalające na przejechanie pół tysiąca kilometrów mają przy tym dawać się bardzo szybko naładować. Proces ładowania elektrycznego Volkswagena ma bowiem trwać zaledwie 15 minut. Jak wyliczyli dziennikarze portalu Engadget mogłoby to oznaczać ładowanie prądem o napięciu nawet 800V. Wymagałoby to oczywiście budowy nowej, specjalnej instalacji.

Prototyp samochodu elektrycznego zaprezentowany ma zostać zaprezentowany już w październiku, na salonie samochodowym w Paryżu. Sprzeczne informacje natomiast dotyczą daty premiery modelu seryjnego. Prezes Volkswagena zapowiedział debiut na przełomie roku 2018 i 2019, jednak CEO firmy jest bardziej ostrożny i nie chce podawać konkretnej daty, poza tym, że pojazd pojawi się na rynku przed rokiem 2025.

źródło: digitaltrends.com

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej