WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Winyle zarobiły w tym roku więcej niż darmowa, streamowana muzyka

Wielu z nas postrzega winyle jako małą, alternatywną część rynku muzycznego. Gdyby jednak tak było w rzeczywistości, to znaczyłoby, że mamy na świecie bardzo dużo hipsterów.

W marcu informowaliśmy o tym, że winyle mają się naprawdę dobrze. Teraz czas na liczby – skonfrontujmy zyski z ciemnych krążków z krytykowanym przez artystów streamowaniem muzyki. Możemy opierać się wyłącznie na amerykańskich statystykach, ale te wypadają bardzo ciekawie.

Dowiadujemy się dzięki nim, że RIAA – Amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Muzycznego zarejestrowało 226 milionów dolarów przychodów ze sprzedaży winyli w pierwszej połowie tego roku. W przypadku zarabiających na reklamach usługach jak Pandora czy Spotify, mówimy o 162,7 miliona dolarów. Czyżby media zbyt wcześnie ogłaszały schyłek muzyki analogowej?

Okazuje się, że choć nie można nie docenić tendencji wzrostowej, jaką notują winyle w ostatnich latach, sumując przychody z usług płatnych, takich jak Spotify Premium, osiągamy już kwotę ponad dwukrotnie większą od wyniku winyli – 480 milionów dolarów. Jest to rozwiązanie zdecydowanie wygodniejsze, daje ono dostęp do wielu gatunków i wykonawców naraz przy relatywnie niskiej cenie. Z takiej możliwości niezmiernie cieszą się klienci, mający wszystkich interesujących artystów za bezcen na wyciągnięcie ręki, tyle tylko, że sami muzycy wypowiadają się o zarobkach ze streamowania niezwykle negatywnie – podobno są to grosze. Jeżeli więc szanujecie twórczość swoich ulubionych wykonawców, nie zapomnijcie od czasu do czasu kupić sobie jakiejś płyty.

[źródło: gizmodo.com; zdjęcie: freepik.com]