Gry opowiadające historie komiksowych superbohaterów to trudny temat. Niestety produkcje te tworzone są często na fali popularności filmów, ich jakość lepiej przemilczeć. Co prawda stereotyp ten pokonał Batman od Rockstedy, a także prześmiewczy Deadpool. Spider-Man natomiast jest jedną z bardziej wyeksploatowanych postaci, a ostatnia udana odsłona przygód Człowieka-Pająka, czyli Ultimate Spider-Man liczy sobie trzynaście wiosen. Czy Insomniac Games podołało zadaniu przywrócenia do łask wirtualnego Spidey’ego?

PlayStation Polska zaprosiło nas na zamknięty pokaz najnowszego ekskluzywnego tytułu konsoli PlayStation 4 – Marvel’s Spider-Man. Jako fan zarówno komiksów, jak i filmów o przygodach Pająka nie potrafiłem odmówić. Pokaz odbył się na trzydziestym pierwszym piętrze warszawskiej Spektrum Tower, dokładniej w klubie muzycznym The View. Jak zwykle lokalizacja wydarzenia tematycznie pasowała do promowanej gry. Zabrakło tylko prawdziwego Spider-Mana, bujającego się na pajęczynach między wieżowcami. Wystarczyło jednak puścić lekko wodze fantazji, a wyimaginowany przez wyobraźnię heros zaczynał bujać się za szybami. Na dachu czekały na nas uprzednio przygotowane stanowiska z konsolami PlayStation 4 Pro wraz z zainstalowaną cyfrową wersją Marvel’s Spider-Man.

Spider-Man

Zespół PlayStation udostępnił wszystkim gościom blisko półtorej godziny głównego wątku fabularnego finalnego builda gry. Składało się na nie kilka misji fabularnych, tak zwane „znajdźki” oraz zadania poboczne. Ja sam spędziłem z produkcją blisko dwie godziny mimo wybrania średniego poziomu trudności. Jak wspomniałem zaprezentowany kod, był według zapewnień personelu PlayStation wersją ostateczną, tak więc moje wrażenia opieram w 99% o to, co znajdzie się na nośniku blu-ray w dniu premiery.

Zacznijmy od najmniej pozytywnych wrażeń. Marvel’s Spider-Man cierpi na drobne niedociągnięcia jak momentami przerywający dźwięk. Niestety w trakcie zwiedzania wirtualnego Nowego Yorku udało mi się złapać kilkunastosekundowego freeza. Z pewnością w dniu premiery wyląduje na serwerach aktualizacja, łatająca powyższe niedoskonałości. Kolejnym rozczarowaniem jest praktykowany w wielu grach brak możliwości zmiany języka gry w opcjach. Głosy oraz napisy są predefiniowane przez język konsoli. Wyklucza to także połączenie angielskiego dubbingu z polskimi napisami. Polski voice over natomiast, sam w sobie jest bardzo średni. Główny bohater wypada naprawdę dobrze i naturalnie, postacie poboczne niekoniecznie. Przyczepiłbym się jeszcze do poziomu trudności zagadek logiczno-spostrzegawczych, jednak liczę, iż wraz z postępem fabuły zadania te wymagać będą ruszenia więcej niż jedną szarą komórką.

Co dobrego?

Według założeń, na konsoli PlayStation 4 Pro, w Spider-Mana zagramy w 30 klatkach na sekundę przy rozdzielczości 4K. Co więcej, pod względem prezentowanej grafiki produkcja Insomniac Games wypada wyjątkowo imponująco. Śmiem nawet twierdzić, iż Spidey jest ładniejszy niż tegoroczny God of War. Kolorowa stylistyka w połączeniu z realizmem świetnie oddaje klimat przygód Człowieka-Pająka. Wisienką na torcie oprawy audiowizualnej są animacje. Tytuł w ruchu wygląda obłędnie. Płynne i bardzo naturalne ruchy bohatera powodują, że z przyjemnością patrzymy na akcję wylewającą się z ekranu.

