Tak, nie w Apple, a w Adobe. Adobe wraz z Microsoftem byli jednymi z partnerów uczestniczących w oficjalnej prezentacji najnowszego iPada Pro. Obie firmy zaprezentowały swoje aplikacje działające na nowym tablecie od Apple chcąc pokazać jak doskonale na nim działają. Jednak Adobe w zachwalaniu połączenia swojego Creative Cloud i urządzenia z nadgryzionym jabłkiem w logo poszedł o jeden krok za daleko i ujawnił pewien szczegół specyfikacji technicznej, który sam producent trzymał w tajemnicy.

Przypomnijmy krótko, że iPad Pro jest największym tabletem wyprodukowanym dotychczas przez Apple. Duży (12,9″) ekran i możliwość użycia ochronnego pokrowca z wbudowaną klawiaturą nasuwają złośliwym na myśl Microsoftowy tablet Surface, który nie odniósł spektakularnego rynkowego sukcesu.

Apple zwykle nie chwali się zbyt szczegółowo specyfikacją techniczną swoich produktów. Dowiedzieliśmy się więc, że zastosowany w nim SoC A9X ma oferować o 80% wyższą wydajność CPU i 2x większą wydajność GPU niż stosowany w iPadzie Air 2 układ A8X. Ale już ile rdzeni ma procesor i jaki zegarem ma taktowane można usłyszeć tylko w nieoficjalnych przeciekach (4: 2×1,2GHz i 2×1,7GHz). Wiem też, że tablet dysponuje 32 lub 128GB pamięci nieulotnej, jednak Jabłko nie chciało zdradzić nic a nic na temat ilości pamięci RAM. Zrobił to jednak Adobe.

Autorzy pakietu Creative Cloud, po prezentacji iPada Pro pochwalili się, że uczestniczyli w uroczystości i że tablet doskonale współpracuje z ich oprogramowaniem dzięki rozdzielczości 2732×2048, procesorowi A9X oraz… 4GB RAM. To dwa razy więcej niż w iPadzie Air 2. Post, po zamieszaniu jakie wywołał w sieci, został szybko ocenzurowany – usunięto z niego niewygodne dla Apple’a treści.

Dlaczego Apple nie chce się pochwalić tym, że iPad Pro dysponuje dużą ilością pamięci RAM, charakterystyczną dla tabletów z najwyższej półki i mainstreamowych laptopów? Przychodzą mi na myśl dwa powody. Po pierwsze, żeby nie zwracać uwagi na niewielką ilość pamięci w pozostałych produktach firmy (choć plotki mówią, że w iPhonie 6S podwojono ilość RAM w stosunku do poprzednika, z żałosnego 1GB do nieco lepiej się prezentujących 2GB). Po drugie, może się okazać, że Amerykanie nie chcą eksponować tego parametru, ponieważ z nową, lepszą wartością nie mają zamiaru się rozstawać przez kilka kolejnych generacji. Lepiej więc nie przyzwyczajać konsumentów do tego, że wielkość RAM ma znaczenie.

[źródło i grafika: businessinsider.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej