Wielkie tłumikowe oszustwo, czyli o tłumikach broni

tłumiki broni, tłumik broni, budowa tłumika,

To co widzimy na ekranie często bierzemy za prawdę, a w ciągu dekad oglądania filmów akcji szczególnie jedno przekłamanie mogło zasiać ziarno nieprawdy w naszych umysłach. Mowa o tłumikach broni oraz ich skuteczności w wyciszaniu każdego wystrzału, dlatego dziś zajmiemy się tym wielkim tłumikowym oszustwem. 

Tłumiki kojarzymy głównie z pistoletami i większość wie o nich tyle, że są przedłużeniem broni, które podobnie jak poduszka, zupełnie wycisza każdy wystrzał. Na szczęście w naszym języku określenie tłumika nie musimy tłumaczyć, ale jeśli natkniecie się na angielskie słowa sliencer i suppressor, to wiedzcie, że to synonimy i odnoszą się do tego samego. 

Czytaj też: Jakie było największe imperium świata?
Czytaj też: Skąd się bierze ból głowy?
Czytaj też: Najczęstsze skutki uboczne antybiotyków – top 5

Zanim jednak wejdziemy w szczegóły działania tłumików broni, zachęcam do obejrzenia krótkiej sceny z filmu John Wick 2:

I pokazu, jak w rzeczywistości brzmią wystrzały z pistoletu z dokręcanym tłumikiem. Na końcu poniższego nagrania będziecie również mogli posłuchać czegoś specjalnego – broni ze zintegrowanym tłumikiem. 

W grę wchodzi różnica około 30 dB (160 vs 130 dB) i choć brzmi to świetnie, to należy pamiętać, że poziom 130 dB jest już uznawany za nominalny próg bólu dla człowieka z szansą doprowadzenia do trwałego uszkodzenia słuchu. Innymi słowy, broń wytłumioną nadal słychać i nie jest to wcale przyjemny szept, czy delikatne uderzenie. To ciągle dźwięk mogący wywołać ból, a przede wszystkim dźwięk, który nie ujdzie mimo uszu nikomu w promieniu kilkudziesięciu metrów .

Dlaczego strzały są takie głośne?

Jak to zwykle bywa w takich tematach, do lepszego zrozumienia działania tłumików trzeba najpierw zapoznać się zarówno z działaniem samej broni, jak i prawami fizyki, które nią rządzą. Tak więc, broń palna nie jest żadną magiczną wyrzutnią pocisków. Bazuje na tym samym sposobie działania, jak pierwsze armaty przed wiekami, które nabijało się prochem, ale z tym wyjątkiem, że teraz ładunek prochu jest zintegrowany z samą amunicją. 

W grę wchodzi więc prosty schemat działania, w którym to iglica broni przy pociągnięciu za spust uderza w spłonkę pocisku, powodując gwałtowne spalenie się prochu i wytworzenie ciśnienia, z którego korzysta pocisk, wylatując z lufy broni. Razem z pociskiem wylatuje też zgromadzone wewnątrz ciśnienie, które w chwili rozprężenia się poza bronią odpowiada za połowę całego hałasu. 

Wielkie tłumikowe oszustwo, czyli o tłumikach broni

To jednak nie koniec związanego z wystrzałem hałasu, bo nagłe uwolnienie ciśnienia to nie wszystko. Pomijając odgłos fizycznie oddziałujących na siebie elementów broni, swoje robi też sam wylatujący pocisk, który średnio osiąga prędkość 762 m/s. To i tak wysoka wartość, bo przykładowo w nowych pistoletach Wojska Polskiego VIS 100 mowa o prędkości wylotowej rzędu 360 m/s, a więc ponad Mach 1 (~340 m/s). Wiecie zapewne już do czego to zmierza, bo w grę wchodzi nic innego, jak przekroczenie bariery dźwięku, któremu towarzyszy charakterystyczny głośny „trzask”. 

Rozwiązanie tego problemu jest proste – wystarczy zaprojektować amunicję, która nie przebija bariery dźwięku. Ta jest oczywiście dostępna, ale to specjalistyczny rodzaj, mający swoje wady pokroju niższej siły rażenia i zasięgu. Tak więc, niemożliwe jest stworzenie broni w pełni wyciszonej, z której wystrzał nie będzie słyszalny. Można jednak z hałasem walczyć i to właśnie robią tłumiki, koncentrując się na wspomnianym ciśnieniu „wyrzucającym” pocisk z lufy. Jak? Żeby to lepiej zrozumieć, trzeba zapoznać się z samą budową tłumika.

Budowa tłumika

Chociaż na rynku jest cała masa producentów tłumików, wszystkie z nich polegają na tym samym zjawisku i poniekąd posiadają identyczną budowę o różnym podejściu. Tłumiki najlepiej rozumieć jako opcjonalne przedłużenie lufy, ale choć zwykle kojarzymy je z dokręcanymi dodatkami, warto wiedzieć, że powstają też bronie ze zintegrowanymi tłumikami. 

Wielkie tłumikowe oszustwo, czyli o tłumikach broni

Jako przedłużenie lufy, tłumiki są znacznie grubsze od broni i wydłużają ją o dobre kilkadziesiąt centymetrów (20-30 w przypadku pistoletów i nawet 76 w przypadku karabinów wyborowych). Chociaż puste w środku, nie są to takie leciutkie, czy liche dodatki do broni, bo są produkowane ze stali nierdzewnej, a nawet tytanu i to nie bez powodu. Muszą bowiem wytrzymać ogromne ciśnienie, które w chwili wystrzału gromadzi się w ich zastawkach i tam w pewnym stopniu rozpręża przed pełnym uwolnieniem na zewnątrz po wyleceniu pocisku. Trwa to oczywiście ułamki sekundy. 

Wielkie tłumikowe oszustwo, czyli o tłumikach broni

Na tym właśnie polega tłumik. Po prostu pozwala wygenerowanym gazom w chwili wystrzału zmniejszyć ich ciśnienie, zapewniając im więcej miejsca w broni, co zmniejsza finalny huk i ogranicza niewielki płomień, który wydobywa się z lufy. Dodatkowo większy ciężar i zmieniony środek ciężkości wpływa pozytywnie na odrzut broni w pionie.

Nic więc dziwnego, że tłumiki znajdziemy nie tylko na pistoletach, ale też karabinkach szturmowych, wyborowych, strzelbach, a nawet (uwaga) artyleriach. W tym ostatnim przypadku wielkie tłumiki są obecnie testowane po to, aby uczynić testy samych artylerii mniej uciążliwymi dla mieszkańców okolicy i zapewnić sobie przewagę na polu bitwy.

Nie są jednak na stałe przymocowane do haubic, a ich podnoszenie odbywa się za sprawą specjalnego sprzętu, co czyni połączenie kompletnie niemobilnym. Jednak i tak już teraz trwają prace nad tłumikami przeznaczonymi na działa czołgów. 

Tłumiki w armiach świata

Ostatnio przewagę związaną z tłumikami dla broni docenił Amerykański Korpus Piechoty Morskiej, który ogłosił plan wyposażenia broni każdego żołnierza właśnie w tłumiki. Wszystko po to, aby uczynić pole bitwy nieco przyjemniejszym miejscem i pozwolić swoim oddziałom na lepszą współpracę. 

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News