Oczywiście, gdyby nie świetnie odwzorowany Nowy Jork, nasz pajęczak nie miałby gdzie się bujać. Wieżowce takie jak Empire State Building, są tam, gdzie być powinny. Zagospodarowanie urbanistyczne mapy przez liczne parki, dzielnice wyższych i niższych budynków sprawia, iż przemieszczanie się z punktu A do B, zamiast nudzić, sprawia masę frajdy. Sama mapa jest dość spora. Tutaj krótko — jest co zwiedzać i gdzie się bujać.

Spider-Man

Kontynuując temat poruszania się, Marvel’s Spider-Man jest pierwszą grą, w której poruszanie się na pajęczynach działa dobrze, a zarazem logicznie i realistycznie (o ile możemy w ogóle mówić o realizmie w przypadku Człowieka-Pająka). Na to, jak i na jakiej wysokości się poruszamy, ma wpływ ukształtowanie mapy. Pajęczyny przyczepiają się do krawędzi budynków, a nie chmur jak to miało często miejsce w poprzednich produkcjach z Pająkiem w tytule.

Insomniac games mistrzowsko wprowadziło rozwiązania znane z filmów. W zasadzie cała mechanika poruszania się polega na trzech elementach: bujania się na pajęczych niciach, pikowania w dół, oraz przyciągania do budynków w celu przyspieszenia. W pierwszej chwili system wydaje się skomplikowany, nic bardziej mylnego. Po opanowaniu zasad, jakimi cechuje się fizyka w grze, sprawne i widowiskowe poruszanie się jest intuicyjne. Co więcej, podobnie jak w filmach, czy komiksach, lecąc głową w dół, możemy w ostatnim momencie poderwać się na pajęczynie, wychodząc cało w iście super bohaterskim stylu.

Marvel’s Spider-Man to nie tylko symulator huśtania się po mieście. Początkowe zadania koncentrują się oczywiście na walce ze złem, a ze złem najlepiej walczy się pięściami. Mechanika potyczek bardzo przypomina to, co zobaczyć mogliśmy w serii Batman Arkham, Mad Maxie, czy dwóch częściach Śródziemia. Oczywiście podkręcono dynamikę starć, gdyż nasz bohater jest znacznie szybszy i bardziej gibki niż taki Nocny Rycerz. Nie dziwi więc fakt, iż postawiono na uniki zamiast wyprowadzania kontr. Przeciwnicy są dość zróżnicowani. Oczywiście ich modele to w większości klony różniące się od siebie drobnymi szczegółami (jak fryzura). Na szczęście zróżnicowanie tych detali jest na tyle duże, iż nie mamy wrażenia ciągłych starć z tymi samymi jednostkami.

Spider-Man

Tyle do ogrania, tak mało czasu…

Najmniej udało mi się poznać szeroko pojęte skradanie, które na udostępnionym materiale było ograniczone do minimum, a także systemu rozwoju Spider-Mana. W oczy rzuciło mi się całkiem spore drzewko umiejętności, zawierające nowe ewolucje, czy to do wykorzystania w walce, czy do przemieszczania się po mapie. Do tego dochodzą gadżety i modyfikacje, a także nie mniej ważna garderoba zawierająca co najmniej 25 alternatywnych strojów ze Spandexu i nie tylko.

Czy Insomniac Games podołało zadaniu? Po ograniu kilkudziesięciu minut mogę bez zastanowienia powiedzieć, że tak. Marvel’s Spider-Man to nowe życie i nowy wizerunek Człowieka-Pająka w formie gry wideo. Czy warto czekać na premierę? Oczywiście. Co więcej, czuję, że nowa przygoda Petera Parkera będzie czarnym koniem w wyścigu o miano gry roku. Radzę więc zaznaczyć datę 7 września w kalendarzu premier, bo o produkcji będzie głośno zarówno w branży gamingowej, jak i tej związanej z komiksami i filmem.

Byliśmy na pokazie prasowym dema gry Cyberpunk 2077

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!