WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Oto wielka wtyczka dla pływających turbin wiatrowych

Jeżeli ktoś spróbuje Wam wmówić, że turbiny wiatrowe wymagają do pracy jakichś cudownych wynalazków, to najlepiej przestańcie z nim od razu rozmawiać i pokażcie mu te zdjęcie. Tak, to gigantyczna wtyczka. Tak, to ona odpowiada za działanie turbin.

Żeby uruchomić odkurzacz czy lodówkę potrzeba zwykłej wtyczki 220V podłączonej do kontaktu. To jest oczywiste. A czego potrzeba, żeby uruchomić turbinę wiatrową pływającą po wodzie? Tego oto MacArtney’a, który do bólu przypomina zwykłą wtyczkę. Różnica jest w wielkości i w parametrach. Tutaj mamy do czynienia z napięciem o wysokości 11kV oraz natężeniu 400 amperów. Wygląda to przede wszystkim zabawnie, ale jej efektywność jest równie wysoka.

MacArtney dostarcza pewne podłączenie do sieci elektrycznej. Przede wszystkim skraca czas, w którym przepływa prąd pomiędzy danymi punktami, co na morzu i w przypadku wykorzystania tego do energii odnawialnej jest szczególnie ważne. Wiadomo, przypływy i fale mają swoje specyficzne właściwości.

A tak nawiasem mówiąc, czy tylko mi się tak wydaje, czy ta wtyczka wygląda jakby żywcem została wyrwana z kreskówki Laboratorium Dextera?

yvnjg8sxmbvgya1luf6n

[źródło i zdjęcia: sploid.gizmodo.com]