Kradzież danych zwykle dotyczy prostych rzeczy, ale co jeśli przez to obcy ludzie mogą dobrać się do danych tajnych agentów?

Rząd USA jest teraz w lekkich tarapatach. Jak doniósł USIS, ostatnio doszło do włamania na ich serwery, skąd ukradziono informacje dotyczące ponad 25 tysięcy pracowników Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W ich skład wchodzili też „badacze pod przykrywką”. Nie wiadomo jednak do końca czy włamywacz zabrał dane dotyczące tychże agentów, ale jest szansa na to, iż ich prawdziwe imiona czy nazwiska są rozwiane gdzieś w eterze. USIS twierdzi, że taki atak mógł byś „sponsorowany przez państwo”. Nikt nie wytknął palcem jeszcze które dokładnie, ale ta sytuacja wydaje się być niepokojąca.

Czy w przyszłości może dojść do podobnego włamania? Nie sądzę, bo rząd wstrzymał współpracę z USIS. Teraz muszą szukać osób, które mogą być w potencjalnym niebezpieczeństwie. W dodatku przeszukują również swoich nowych pracowników. W końcu oni są potencjalnymi podejrzanymi. Oby tylko historia ta zakończyła się szczęśliwie, a włamanie nie było jakoś szczególnie szkodliwe dla zdrowia pracowników, a przede wszystkim kraju.

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!