To były ciężkie czasy dla portalu. „Kreatywne różnice” między członkami grupy tworzącej najsłynniejszy, ujawniający tajemnice, internetowy portal spowodowały poważny rozłam w roku 2010, który zaowocował utratą wielu przechowywanych, tajnych dokumentów. Niektóre należące do kadry kierowniczej osoby twierdziły wprost, że założyciel WikiLeaks, Julian Assange jest zbyt nieodpowiedzialny aby efektywnie chronić posiadane informacje. W wyniku długotrwałego konfliktu, nieaktualizowana technologia zawiadywania przeciekami, daleka od doskonałości, nie zapewniała użytkownikom ani komfortu ani całkowitej anonimowości. A nie trzeba chyba mówić jakie to ważne dla ludzi upubliczniających tajne dokumenty, czasami wbrew prawu.

W ten piątek, szefowie serwisu ogłosili, że po kilku latach rusza wreszcie wersja beta nowego systemu, opartego na gwarantującej anonimowość aplikacji Tor. Pozwoli to uploaderom na całkowicie bezpieczne dzielenie się „gorącymi” dokumentami, bez zdradzania swojej tożsamości nie tylko innym użytkownikom czy potencjalnym hackerom, lecz również nawet samym pracownikom Wikileaks. Interface stał się bardziej przyjazny dla sieciowych informatorów, którzy mogą teraz dokonać dokładnej analizy wrzucanego materiału, zażyczyć sobie aby dane zostały opublikowane natychmiast, bądź za jakiś określony okres czasu, czy też nawet zastrzec, że publikacja jest „gorąca” i może wywołać niebezpieczne w skutkach reakcje.

Screen_Shot_2015-05-01_at_3.09.03_PM.0

[źródło: wired.com][źródło obrazków: wikileaks.org]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej