Powoli udaje nam się zaakceptować, że wkrótce większość telefonów będzie pracować na sieciach 5G, ale że ich wyświetlacze będą zawstydzać obecne telewizory?

Zdaniem Tima Lelanda, wice-prezydenta do spraw zarządzania produktem w Qualcommie, rozdzielczość ekranów smartfonów nie ma zamiaru się nagle zatrzymać. Po 4K przyjdzie czas na 6K, 8K i wartości te będą się jedynie zwiększać. Aktualnie większość telefonów dysponuje w najlepszym wypadku rozdzielczością 2K, ale zdaniem Lelanda to zmieni się bardzo szybko i osiągnie poziomy, które jeszcze kilka lat temu były niewyobrażalne nawet dla największych optymistów.

Jakie są korzyści wynikające z posiadania ekranu o tak dużej rozdzielczości? Jeżeli przyszłość technologii leży w rękach VR, dodatkowe piksele z całą pewnością się przydadzą. Według entuzjastów VR szczególnym problemem w tym sprzęcie jest aktualnie to, że można dosłownie zauważać pojedyncze piksele z powodu ich bliskości względem oka oraz stosunkowo niskiej rozdzielczości. Wyświetlacze 6K i 8K mają pozwolić nam zapomnieć o takich problemach.

Leland słusznie zauważa, że malkontenci mogą przypomnieć sobie, jak kilkanaście lat temu ludzie kręcili nosem na telewizory HD, uważając, że z ich obecnymi jest wszystko w porządku. Aby przekonać się, jak technologia poprawiła nasz standard wizualny pod tym względem, wystarczy włączyć jakieś wydarzenie sportowe sprzed 25 lat. „Prawie nie da się tego oglądać” – uważa Leland.

Oczywiście, nie wszystko pójdzie gładko po drodze do tak dużych rozdzielczości. Podstawowym problemem może być to, że tak szczegółowe ekrany będą wysysały baterię jak szalone, co jest widoczne nawet przy przejściu z telefonów 1080p na 2K. Kolejnym wymogiem będzie również dostosowanie cen takich smartfonów, przez co początkowo na pewno nie będą one osiągalne dla zwykłego konsumenta.

źródło: digitaltrends.com | zdjęcie: extremetech.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!