B.J. Blazkowicz powraca. Tym razem główny bohater stoi nie tyle w obliczu kolejnej walki dobra ze złem, lecz w obronie świata po tym jak wojna dobiegła końca. Światem nawet nam obcym. Światem, gdzie charakterystyczna swastyka jest symbolem powszechnej władzy na świecie.

Zapewne niejedno z nas zadało sobie pytanie „co by było gdyby?”. Jak wyglądałoby życie, w którym hitlerowcy zagarnialiby kolejne miasta, kraje, kontynenty. O tym przekonał się głównych bohater Wolfenstein: The New Order przebudzając się z wieloletniej śpiączki, w której przebywał 16 lat, czyli tuż przed faktycznym zakończeniem II Wojny Światowej. Dzięki prologowi możemy obserwować bezsilne starania aliantów – jak się niedaleko później dowiadujemy – złożyli broń. Nie można zarzucić najnowszemu Wolfensteinowi braku pomysłu związanego z fabułą, a osoby chętne, aby wgłębić się w szczegóły tego co działo się w między czasie nie będą zawiedzione, albowiem podążając ścieżką fabuły napotkamy liczne artykuły, wycinki z gazet oraz zdjęcia przedstawiające np. atak nuklearny na wyspę Manhattan w Nowym Jorku, nalot Luftwaffe na Uralu, czy chociażby ciekawostka w jaki sposób pierwszi hitlerowcy dostali się na kontynent Ameryki Północnej lub jak wyglądało podbijanie Chin.

Sama fabuła jest przedstawiona bardzo czytelnie, a oko cieszy tempo niczym z dobrego filmu akcji. Nasz protagonista to bez wątpienia maszyna do zabijania, urodził się, aby zabijać nazistów. Już na samym początku możemy się o tym przekonać, kiedy z piwnicy swoich gospodarzy urządził sobie krwawą sesję z niemieckim jegomościem przy użyciu piły. Myśl przewodnia jest jedna i dotyczy głównie zjednoczenia się z ruchem oporu oraz kontynuacji sabotażu niemieckiego reżimu. Sam styl pokonywania misji do najtrudniejszych nie należy, lecz sztuczna inteligencja jest miejscami poniżej oczekiwań. Gracz może przejść strzelając w co się tylko rusza lub podjąć się trudniejszego wyzwania i spróbować zakraść się z nożem. Obie strategie przynoszą wiele satysfakcji, bowiem z jednej strony mamy możliwość przeprowadzenia strzelaniny z mechaniką pozwalającą bezpardonowo potraktować wroga masakrując jego, odrywając kończyny, czy chociażby odstrzelić głowę. Z drugiej jednak strony mamy jasno przedstawione, kto jest dowódcą nazistów na danym obszarze odpowiedzialnym za wezwanie wsparcia – gdy uda nam się go zajść, mamy mniej problemów, w razie porażki…cóż, trzeba będzie rozważyć pierwszą opcję. W obu przypadkach funkcję wychylania się zza narożników znajdzie swoje zastosowanie dość często. Gra nie wymaga od nas wiele jeżeli zdecydujemy się na skradanie, bardzo pomocne jest rzucanie nożami, jeżeli mamy więcej niż jeden lub założenie tłumika na pistolet.

Wolfenstein-The-New-Order-E3-2013-Gameplay-Trailer_1

Arsenał broni jest dość ubogi. Mamy do dyspozycji broń białą, pistolet, karabin szturmowy, strzelbę, broń snajperską oraz granaty. Temat broni staje się o tyle ciekawszy o ile mówimy o okresie lub konkretnej sytuacji, kiedy przyjdzie nam jej użyć. Dlatego też podczas drugiej wojny światowej obchodzimy się z poczciwą starą budową broni, lecz 16 lat później technologia poszła już trochę dalej i wtedy do ręki dostajemy nieco bardziej futurystyczne bronie. Wyjątkiem jest klasyczna dwururka zlokalizowana w szpitalu zaraz po reaktywacji głównego bohater. Ciekawym pomysłem jest wykorzystanie palnika, który jednocześnie może posłużyć jako broń, która należy doładowywać za pomocą stacjonarnych stacji. Wraz z postępem gry będziemy mogli usprawniać broń, lecz dotyczy to tylko takich modyfikacji jak alternatywny tryb strzelania. Jeszcze inną zaletą jest używanie dwóch broni tego samego typu w obu dłoniach. Jeżeli są na sali fani poprzednich części przygód B.J. Blazkowicza, to zauważą fakt, iż możemy odrestaurować stan zdrowia i pancerza za pomocą poumieszczanych w różnych miejscach wszelkiego rodzaju apteczek i elementów uzbrojenia. Nie znaczy to, że to jedyna forma uzdrowienia, ponieważ nadal możemy chować się w jakimś zacisznym miejscu i poczekać, aż zdrowie samo się zregeneruje do pewnego stopnia. Ci sami fani zauważą niektóre podobieństwa do poprzedników Wolfenstein: The New Order, w moim przypadku było to skradanie się z nożem po zamku w misji wprowadzającej. Również miłym elementem jest kurczowe trzymanie się tematyki II Wojny Światowej nie odbiegając od niej mimo napływu lat, czy też walka z wynalazkami, które wyjechały z laboratoriów niemieckich, aby zatrzymać nas na naszej drodze ku przywróceniu historii na odpowiedni tor. Nie raz spotkamy mechy nazwane Panzerhund, czy liczne drony.

wolf-1

Gra do idealnych nie należy. Mimo, iż dano nam możliwość finezyjnego pastwienia się nad przeciwnikiem to nadal widzimy takie nadużycia jak rana postrzałowa z broni poważnego kalibru po dźgnięciu nożem, czy dziwne zachowanie wrogów w niektórych sytuacjach (np, brak reakcji na nasz widok). Entuzjaści sieciowych rywalizacji również nie znajdą tutaj niczego dla siebie, ponieważ tryb wieloosobowy nie istnieje. Jest to powód do narzekania, szczególnie z tego względu, iż ścieżka fabularna nie odbiera nam wiele czasu z życia. Całość ratuje dobrze przeprowadzona treść, która mogła być zdecydowanie dłuższa lub momentami bardziej pozwalająca się wczuć w sens wykonywania misji, ponieważ do teraz nie wiem dlaczego konieczna była misja odwiedzenia księżyca. Niemniej gra ma w sobie wiele zalet i jest warta uwagi nie tylko ze względu na implikowanie elementu Polski w strukturę gry, czy na ciekawe podejście do alternatywnego świata. Zadbano o wiele szczegółów, encyklopedia postaci oraz mechów jest dość bogata, a mimo, iż mamy do dyspozycji jedynie tryb dla jednego gracza to nadal mamy do czego wracać.  Należy pamiętać, iż Wolfenstein: The New Order przechodzi specyficzny dla gier okres nadążania za najnowszymi trendami i tak jak w przypadku gier takich jak seria Need For Speed ma swojego Underground, tak seria Wolfenstein ma swojego Return to Castle Wolfenstein, które będą jednocześnie swoimi własnymi koszmarami i nieodłącznymi punktami porównania. Wolfenstein do rewelacyjnych gier nie należy, w historii nie zapisze się jako majstersztyk, ale ma swoją skromną rolę w bibliotece gier tej nowej ery.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!